Świat

Złamane żebro to nie problem. Pięciu największych “kozaków” Tour de France

Wout Poels
Wout Poels / fot. Instagram / Wout Poels

Głęboko w cieniu rywalizacji w klasyfikacji generalnej swoje własne batalie toczyło wielu zawodników, którym na trasie wyścigu zabrakło szczęścia. Złamane żebro, uszkodzony obojczyk czy rozprute przedramię – jak się okazuje nawet te urazy nie są w stanie zatrzymać zdeterminowanego kolarza. Oto pięciu największych “kozaków” tegorocznego Tour de France.

5. Emmanuel Buchmann

Awizowany jako lider BORA-hansgrohe Niemiec do rywalizacji przystąpił z niezaleczonymi urazami po kraksie na trasie Criterium du Dauphine. Jak się okazało, liczne stłuczenia i otarcia uniemożliwiły walkę w klasyfikacji generalnej, lecz Buchmann zdołał ukończyć wyścig na 38. miejscu, kilkukrotnie próbując walczyć o zwycięstwa etapowe w ucieczkach.

4. Thibaut Pinot

Przypadek jeszcze bardziej pechowy niż Buchmann, bo kontuzji nabawił się już na trasie “Wielkiej Pętli”, dokładnie – podczas pierwszego etapu. Uraz pleców był tak bolesny, że mimo zabiegów fizjoterapeutów Francuz notował straty nawet na teoretycznie łatwych etapach i do samego końca meldował się w ogonie stawki. Ostatecznie zajął 29. miejsce a do Paryża dojechał, jak mówił, głównie dzięki sile woli i twardemu postanowieniu, że “wyścig ten po prostu trzeba ukończyć”.

3. Maximilian Schachmann

Kompan Buchmanna z BORA-hansgrohe wystartował w Tour de France mimo, iż niedługo przed tą imprezą, w końcówce Il Lombardia został potrącony przez samochód i złamał obojczyk. Urazu nie udało się w stu procentach wyleczyć, lecz charakterystyczną, kiwającą się sylwetkę kolarza zza naszej zachodniej granicy mogliśmy oglądać w wielu akcjach zaczepnych. Co więcej, trzykrotnie meldował się w czołowej “10” etapów, a 13. dnia rywalizacji był nawet trzeci – przegrywając tylko z Danielem Felipe Martinezem (EF Pro Cycling) i kolegą z drużyny, Lennardem Kamną.

2. Nicolas Roche

Rutynowany Irlandczyk na 10. etapie wyścigu, około 100 kilometrów od mety leżał w kraksie, podczas której kaseta roweru… wbiła mu się w ramię. Roche został błyskawicznie opatrzony i ukończył etap, a następnie zdecydował się kontynuować walkę. Wyścig ukończył, a z całego zajścia żartował pisząc na Instagramie, że wbrew pozorom “to nie był tygrys”.

1. Wout Poels

Ten, kto doświadczył złamania żebra dobrze wie, jak silny ból temu towarzyszy. Jeżeli dodać do tego obite płuco jasnym staje się, że konieczna jest natychmiastowa wizyta w szpitalu. Tymczasem Wout Poels po wspomnianych urazach odniesionych na… pierwszym etapie Tour de France nie tylko przystąpił do dalszej rywalizacji, ale i zdołał ukończyć wyścig, a na 5. etapie został wybrany najbardziej walecznym zawodnikiem dnia. Wyczyn nieprawdopodobny, tym bardziej, że na finiszu zmagań Holender miał jeszcze do siebie pretensje pisząc, iż “to nie był Tour, jaki sobie wymarzył”. Heros.

Wyróżnienie specjalne: Romain Bardet

Francuz nie jest w tym subiektywnym rankingu sklasyfikowany, bo nie ukończył rywalizacji lecz wyczyn, jakiego dokonał na 13. etapie zasługuje na osobny akapit. Bardet około 90 kilometrów przed metą odcinka upadł i uderzył głową o asfalt. Był tak oszołomiony, że pierwsza próba powrotu na rower zakończyła się u niego kolejną wywrotką.

Ostatecznie zdołał się pozbierać i wrócić na trasę. Dojechał do mety górskiego etapu na 27. miejscu, ze stratą zaledwie dwóch minut do liderów. Sztuki tej dokonał… ze wstrząśnieniem mózgu. Gdy lekarze po zakończeniu rywalizacji go przebadali, natychmiastowo zarządzili przymusowe wycofanie z wyścigu.

Popularne

To Top