Świat

Tour de France: Lennard Kamna wygrał 16. etap

Lennard Kamna
Lennard Kamna / fot. BORA-hansgrohe

Lennard Kamna (BORA-hansgrohe) wygrał po ucieczce 16. etap Tour de France. Faworyci klasyfikacji generalnej wjechali na metę razem.

Pierwszy po dniu przerwy etap zapowiadał się jako wielka batalia uciekinierów. Zęby na zwycięstwo ostrzyło sobie wielu kolarzy, w tym m.in. Michał Kwiatkowski (Ineos Grenadiers), który zapowiadał, że drużyna szukać będzie swoich szans na skalpy.

Teren zdawał się sprzyjać Polakowi niemal idealnie, toteż fani pełni nadziei zasiadali do wtorkowej transmisji. I owszem, “Kwiato” próbował odjechać, ale ucieczka z nim w składzie została spacyfikowana. Po triumf na etapie pojechali inni.

źr. La Flamme Rouge

Między innymi jego kompani z ekipy – Richard Carapaz, Andrey Amador i Paweł Siwakow. Innych gwiazd nie brakowało, bowiem w odjeździe zameldowali się też m.in. Julian Alaphilippe (Deceuninck – Quick Step), Warren Barguil (Arkea-Samsic) czy Tiesj Benoot (Team Sunweb). Walka zapowiadała się pasjonująco.

Grupa (kiedy w końcu peleton jej “odpuścił”) wypracowała ponad dziesięć minut przewagi, a wewnątrz niej rozpoczęły się taktyczne szachy. Na podjeździe pod premię 1. kategorii zaatakował z odjazdu Quentin Pacher (B&B Hotels), wypracowując maksymalnie minutę przewagi. Za jego plecami pozostała część ucieczki się podzieliła. W pościg za Francuzem ruszyli Sebastien Reichenbach (Groupama-FDJ), Alaphilippe, Lennard Kamna (BORA-hansgrohe) i Carapaz.

Około 2 kilometry od szczytu premii Ekwadorczyk podyktował mocne tempo, gubiąc “Loulou” i Reichenbacha. Przetrwał Kamna, który tuż przed szczytem “poprawił” i zostawił Carapaza za plecami. Na zjazdach zyskał aż minutę przewagi i powoli mógł się szykować do celebracji na mecie. Peleton jechał tymczasem bardzo spokojnie, 2 kilometry przed metą notując do lidera 16 minut straty.

Niemiec przeciął linię mety samotnie, dając swojej drużynie tak wyczekiwany skalp podczas “Wielkiej Pętli”.

Grupa faworytów zachowywała spokój aż do finałowego, dwukilometrowego podjazdu, kiedy to tempo podkręciła ekipa UAE Team-Emirates. Tadej Pogacar zaatakował jednak dopiero 400 metrów przed metą i nie zgubił nikogo. Zachowany więc został status quo.

Popularne

To Top