Świat

Gwiezdne wojny – zapowiedź Criterium du Dauphine 2020

Niemal za każdym razem można by wspomnieć, że to szalony rok. Tak przecież zaczynaliśmy zapowiedź Mediolan-San Remo, a teraz pewien rodzaj instynktu samozachowawczego podpowiada mi, żeby sobie te szaleńcze odniesienia darować, bo przecież kolarstwo wróciło na dobre. Patrzę jednak w kalendarz, a na horyzoncie pojawia się już połowa sierpnia i….zacznie się ściganie w Delfinacie. Przecież to powinno być dwa miesiące temu! A jeszcze w trakcie tegoż Delfinatu będzie Il Lombardia. Czekaj, Lombardia w sierpniu? Szaleństwo…

Nie o Lombardii jednak tym razem, a o Delfinacie. Organizatorzy “mini Tour de France”, podobnie jak w przypadku Tour de Pologne, musieli zreorganizować swoje plany, bo wyścig został skrócony do pięciu etapów, ale nic nie stanęło na przeszkodzie, by rozplanować jedną z najbardziej odważnych tras wśród wyścigów (nie do końca) tygodniowych w ostatnich latach. Można byłoby spróbować starym i sprawdzonym sposobem zrobić etap dla sprinterów, czasówkę, jakieś pagórki dla dzielnych Francuzów, etap z metą na podjeździe i finałowego dnia ponownie uśmiechnąć się w kierunku najszybszych w stawce. Otóż nie tym razem!

Tegoroczna edycja Criterium du Dauphine to wyścig tylko i wyłącznie dla górali. Bez żadnych ceregieli, bez uśmiechania się do sprinterów – pięć etapów i pięć finiszy na podjazdach. Na całej trasie rozdysponowano 27 górskich premii, a aż 9 z nich to premie pierwszej kategorii lub poza kategorią. Zapowiada się srogi wp…wycisk 😉

Trasa Criterium du Daphine 2020

Etap 1 – Clermont-Ferrand  ›  Saint-Christo-en-Jarez   (218.5km)

Otwarcie wyścigu wydaje się być na pierwszy rzut oka brutalne, ale po przyjrzeniu się na poszczególne podjazdy okazuje się, że aż tak ciężko nie będzie. Spośród siedmiu górskich premii aż 5 jest 4. kategorii, a najbardziej wymagająca wspinaczka pod Col du Beal jest w początkowej fazie rywalizacji. Do mety w Saint-Christo-en-Jarez droga będzie wiodła w górę przez niecałe 4 kilometry o średnim nachyleniu 4,6% – nie wydaje się to być dużym wyzwaniem, ale kluczowe znaczenie może odegrać fakt, że cały etap przekracza 200 kilometrów.

Etap 2 – Vienne  ›  Col de Porte   (135km)

Drugi dzień walki w Delfinacie to znacznie krótszy dystans, ale znacznie trudniejsze wspinaczki. Po stosunkowo łatwym początku i dwóch premiach o niskiej kategorii w decydującej fazie etapu czekają pierwsze większe wyzwania. Po 90 kilometrach rozpocznie się podjazd na premię 1. kategorii Cote Maillet, a po krótkim odcinku płaskiej drogi na peleton czekać będzie finałowa wspinaczka na Col de Porte o średnim nachyleniu nieco ponad 6% na 16 kilometrach, ale poza krótkim zjazdem droga będzie się wznosić w górę przez ostatnie 20 kilometrów.

Etap 3 – Corenc  ›  Saint-Martin-de-Belleville   (157km)

Zaledwie dwie premie, ale jakie! Legendarne Col du Madeleine to niemal 18 kilometrów podjazdu o średnim nachyleniu przekraczającym 8%, a po zjeździe piętnastokilometrowa poprawka z blisko 6% nachylenia do mety w Saint-Martin-de-Belleville.

Etap 4 – Ugine  ›  Megève   (157km)

Przedostatni dzień wydaje się być skrojony pod ucieczkę. Początek jest dość wymagający – dwie premie pierwszej kategorii praktycznie tuż po starcie powinny już dość mocno przerzedzić peleton, a na przedzie powinniśmy widzieć zawodników, którzy będą chcieli zgarnąć etap lub odrobić straty przed ostatnim dniem rywalizacji i spróbować się jeszcze włączyć do walki o wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej. Druga część etapu rozpocznie się od wspinaczki na Montee de Bisanne (premia HC), ale końcówka prowadząca do Megeve jest już nieco łatwiejsza.

Etap 5 – Megève  ›  Megève   (153.5km)

Finał to objazdówka po górach wokół Megeve, a miejsc gdzie może rozegrać się decydująca o losach wyścigu akcja jest multum. Na starcie droga wiedzie w dół, ale od razu po zjeździe zaczyna się ścianka Cote de Domancy, a stamtąd będzie 20 kilometrów na przegrupowanie się przed pierwszym dużym wyzwaniem ostatniego dnia – Col de Romme. Po tej ciężkiej, niemal dziesięciokilometrowej wspinaczce będzie “poprawka” na Col de la Colombiere i można być pewnym, że ktoś kto tu zacznie mieć problemy może zapomnieć o włączeniu się do walki o czołowe miejsca. Następnie na kolarzy czekać będą jeszcze cztery górskie premie, z czego trzy z nich do podjazdy 2. kategorii – w tym kończąca wyścig wspinaczka do Megeve.

Faworyci Criterium du Dauphine 2020

Cóż, nie będę tutaj odkrywał koła na nowo – walka o wygraną powinna rozegrać się między Team Ineos, a ekipą Jumbo-Visma. Obie drużyny wysłały tak potężne składy do Francji, że ktokolwiek będzie w stanie przełamać dominację tych dwóch drużyn będzie to już można nazwać sensacją. Froome vs Dumoulin, Bernal vs Roglic, Sivakov vs Kruijswijk, Thomas vs Gesink…To tylko nazwiska z tychże dwóch wyżej wymienionych grup, a rywalizacja będzie się toczyła nie tylko o zwycięstwo w Delfinacie, ale także o pole position w walce o zwycięstwo w Tour de France.

Inni jednak nie zamierzają się po prostu położyć i poddać, bo niemal każda grupa przysyła praktycznie najmocniejsze albo prawie najmocniejsze zestawienie. EF Pro ma w składzie Rigo Urana oraz Sergio Higuitę, a kolejnymi Kolumbijczykami którzy powinni liczyć się w walce o wysokie miejsca są naturalnie Nairo Quintana (Arkea-Samsic) oraz Miguel Angel Lopez (Astana).

Gospodarze także będą mieć za kogo trzymać kciuki (i to nie tylko podczas ucieczek) – Romain Barder (Ag2r), Thibaut Pinot (Groupama-FDJ) oraz Julian Alaphilippe (Deceuninck-Quick Step) i będący ostatnio w niezłej dyspozycji Pierre Rolland (B&B Hotels) powinni również znaleźć się wysoko, a przynajmniej pokazać się z dobrej strony na poszczególnych etapach. Warto na radarze mieć także Guillame Martina (Cofidis) i Warrena Barguila (Arkea-Samsic), choć ten ostatni zapewne będzie nieco “uwiązany” obowiązkami wobec Quintany.

Richie Porte (Trek-Segafredo) mówił niedawno, że walka z Ineosem i Jumbo-Visma nie ma sensu, ale podczas Tour de l’Ain i wyścigu w Oksytanii pokazał, że wciąż znajduje się w czołówce górali. Podobnie zresztą jak Mikel Landa (Bahrain-Merida), który podczas Vuelta a Burgos przegrał (czyli trochę jakby wygrał) tylko z niesamowitym Remco Evenepoelem. Trudno powiedzieć w jakiej dyspozycji będzie Emmanuel Buchmann (Bora-hansgrohe), bo choć Niemiec sezon zaczął od sukcesu w klasyku na Majorce to po wznowieniu sezonu jeszcze nie startował w żadnym wyścigu.

CCC Team pojedzie w całkiem ciekawym zestawieniu. Na starcie w Clermont-Ferrand w barwach polskiej ekipy zobaczymy Jana Hirta, Fausto Masnadę oraz Victora de la Parte i wydaje się, że każdy z tej trójki ma szansę wskoczyć do TOP10 klasyfikacji generalnej lub powalczyć o etapowy triumf. Podobnie sprawa się ma w przypadku Dana Martina (Israel-StartUp Nation) czy Carla Frederika Hagena (Lotto-Soudal).

W mocnych składach pojawią się także ekipy Movistaru (m. in. Enric Mas, Marc Soler i nieśmiertelny Alejandro Valverde), Mitchelton-Scott (Adam Yates, Brent Bookwalter, Jack Haig), NTT Pro Cycling (Domenico Pozzovivo, Louis Meintjes, Roman Kreuziger) oraz UAE Team Emirates (Tadej Pogacar, Davide Formolo, David de la Cruz).

Popularne

To Top