Świat

Gdy opadł już kurz – podsumowanie Tour de Pologne 2020

Pierwszy postpandemiczny wyścig etapowy rangi World Tour dobiegł końca. Celowo dałem sobie trochę czasu na podsumowanie wydarzenia, gdyż te pięć kolarskich dni było tak bardzo przepełnione różnymi emocjami, że najzwyczajniej w świecie musieliśmy wszyscy ochłonąć. Jednak już czas najwyższy – zapraszam na moje, a jakże subiektywne podsumowanie tegorocznego Tour de Pologne.

1. Rozdział pierwszy – sport

Sport zwyciężył, po raz kolejny, co do tego nie można mieć wątpliwości. Kolarski gwiazdozbiór zaprezentował nam, przede wszystkim na etapie w Bukownie, ściganie na najwyższym światowym poziomie. Czy mogło być jeszcze lepiej pod względem sportowym? Tak, peleton chyba troszkę bał się otwartego ścigania na trzecim etapie, wydawać by się mogło, że potencjał odcinka w Beskidzie Śląskim został odrobinę zmarnowany. Jednak wygłodniali kibice koniec końców otrzymali to na co ostrzyli zęby, etapówkę rangi World Tour, którą naprawdę przyjemnie się oglądało. Nawet ostatni, delikatnie mówiąc niezbyt ciekawie poprowadzony etap z Zakopanego do Krakowa zaserwował nam pozory przeciągania liny pomiędzy ucieczką, a peletonem. Sprinty? Jak to u nas zwykle bywa, stanowiły zakończenie większości etapów, jednak każdy z nich był inny, świeży, poza feralnym pierwszym etapem – o nim chcielibyśmy zapomnieć. Ale do niego przejdziemy niżej. Naprawdę warto odnotować, że na naszej ziemi zwyciężał aktualny Mistrz Świata, zwycięzca Giro d’Italia, czy Remco Merckx, znaczy Evenepoel. A na podobną obsadę jak w tym roku nasz wyścig będzie musiał poczekać kolejne długie lata.

2. Rozdział drugi – młodość

Skoro wywołaliśmy już Remco do tablicy, a stanie przy tablicy w jego wieku powinno być czymś normalnym, to trochę go tutaj pochwalimy, chyba zasłużył, co nie? Młodość idzie, ze wszystkich stron, a belgijska młodość w osobie chłopaka który jeszcze niedawno porzucił piłkę kopaną nie tylko idzie, ona jedzie, walcem i to takim który miażdży wszystko na swojej drodze. Ten młody dzik wygrywa wszystkie podpisane przez siebie wyścigi, jeszcze niedawno można było to tłumaczyć słowami: ale to nie były etapówki rangi World Tour. No to macie, już odhacza etapówki elity, a na królewskich odcinkach goli starych wyjadaczy bez momentu skrępowania. Jakieś odrabianie pańszczyzny w peletonie? Wożenie bidonów bardziej doświadczonym kolegom? Chyba już nie w tych czasach. Jest noga, to się ciśnie.

Ale jeśli rozmawiamy o młodości, nie można zapomnieć o naszym Kamilu Małeckim. Kto przed wyścigiem obstawiał taki wynik w jego wykonaniu? Jakoś lasu rąk nie widzę, przyznam się, ja też nawet nie brałem tego pod uwagę. Może jakieś ucieczki, może koszul górala, to było realnymi oczekiwaniami wobec tego zawodnika. A tu proszę, ładnie nam się Pan Kamil przedstawił w pierwszym starcie na takim poziomie. Pech chciał, że to wszystko dzieje się, gdy CCC tak naprawdę już pakuje manatki. Oby tylko nasz młody zawodnik znalazł Worldtourową drużynę, która zapewni mu spokojne warunki rozwoju, ponieważ tym występem naprawdę wlał w nasze serca nadzieję, że polskie kolarstwo może żyć po Majce i Kwiatkowskim. Malutki plusik należy zapisać przy kolejnym z naszych młodych kolarzy – Szymonie Sajnoku, co prawda nie zanotował ani jednego wyniku pozwalającego mu wejść na etapowe podium, jednak było go widać w czołowej dziesiątce każdego sprintu poza Bielskim.

3. Rozdział trzeci – Polska

Czy nasz kraj zdał egzamin z Tour de Pologne? Oj, to trzeba podzielić na kilka podrozdziałów.

  • Zawodnicy

Tak, zdali, na czwórkę z plusem. Do piątki zabrakło podium Rafała Majki bądź etapowego zwycięstwa któregoś z naszych. Jednak był to naprawdę udany Tour w wykonaniu zawodników z biało-czerwoną flagą przy nazwisku, wycisnęliśmy prawie maksimum z tego co aktualnie możemy zaproponować na wyścigach. Ostatni raz w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej dwóch Polaków zakończyło zmagania w 2014 roku, byli to Rafał Majka (1. miejsce) oraz Przemysław Niemiec (5. miejsce). A koszulka górala oraz najaktywniejszego zawodnika etapówki World Tour, wywalczone przez kolarzy jeżdżących w trzeciej dywizji to także wartościowe skalpy… oraz niemałe zastrzyki gotówki.

  • Reprezentacja

Patrząc na kondycję oraz ogólny stan naszego związku kolarskiego, to że nasza reprezentacja podpisała listy startowe każdego etapu oraz miała się w co ubrać już jest sukcesem, ale to wszystko jest głównie zasługą sponsorów. Ale już bez uszczypliwości, były edycje o wiele gorsze w wykonaniu naszej kadry podczas Wyścigu Dookoła Polski. Zawodnicy byli widoczni w odjazdach oraz zdobyli koszul górala. Nikt tak naprawdę więcej od nich nie oczekiwał.

  • My – ludzie

Nie zdaliśmy, po raz kolejny polskie społeczeństwo w dużej większości nie zdało egzaminu. Nie zdaliśmy po pierwszym etapie, przedstawiając się po raz kolejny jako eksperci od wszystkiego. A lincz i wyzywanie Groenewegena od morderców było grubą przesadą. Kto wie czy z dwójki kolarzy zamieszanych w tę koszmarną kraksę to zawodnik Jumbo czasem nie będzie tym, który na rower już nie wsiądzie. Był to brutalny faul, co do tego nie ma wątpliwości. Jednak po całej sytuacji kibicowskie emocje wzięły górę, to trochę zrozumiałe, jednak trzymać nerwy na wodzy, to umiejętność której cały czas warto się uczyć. Dodajmy od tego, że jesteśmy też od tygodnia ekspertami od zabezpieczenia trasy oraz sprinterskich finiszy, no i od samego przebiegu trasy również. Ręce opadają. Choć tutaj sam muszę przyznać, że coroczne ściganie po południu kraju może wielu ludzi drażnić (sam jestem ze Śląska więc dla mnie to na rękę), jednak naprawdę, warto się zastanowić, czy czasem nie trzeba zaprezentować światu innych zakątków naszego kraju. Ale cały czas należy pamiętać, jak wielkim przedsięwzięciem jest spięcie w klamrę takiego wydarzenia jakim jest Tour de Pologne. W tak dzikim roku tym bardziej.

4. Rozdział czwarty – pandemia

Krótko, da się ścigać podczas pandemii koronawirusa. Jest to ściganie smutniejsze, mocno okrojone, szczerze mówiąc dziwne, szczególnie mam tu na myśli maskaradę na linii startu przez tych samych zawodników, którzy następne pięć godzin pojadą razem bark w bark, czy inne tym podobne ekscesy. Ale zarówno Tour de Pologne, jak i Vuelta Burgos, czy rozgrywane we Włoszech klasyki pokazują, że ściganie w tych trudnych czasach jest możliwe. Aż czasem zadaję sobie pytanie czy UCI nie czekało zbyt długo z wznowieniem kalendarza? Można było chyba rozpocząć miesiąc prędzej. Ale cóż, ważne, że peleton jedzie i oby przeszkód było jak najmniej. Co jeszcze warto zauważyć? Nie można zorganizować wyścigu kolarskiego bez kibiców, ale to było do przewidzenia, tutaj pozostaje apelować do widzów, aby słuchali zaleceń oraz podchodzili rozważnie do panującego na świecie problemu, a z tym podczas naszej etapówki bywało różnie.

5. Rozdział piąty – życie

Niestety, po raz kolejny Tour de Pologne pokazało nam, jak kruche jest ludzkie życie, jak kruche jest życie kolarza. Tym razem, o ile można tak nazwać tę tragiczną sytuację, kolarski świat miał więcej szczęścia. Ale to już niestety kolejny rok pod rząd, gdy kibice w kraju drżeli o życie jednego ze swoich ulubieńców. Może naprawdę czasem warto w tym naszym życiu zwolnić, tak jak momentami chciałoby się aby dla swojego bezpieczeństwa zwolnili kolarze? Cóż w obecnym szalonym świecie to chyba tylko pobożne życzenia, ale warto to przemyśleć.

Stay strong Fabio, we’ll see you on our roads again.

Popularne

To Top