Świat

Maciej Jeziorski: Wiosna była poważnym sprawdzianem dla wielu sportowców

Maciej Jeziorski pojechał do Nowego Miasta na Morawach w dwóch rolach – jako zawodnik, który wystartuje w zmaganiach elity mężczyzn, a także trener Michała Topora i Konrada Czaboka. Jak ocenia swoją dyspozycję w nietypowym sezonie 2020? Czego spodziewa się po jedynej w tym roku edycji Pucharu Świata? I jak zamieszanie związane z pandemią odbiło się na przygotowaniach do najważniejszych startów? Między innymi na te pytania odpowiedział w rozmowie z Kolarsko.PL.

Pandemia wydłużyła przerwę od startów, która w przypadku Jeziorskiego potrwała od października 2019 do czerwca 2020 roku. To wymusiło spore zmiany w planowaniu treningów. – “Korzystając z dłuższego okresu bez ścigania, zrobiłem sobie mały eksperyment treningowy na swoim organizmie. Wzbudzało to we mnie niepewność i ciekawość zarazem” – mówi 28-latek, który rozpoczął sezon od wyścigu na swojej treningowej rundzie podczas Pucharu Mazowsza w Wesołej. Tam zajął drugie miejsce, przegrywając jedynie z przyszłym mistrzem Polski Krzysztofem Łukasikiem.

– “Ze swoich dobrych występów mogę wymienić jeszcze najważniejszą dla mnie imprezę, czyli mistrzostwa Polski XCO, gdzie byłem siódmy oraz edycje Pucharu Polski w Warszawie (4. miejsce) i Boguszowie-Gorcach (3. miejsce). Z pewnością słabiej było podczas Pucharu Szlaku Solnego w Orawce i Pucharu Czech w Zadovie. Nie były to jakieś tragiczne występy, ale z pewnością lekko poniżej moich oczekiwań. Ogólnie jednak sezon oceniam na plus. Cały czas mi się chce i to dla mnie najważniejsze” – podsumowuje z uśmiechem Jeziorski.

Początkowo „Jezior” miał jechać do Nowego Miasta, aby wspierać swoich zawodników, czyli Michała Topora i Konrada Czaboka. Ostatecznie zdecydował jednak, że skoro i tak będzie na miejscu, to  również wystartuje. – “Chcę pojechać na miarę swoich możliwości, fajnie się przy tym bawiąc. Sufit moich możliwości fizycznych to podłoga dla większości uczestników Pucharów Świata, więc dam z siebie 100% i zobaczymy, co tego wyjdzie” – zapowiada.

Z poprzednich występów w Nowym Mieście na Morawach Jeziorski zapamiętał świetną trasę i niesamowitą atmosferę wytwarzaną przez kibiców, których w tym roku zabraknie z powodu ograniczeń związanych z epidemią. – “Te wyścigi były niepowtarzalne, magiczne. Kojarzą mi się też z ucieczką przed dublem od samego startu. Nigdy się nie udało” – śmieje się Jeziorski.

Rywalizację w Pucharze Świata otworzył wtorkowy wyścig w short tracku. Wśród mężczyzn niespodziewanie wygrał Meksykanin Jose Gerardo Ulloa Arevalo. Faworyci – Nino Schurter i Henrique Avancini – z powodu upadków uplasowali się na odległych miejscach. Forma wielu zawodników pozostaje niewiadomą. Okazji do startów było niewiele, a w poszczególnych krajach obostrzenia związane z koronawirusem różnie wpływały na możliwości treningu i organizacji zawodów. Czy w wyścigach głównych też możemy być świadkami niespodzianek?

– “Myślę, że będzie ciekawie i wyniki w niektórych przypadkach rzeczywiście mogą być zaskakujące. Poziom zawodników, którzy ścigają się w Pucharach Świata jest niezwykle wyrównany. Wystarczy jedna niewielka zmiana, która ma wpływ na dyspozycję sportową,  a zawodnik z TOP 5 ląduje w trzeciej czy czwartej dziesiątce. Zmian w przygotowaniach wywołanych pandemią było mnóstwo. Będzie ciekawie, jak nigdy wcześniej” – ocenia Jeziorski.

Jako jednocześnie zawodnik i trener wydaje się on dobrym adresatem pytań o możliwy wpływ pandemii na poziom sportowy podczas zawodów w Nowym Mieście. Kilka miesięcy temu sam stanął przed dylematem, w jaki sposób zorganizować treningi swoje i swoich podopiecznych. 

– “Początkowo byłem zagubiony, oszołomiony… jak wszyscy. Ustaliłem jednak plan działania w tej kryzysowej sytuacji, którego się trzymałem. Zawsze warto mieć jakiś plan, nawet w przypadku tak wielu niewiadomych, jak to miało miejsce w tym przypadku. Każdy zawodnik to osobna historia. U każdego trzeba było zastosować inne środki treningowe. Zawodnik, który dobrze przepracował okres przygotowawczy, potrzebował zupełnie czegoś innego od zawodnika, który miał spore zaległości w przygotowaniach do startów” – wyjaśnia Jeziorski, który podkreśla też wartość aspektu mentalnego.  – “On zawsze ma ogromne znaczenie w procesie treningowym, a wiosna tego roku była prawdopodobnie najpoważniejszym sprawdzianem w tym zakresie dla wielu sportowców. Żaden, nawet najlepszy i najdoskonalszy plan od trenera nie wypali, jeśli zawodnikowi się nie chce. Trzeba pogadać, wyczuć i dopiero wtedy planować. Sam z natury jestem optymistą i muszę przyznać, że ta cecha bardzo mi się przydała w tym okresie. Zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym, przy kontaktach z zawodnikami. Z jednej strony tegoroczna wiosna to był ciężki okres, a z drugiej strony…ciekawy, inspirujący, edukujący” – podsumowuje nasz rozmówca.

Pierwszy wyścig elity mężczyzn podczas Pucharu Świata w czwartek o godz. 15:50

To Top