Felietony

Do tej bitwy potrzeba żołnierzy. Generał wystarczy jeden

Choć kolarstwo zaliczane jest do sportów indywidualnych, to każdy kibic tej dyscypliny wie, że to najbardziej drużynowa ze wszystkich indywidualnych konkurencji. Bez silnego wsparcia ze strony kolegów z zespołu bardzo trudno o sukcesy, o czym przekonało się zresztą już wielu bardzo dobrych kolarzy. Teraz kolejny przykład tego, że zespół jest ważniejszy od indywidualności dali przedstawiciele Team Ineos, nie zabierając na Tour de France dwóch wielkich gwiazd Christophera Froome’a i Gerainta Thomasa.

Zarówno Froome, jak i Thomas to bezsprzecznie wielkie gwiazdy w kolarskim świecie. Obaj mają już na koncie zwycięstwo w Wielkiej Pętli, zarówno jeden jak i drugi miałby miejsce w niemal każdej ekipie świata. Łączy ich sporo, ale z rzeczy, które mają duże znaczenie warto wspomnieć o dwóch. Brak formy i spore ambicje.

Na ten moment Egan Bernal, typowany na lidera Team Ineos na Tour de France, jest po prostu lepszym, mocniejszym kolarzem niż Froome i Thomas. Zwycięzca tego wyścigu sprzed roku wciąż jest bardzo młody jak na kolarza, a już jeździ, jakby miał w nogach co najmniej dziesięć Wielkich Tourów. I jest też inwestycją w przyszłość, bo Kolumbijczyk ma jeszcze lata kariery przed sobą. I zapewne sporo ważnych zwycięstw.

Oczywiście nie można skreślać ani Froome’a ani Thomasa, bo jestem przekonany, że obu dżentelmenów zobaczymy jeszcze nie raz na czele klasyfikacji generalnej największych światowych wyścigów. Walijczyk ma zresztą walczyć o wygranie Giro d’Italia, a jego bardziej utytułowany kolega dostanie szansę podczas Vuelta a Espana. Nie wiem, czy są w odpowiedniej dyspozycji, żeby zwyciężyć w tych wyścigach, ale o czołowe lokaty powalczą na pewno.

A dlaczego nie ma ich w Tour de France? Odpowiedź brzmi ego. Froome, który w przeszłości pełnił rolę pomocnika Bradleya Wigginsa, raczej nie pogodziłby się tak łatwo z faktem, że musi pracować na młodego Bernala. Jasne, to profesjonalista i nie pozwoliłby sobie na jawne manifestowanie swojego niezadowolenia, ale w kluczowych momentach zapewne nie chciałby umierać za młodego Kolumbijczyka. A już taki Michał Kwiatkowski czy Jonathan Castroviejo będą wypruwać sobie żyły za każdym razem, kiedy zajdzie taka potrzeba.

Szefowie Team Ineos mają duży komfort, bo chyba żadna inna ekipa nie ma aż takiego wyboru, jak oni. Choć w tym roku będą mieli sporą konkurencję, bo ekipa Jumbo-Visma jest w tej chwili niesamowicie mocna i już teraz “pierwszy” skład ma równie mocny, co brytyjska drużyna. I właśnie dlatego na Tour de France zabranie Froome’a i Thomasa. Do nadchodzącej bitwy potrzeba przede wszystkim żołnierzy. Generał wystarczy jeden.

Sam Bernal po ogłoszeniu składu przyznawał, że jest bardzo zadowolony i podekscytowany tym, że w końcu ekipa została skupiona wokół niego. Oczywiście dyplomatycznie przyznał, że będzie mu brakować doświadczenia Froome’a i Thomasa ale to raczej kurtuazja. Richard Carapaz, który swoje ambicje odłożył na bok, powinien towarzyszyć mu na najtrudniejszych podjazdach, Castroviejo, Kwiatkowski czy Paweł Siwakow wykonają “czarną robotę”, a Bernal doskonale wie, jak sfinalizować wysiłki swoich kolegów. I nie będzie musiał obawiać się, że partnerka Froome’a będzie mu wbijać szpilki za pomocą mediów społecznościowych. A spokojna głowa to podstawa sukcesu w każdej dziedzinie życia.

Popularne

To Top