Świat

Najdłuższy dzień – zapowiedź 12. etapu Tour de France 2020

Greg van Avermaet
Greg van Avermaet / fot. CCC Team / Getty

Przed nami najdłuższy etap tegorocznej Wielkiej Pętli i choć to już nie czasy “maratońskich” etapów liczących ‘grubo’ powyżej 200 kilometrów to dwunasty odcinek solidnie wejdzie w nogi, a oprócz dystansu będzie czekać na zawodników kilka wymagających hopek.

Tour de France wraca do malutkiego Sarran po 19 latach. Gdy ostatni raz Grande Boucle gościło w tej gminie liczącej niecałych 300 mieszkańców swój pierwszy etapowy skalp we francuskim grand tourze świętował Jens Voigt. Jeżdżący wówczas w ekipie Credit Agricole Voigt w pokonanym polu zostawił Bradleya McGee, a główna grupa dotarła na metę….niemalże pół godziny po Niemcu! Tak dużych różnic nie mamy co oczekiwać, ale ucieczki walczącej o zwycięstwo już jak najbardziej.

Nieco leniwy początek urozmaici jedynie lotna premia usytuowana na pięćdziesiątym kilometrze, a po kolejnych 50 km znajduje się pierwsza tego dnia górska premia. Mimo tego, że niedługo później jest jeszcze jeden premiowany podjazd (podobnie jak pierwszy – 4. kategorii) to prawdziwa zabawa na etapie zacznie się około 80 kilometrów przed metą. Wówczas praktycznie do samej mety droga będzie wiodła albo w górę albo w dół, a decydujące akcje powinniśmy oglądać na następujących po sobie dwóch premiach – Cote de la Croix du Pey (6km, 5,1%, premia górska 3. kategorii) oraz Suc au May (3,7 km, 7,4%, premia górska 2. kategorii, premia bonusowa). Ze szczytu ostatniej premii wciąż będzie do mety niemal 30 kilometrów, ale po zjeździe znów czekają nas dwie niewielkie wspinaczki, w tym ta która poprowadzi już do samej mety.

Teoretycznie etap jest skrojony pod ucieczkę. Brak większych trudności w początkowej fazie etapu także powinien działać na korzyść harcowników, bo ukształtowanie terenu nie powinno zbytnio nadszarpnąć sił uciekających zawodników, a decydujące kilometry dają sporo możliwości by nawet samotnie ruszyć w kierunku mety. Nieco ‘ardeński’ profil końcówki etapu sugeruje nam, że jest to etap dla…Grega van Avermaeta. Lider CCC aktywnie jedzie cały wyścig i wydaje się, że to może być najlepsza okazja do zwycięstwa. Podobnie powinien myśleć Michael Valgren, a mając na uwadze to, że póki co ekipa NTT jedzie dość bezbarwny wyścig to Duńczyk etapowym zwycięstwem mógłby ‘rozliczyć’ tegoroczny wyścig.

Nie powinniśmy się dziwić jeśli w ucieczce zobaczymy Alexeya Lutsenkę, Gorkę Izagirre (Astana), Juliana Alaphilippe’a (Deceuninck-Quick Step), Marca Hirschi (Sunweb) czy Sergio Higuitę (EF Pro). Każdy z nich powinien doskonale odnaleźć się w takim terenie, a nawet jeśli by nie znaleźli się w ucieczce to również walcząc ramię w ramię z głównymi faworytami wyścigu powinni odgrywać istotne role w walce o etapowy sukces.

Jeśli rzeczywiście do mety dotarła by większa grupa zawodników to nie można wykluczyć, że “uchowają” się tam zarówno Peter Sagan (Bora-hansgrohe), jaki i Wout van Aert (Jumbo-Visma).

Spośród pretendentów do zwycięstwa w całym wyścigu raczej nie powinniśmy oczekiwać spektakularnych akcji, aczkolwiek wykluczyć niczego nie można, bo tegoroczny Tour de France już nie raz nas potrafił zaskoczyć. Niemniej prędzej będzie to okazja by “grillować” kogoś kto będzie miał słabszy dzień niż by próbować zyskiwać jakąkolwiek przewagę.

Popularne

To Top