Polska

Świat na nas patrzy – zapowiedź Tour de Pologne 2020

Kibice podczas Tour de Pologne
Tour de Pologne, fot. Szymon Gruchalski Tour de Pologne

Tour de Pologne niezmiennie jest dla przeciętnego mieszkańca naszego kraju w zasadzie jedynym zetknięciem z kolarstwem w ciągu całego roku. Mimo wszelkich wad imprezy, o których powiedziano i napisano już wiele, „otwiera” świat dwóch kółek na ludzi i czyni go (choć momentami mozolnie) przystępniejszym. W tym roku, mimo skrócenia i lekkiego liftingu trasy (raczej „in minus”, biorąc pod uwagę zwłaszcza ostatni etap) może paradoksalnie zrobić dla popularyzacji naszego pięknego sportu więcej, niż kiedykolwiek. Wszystko za sprawą faktu, że dzięki korzystnej pozycji w terminarzu ściągnął do siebie absolutne gwiazdy szos.

Wymieniać je można długo. Będzie Richard Carapaz, zwycięzca Giro d’Italia 2019, Mark Cavendish – jeden z najlepszych sprinterów XXI wieku (jeżeli nie w całej historii). Przyjedzie (a technicznie rzecz biorąc – już przyjechał) Remco Evenepoel – 20-letni mistrz Europy i wicemistrz świata, który burzy ustalony od dawna w kolarstwie ład i mimo wieku rozpycha się w światowej czołówce łokciami. A to dopiero początek wyliczanki, bo zobaczymy też w akcji Jakoba Fuglsanga, Rohana Dennisa, Pascala Ackermanna, Dylana Groenewegena, Madsa Pedersena… Wyścig Czesława Langa, mimo odbywającego się równolegle Mediolan – San Remo (8 sierpnia) bez wątpienia przyciągnie uwagę fanów z całego świata.

Co zaprezentuje im Polska? Dość tradycyjnie, będą to Śląsk i Małopolska. Po ich szosach poprowadzone zostaną trzy etapy dedykowane sprinterom, jeden pagórkowaty oraz jeden… będący czymś pomiędzy.

Tour de Pologne 2020 – trasa

Zmagania otworzy liczący 195 kilometrów etap ze Stadionu Śląskiego w Chorzowie do Katowic. Ulokowane na nim będą trzy premie sprinterskie oraz dwie górskie (4. Kategorii), przy czym te drugie będą mieć w zasadzie charakter czysto umowny, gdyż zlokalizowane są na dobrze znanej rundzie wieńczącej zmagania. Finisz – to tradycyjnie Aleja Korfantego i „walka” o rekordy prędkości.

Dzień później pierwszy lider będzie bronić koszulki w kolejnym, masowym sprincie, tym razem – w Zabrzu. Po starcie z Opola (to nowość względem ostatnich lat) zawodnicy przejadą m.in. przez Górę św. Anny (premia 2. Kategorii) i dwie lotne premie na wschód, by finiszować przed stadionem Górnika.

„Schody” zaczną się na etapie numer trzy – najmniej przewidywalnym z wszystkich w tegorocznej edycji. Gdyby wyścig był nieco dłuższy, a walka w klasyfikacji generalnej nie zanosiła się na batalię o pojedyncze sekundy można by napisać, że idealnie sprzyja skutecznej ucieczce, lecz w tym przypadku szanse na to są znacznie mniejsze. Prawdopodobnie – wzorem poprzednich finiszy w Bielsku-Białej – oglądać będziemy walkę na „kresce” najwytrzymalszych sprinterów ze specjalistami od klasyków.

Czwartą odsłoną polskiej pentalogii będzie królewski etap ze startem i metą w Bukowinie Tatrzańskiej. W poprzednich latach to właśnie on rozstrzygał o losach klasyfikacji generalnej i cóż – tym razem z pewnością będzie podobnie. Odcinek przypominający profilem ardeńskie klasyki nie jest na tyle wymagający, by na metę wjeżdżać „na solo”, lecz jednocześnie potrafi nagrodzić odwagę i skłonność do podjęcia ryzyka. Przykład? Rok 2019 i etapowy skalp Mateja Mohoricia czy edycja 2018 i atak Simona Yatesa, który o mały włos nie wydarł wtedy sukcesu w „generalce” Michałowi Kwiatkowskiemu.

Końcówka zmagań to odcinek z Zakopanego do Krakowa który byłby pasjonujący, gdyby… odwrócić profil. Niedługo po starcie peleton wjedzie bowiem na Ząb a potem – wymagającą Przełęcz Krowiarki. Potem jednak teren wypłaszcza się i do samego Krakowa większych przeszkód już nie będzie. Niemal na pewno czeka nas więc zwieńczenie sprinterskiej trylogii.

Tour de Pologne 2020 – faworyci

Impreza Czesława Langa przyzwyczaiła nas do tego, że jest wyścigiem niezwykle otwartym, a lista faworytów klasyfikacji generalnej zazwyczaj liczy aż kilkanaście nazwisk. Aby liczyć się w Polsce, trzeba w zasadzie… umieć wszystko. Przynajmniej przyzwoicie jeździć po górach, by nie notować strat, być dynamicznym, aby walczyć na finiszach podczas pagórkowatych odcinków a na dodatek – mile widziane są umiejętności sprinterskie, by przy odrobinie szczęścia inkasować bonusowe sekundy na lotnych premiach.

Kto w tej układance odnajdzie się najlepiej w edycji 2020? Serce podpowiada, że będzie to Rafał Majka, lecz chłodne spojrzenie na obsadę oraz skład jego ekipy – BORA-hansgrohe sprawiają, że sytuacja staje się o wiele bardziej skomplikowana. Owszem – „Zgred” pokazał już, że na trasie takiej ja ta jest w stanie zwyciężać, lecz miało to miejsce w pamiętnym sezonie 2014, kiedy Polak dosłownie fruwał po górach i imponował kapitalną formą. Teraz także wydaje się być w niezłej dyspozycji, lecz czy na tyle, by przeciwstawić się innym, bardziej dynamicznym zawodnikom? Osobiście, mimo wielkiej dla niego sympatii – nie mam przekonania.

Dlatego też faworytów upatruję przede wszystkim w dwójce zawodników: jego koledze z ekipy, Maximilianie Schachmannie oraz Remco Evenepoelu (Deceuninck – Quick Step). Pierwszy z wymienionych notuje w ostatnich latach bardzo dynamiczny rozwój, którego dowodem są świetne występy i w tym sezonie. Triumf w klasyfikacji generalnej Paryż-Nicea czy podium niedawnego Strade Bianche pokazują, że Niemiec wciąż „idzie w górę”, znajdując się na dodatek obecnie w wysokiej formie. Evenepoel to osobna historia – młodzian, który wciąż przesuwa swoje granice nie przestraszy się na pewno naszych podjazdów, a na dodatek wydaje się nawet mocniejszy niż Schachmann. Tym, co przemawia za Niemcem jest jednak lepsza drużyna, która może być czynnikiem decydującym.

Kandydata do podium upatrywać też trzeba w osobie Jakoba Fuglsanga. Kolarz Astany zaliczył bajeczny wręcz sezon 2019, a i początek 2020 miał bardzo obiecujący, zwyciężając w Vuelta a Andalucia. Wysoko był także podczas Strade Bianche (5.) co pokazuje, że zdołał już wypracować odpowiednią dyspozycję. By móc pokonać Schachmanna i Evenepoela, musiałby jednak zaryzykować na etapie w Bukowinie Tatrzańskiej, by jako znakomity góral spróbować odjechać tej dwójce. Czy będzie w stanie? Zobaczymy.

Głodny sukcesów jest Esteban Chaves. Wiecznie uśmiechnięty kolarz Mitchelton-Scott ma za sobą trudny okres (chorował na mononukleozę), lecz dobry sezon 2019 pokazał, że wszystko wraca na właściwe tory, a on sam może być ponownie zawodnikiem, walczącym o „generalkę” wielkich tourów. W Polsce będzie debiutować, lecz do wyścigu na pewno podejdzie z ambicjami, tyle że… trasa wydaje się dla niego odrobinę zbyt łatwa. Triumf w „generalce” możliwy jest w zasadzie wyłącznie dzięki taktyce „all or nothing”, jak w przypadku Fuglsanga.

Trasa zdaje się odpowiadać Diego Ulissiemu. Kolarz UAE-Team Emirates może sprawić głównym faworytom małą niespodziankę, o ile po zamrożeniu sezonu zdołał się już odpowiednio odbudować, na co jego jedyny dotychczasowy start – Strade – nie dał wystarczająco jasnej odpowiedzi. Przed rokiem stał na podium (był 3.), a gdyby nie przespał wraz z ekipą ucieczki na szóstym etapie, mógł nawet wygrać. Włoch lubi „wyskoczyć” z cienia, toteż trzeba mieć go na radarze, o czym dyrektorzy sportowi Bory i Deceuninck – Quick Step na pewno wiedzą.

Wśród tych, którzy mogą namieszać wymienić trzeba też wspomnianego już Simona Yatesa (Mitchelton-Scott), Wouta Poelsa (Bahrain-McLaren), Tima Wellensa (Lotto Soudal) czy Wilco Keldermana (Team Sunweb). Oczywiście – niewykluczonym jest, że zaskoczy nas ktoś z „drugiego rzędu”. Wszak Tour de Pologne nauczył nas już, że lubią tu wygrywać młode talenty.

Na co można liczyć ze strony Polaków? Rafał Majka, któremu nieco uwagi poświęciłem już wcześniej z pewnością zamelduje się w czołówce, choć tak, jak pisałem – wątpliwym jest, by na pierwszej pozycji. Tomasz Marczyński (Lotto Soudal) to gwarant aktywnej jazdy, który po przegranej batalii o koszulkę górala przed rokiem ma swoje rachunki do wyrównania. Trzech naszych rodaków wystartuje w wyścigu w barwach CCC Team, a miłą niespodziankę na sprinterskich odcinkach sprawić może jeden z nich – Szymon Sajnok. Aktywnie jechać będzie z pewnością także (wyjątkowo mocna w tym roku) Reprezentacja Polski, w której wyróżniać powinni się przede wszystkim Paweł Bernas, Maciej Paterski i Piotr Brożyna.

Tour de Pologne 2020 – transmisje

Nasz wyścig oglądać będzie można na antenach Eurosportu, TVP1 i TVP Sport. Najobszerniej transmitować wyścig będzie ostatnia z wymienionych stacji, gdzie etapy będą pokazywane niemal od startu do mety.  

(fot. Szymon Gruchalski / Tour de Pologne)

To Top