Świat

Organizatorzy Giro d’Italia uspokajają. “Nie ma się czego bać”

Giro d'Italia
Giro d'Italia

Giro d’Italia doświadcza w ostatnich dniach sporej krytyki ze strony startujących w nim zawodników. Jej powodem są problemy organizatorów z utrzymaniem tzw. “bańki”, chroniącej kolarzy i sztaby przed koronawirusem. Według dyrektora wyścigu, Maruro Vegniego, nie mają się oni czego obawiać.

Przypomnijmy: pozytywne wyniki testów na COVID-19 zmusiły do wycofania się z imprezy m.in. Stevena Kruijswijka (Jumbo-Visma) i Simona Yatesa (Mitchelton-Scott). W Corsa Rosa nie jadą już również ich drużyny, które uznały, że bezpiecznej będzie odpuścić dalszy udział. Pojawiły się także informacje o pozytywnych wynikach u służb zabezpieczających trasę. To wszystko sprawia, że kolarze poważnie powątpiewają, czy dalsza rywalizacja ma sens i będzie dla nich bezpieczna.

Kontynuowanie rywalizacji za ryzykowne uważa też drużyna EF Pro Cycling, która w specjalnym liście zaapelowała do UCI o jej przerwanie po dwóch tygodniach.

Ich obaw nie podziela dyrektor wyścigu, Mauro Vegni który przekonuje, że bańka ochronna działa wręcz doskonale. “Obowiązujące u nas środki bezpieczeństwa są dokładnie takie same jak te, podjęte podczas innych wyścigów. Nie zgadzam się z opinią, że podczas Giro jest w tej kwestii gorzej. Mamy inną porę roku więc jasnym jest, że teraz ryzyko zachorowań jest większe” – mówił podczas konferencji prasowej po zakończeniu 12. etapu zmagań.

Vegni stwierdził także że w tym okresie ważnym jest, by “wykazać się odwagą” oraz “patrzeć w przyszłość z podniesioną głową”.

Popularne

To Top