Świat

La Loze – zapowiedź 17. etapu Tour de France

Tadej Pogacar
Tadej Pogacar / fot. UAE Team-Emirates

Podczas, gdy wtorkowy etap faworyci klasyfikacji generalnej oddali uciekinierom, w środę na tak szlachetne gesty miejsca już nie będzie. Długi i trudny odcinek z metą na niezwykłym Col de La Loze będzie areną walki tych, których celem jest końcowy triumf.

Na dystansie 170 kilometrów na kolarzy czekają dwa podjazdy, oba określane “HC”, czyli “poza kategorią”. Pierwszym z nich będzie rozpoczynający się 88 kilometrów po starcie Col de la Madeleine (15,8 km, 8,1%), który w przeszłości wielokrotnie gościł finisz etapu, drugim zaś – jeszcze dłuższy i trudniejszy Col de La Loze (18,6 km, 7,7%). Ostatnie pięć kilometrów tej wspinaczki to średnie nachylenie powyżej 10%.

źr. La Flamme Rouge

Kto w takiej scenerii odnajdzie się najlepiej? Zdecydowanie – faworyci klasyfikacji generalnej. Owszem, spodziewać możemy się silnej ucieczki, lecz mocno wątpliwym jest, by peleton pozwolił jej na wypracowanie zaliczki, wystarczającej do “dowiezienia” do mety. Z pewnością pojedzie w niej Pierre Rolland (B&B Hotels), celujący w koszulkę najlepszego górala imprezy. Kto jeszcze? Spodziewać możemy się przedstawicieli innych drużyn z “dzikimi kartami” i… cóż, trudno powiedzieć. Wobec nikłych szans na skuteczną akcję raczej nikt z topu do ucieczki nie ruszy.

Skupmy się zatem na faworytach etapu, którymi są kolarze plasujący się w czubie klasyfikacji generalnej. Mój typ to Tadej Pogacar (UAE Team-Emirates), który skompletować może tym samym etapowy hat-trick. Młody Słoweniec jest bardziej dynamiczny (choć o to trudno) niż sam Primoż Roglić (Jumbo-Visma), a ponieważ losy odcinka rozstrzygną się zapewne na ostatnim kilometrze, to na niego wypada postawić.

W niedzielę ambitnym “skokiem” w końcówce wspinaczki popisał się Richie Porte (Trek-Segafredo), który radzi sobie nad wyraz dzielnie i na ten moment wydaje się być góralem numer trzy w tym wyścigu. Podobna szarża nie przyniosła we wtorek żadnych zysków Miguelowi Angelowi Lopezowi (Astana), któremu wieszczę raczej “zjazd” w klasyfikacji. W czubie przyjedzie na pewno Rigoberto Uran (EF Pro Cycling), a spore straty do odrobienia ma w “generalce” Mikel Landa (Bahrain-McLaren), który może wykorzystać ku temu tak długi podjazd, jak ten w finale.

Popularne

To Top