Świat

Primoż Roglić przegrał Tour de France przez… kombinezon? Ekspert wyjaśnia

Primoż Roglić (Jumbo-Visma) podczas sobotniej jazdy indywidualnej na czas przegrał z Tadejem Pogacarem (UAE Team-Emirates) o niemal dwie minuty, co kosztować go będzie porażkę w całym tegorocznym Tour de France. Według Berta Blockena, profesora aerodynamiki na Politechnice w Eindhoven, wynik rywalizacji mógłby być zupełnie inny, gdyby nie kombinezon i kask użyty przez “Roglę”.

Jako lider klasyfikacji generalnej, Roglić nie mógł przystąpić do “czasówki” w stroju dostarczonym przez drużynę a tym, jaki przygotował producent trykotów specjalnych “Wielkiej Pętli” – firma Le Coq Sportif. Kostium daleki był od doskonałości, a jeszcze przed próbą eksperci wskazywali, że może “kosztować” Słoweńca kilka ładnych sekund.

Osobny temat to kask, dostarczony przez sponsora technicznego drużyny. Roglić przyznał, że jechał w nim po raz pierwszy, a prezentował się z nim na głowie… dość dziwacznie, tak, jakby był on zwyczajnie za mały. Według Blockena, połączenie tych dwóch elementów mogło przesądzić o klęsce “Rogli” w klasyfikacji generalnej.

“Nie znam detali kombinezonu Le Coq, ale oceniam, że ten, który dla Jumbo-Visma przygotowaliśmy my mógł pozwolić zaoszczędzić nawet 30 sekund” – szacował. Straty 30-latka potęgować miał dodatkowo jego kask. “Był dramatyczny, każdy dobrze widział że nie pasuje. Myślę, że odebrał on Rogliciowi kolejne 30 sekund” – podkreślał.

Punkt widzenia zmienia nieco fakt, że Pogacar rownież jechał w kombinezonie dostarczonym przez organizatorów. Czy sam kask mógł być wynikiem tak wielkiej różnicy? Cóż, to mocno wątpliwe.

Popularne

To Top