Świat

Poszło jak po… mydle. Skąd tyle kraks na pierwszym etapie Tour de France?

Tuż po zakończeniu premierowego etapu Tour de France pojawiać zaczęły się pytania, co doprowadziło do serii niebezpiecznych upadków zawodników i dlaczego asfalt na zjazdach był aż tak śliski. Prawdopodobnie jest to wyjątkowo pechowy, “pogodowy” zbieg okoliczności.

Na pierwszym etapie upadki notowali m.in. Miguel Angel Lopez (Astana), Paweł Siwakow (Ineos Grenadiers), George Bennett (Jumbo-Visma) czy Thibaut Pinot i sześciu jego kolegów z Groupama-FDJ. Sytuacja była tak niebezpieczna, że kolarze samodzielnie podjęli decyzję o neutralizacji zmagań na zjazdach. Jaka była tego przyczyna? Okazuje się, że wszystkiemu winna jest najprawdopodobniej pogoda.

Sobotnie opady deszczu były pierwszymi w Nicei od dłuższego czasu (tabela TUTAJ pokazuje, że w sierpniu opadów dotąd w zasadzie nie było wcale, potwierdza to też TEN wykres). Woda spłukiwała więc z asfaltu wszystko, co przez ten czas na nim pozostało: olej, kurz czy nawet pozostałości środków do czyszczenia ulic. To właśnie ta mieszanina była prawdopodobnie odpowiedzialna za to, że szosa zmieniła się w lodowisko, a jak relacjonował dyrektor sportowy Groupama-FDJ, Marc Madiot, nawet samochody miały problemy, by utrzymać się na trasie.

Popularne

To Top