Polska

Kolarze Mazowsze Serce Polski i Voster ATS Team w dobrej formie. Teraz sprawdzą się wśród najlepszych

Paweł Franczak
Paweł Franczak, fot. Voster-ATS

Na najwyższym poziomie ani polski zespół, ani polscy kolarze nie dają nam ostatnio wielu powodów do radości. Zupełnie inaczej jest w wyścigach niższej rangi. Tam zawodnicy Mazowsze Serce Polski Cycling Team oraz Voster ATS Team radzą sobie coraz lepiej.

Od wznowienia sezonu polskie zespoły odgrywają kluczowe role na praktycznie wszystkich wyścigach kategorii .1 lub .2, w których biorą udział. Paradoksalnie, sukcesów nie było tylko na rozgrywanych w naszych kraju Wyścigu Dookoła Mazowsza i Pucharze MON. Z Sibiu Cycling Tour Voster ATS Team przywiózł trzecie miejsce na prologu Wojciecha Sykały i 5. miejsce w klasyfikacji generalnej Piotra Brożyny, które z bardzo dobrej strony pokazał się na górskich etapach. Podczas bułgarskiego In the footsteps of the Romans Norbert Banaszek (2.2) najpierw zgarnął etap, a potem zwycięstwo w całym wyścigu, w GP Kranj (1.2) Paweł Franczak był trzeci, zaś w Tour of Bulgaria oglądaliśmy etapowe zwycięstwa Alana Banaszka, Norberta Banaszka i Patryka Stosza, który ostatecznie triumfował też w klasyfikacji generalnej.

Mimo długiej listy sukcesów kierujący grupą Mazowsze Serce Polski Dariusz Banaszek uważa, że mogło być nawet lepiej. “Mieliśmy trochę pecha. Na Mazowszu Bernas miał skurcze, a liczyliśmy, że wygra w tej grupce. Wtedy wygralibyśmy cały wyścig. W Bułgarii za to Kuba Kaczmarek złapał gumę, będąc w pierwszej grupie. Gdyby nie to, liczyłby się w klasyfikacji generalnej” – mówi Banaszek. W kolejnym zdaniu przyznaje jednak, że postawa całego teamu we wznowionym sezonie jest bardzo dobra.

Usatysfakcjonowany jest także dyrektor sportowy Voster ATS Team Mariusz Witecki. “Co prawda na Mazowszu nie szło nam tak jak byśmy chcieli, ale prawda jest też taka, że nie mamy kolarzy na tego typu wyścigi. Później wyniki były już zadowalające. Widać, że chłopaki nie przesiedzieli tego okresu bez wyścigów i solidnie trenowali” wyjaśnia.

Zawodnicy Witeckiego przed pandemią nie zanotowali ani jednego startu. Mieli zainaugurować sezon w Tour de Normandie, ale zamiast tego musieli zaraz po zgrupowaniu zejść z obciążeń. Zarządzono treningi podtrzymujące, a następnie ułożono plan tak, jakby sezon zaczynał się 1 lipca. “Trudno było wyznaczać nowe cele. Trenowaliśmy, nastawiając się, że początek lipca będzie początkiem sezonu, bo wówczas miał rozpocząć się Sibiu Cycling Tour. Ostatecznie wystartowaliśmy dwa tygodnie później, ale jak widać zespół jest dobrze przygotowany” opisuje dyrektor sportowy zespołu ze Stalowej Woli.

W mazowieckiej grupie poszli o krok dalej i z ich inicjatywy jeszcze przed oficjalnym wznowieniem sezonu odbył się na torze w Modlinie Puchar Marszałka Województwa Mazowieckiego. “Mieliśmy konkretne plany treningowe i nie zamierzaliśmy odpuszczać, bo czuliśmy, że ten sezon w końcu się odbędzie. Stąd na przykład organizacja tego wyścigu” – wyjaśnia Banaszek.

Po wznowieniu sezonu polskie zespoły musiały odnaleźć nieco odmienionej, postpandemicznej rzeczywistości. W Rumunii zawodnicy dostawali posiłki do pokojów, a wszystko wokół nich było dezynfekowane. Podobnie było podczas bułgarskich wyścigów. Konieczne stały się także testy wykonywane wśród kolarzy i członków zespołu. Jak wylicza Witecki, jego zespół wydaje z tego powodu co wyścig ok. 5-6 tysięcy złotych więcej. “Moim zdaniem UCI trochę zrzuciło obowiązki i koszty na drużyny, a nie powinno to tak wyglądać. Testy są robione na trzy dni przed wyścigiem, a przez ten czas może się przecież wiele wydarzyć. Myślę, że to UCI powinno zapewnić organizatorom pieniądze na takie testy, aby były one wykonywane na miejscu, krótko przed rozpoczęciem wyścigu” – przekonuje dyrektor sportowy Voster ATS Team.

Wzrost wydatków spotkał drużyny akurat w momencie, gdy każdy grosz jest na wagę złota. Obaj nasi rozmówcy przyznają, że pandemia miała wpływ na sponsorów ich ekip. Banaszek wspomina o przekładanych na jesień umowach i spotkaniach, zaś Witecki mówi o koniecznych oszczędnościach w czasie kolarskiego lockdownu. Jak wyjaśnia, w pewnym momencie rozważano, czy nie będzie korzystniej zrezygnować ze startów w tym roku, aby zapewnić ekipie byt na następny sezon. Na szczęście takiej konieczności nie było.

Dzięki dobrej postawie w lipcowych wyścigach kolarze obu ekip zdominowali skład reprezentacji Polski na rozpoczynający się w środę Tour de Pologne. W kadrze znaleźli się Adrian Banaszek, Alan Banaszek, Paweł Bernas, Piotr Brożyna, Patryk Stosz, a także Maciej Paterski (Wibatech Merx 7R) i Przemysław Kasperkiewicz (UC Nantes Atlantique).

Banaszek liczy, że Bernas będzie aktywny i zawalczy o jedną z koszulek. Jego zdaniem, jeśli 30-latek będzie jeździł w ucieczkach, stać go nawet na koszulkę górala. Alan Banaszek ma za to dzięki pomocy Adriana pokazać się na sprinterskich finiszach. “Może dzięki temu zobaczymy w końcu Polaka w pierwszej piątce” – mówi dyrektor mazowieckiego zespołu, dodając, że jego zespół, choć najmłodszy z wszystkich polskich grup kontynentalnych, wysyła na Tour de Pologne najwięcej zawodników.

Kadra na najważniejszy polski wyścig przez długi pozostawała nieznana, a gdy już opublikowano skład reprezentacji nie obyło się bez kontrowersji. Witecki uważa, że PZKol powinien wyjaśnić, jakimi kryteriami kierował się, dobierając skład. Ostatecznie spośród kolarzy Voster ATS Team znaleźli się w nim Brożyna i Stosz, którzy po udanych startach w Rumunii i Bułgarii powinni zdaniem ich dyrektora sportowego być najsilniejszymi ogniwami reprezentacji. “Na pewno będą widoczni, bo szykowali się do tego wyścigu. Tak samo jak Paweł Franczak, który moim zdaniem też powinien znaleźć się w kadrze” – mówi Witecki.

Gdy Brożyna i Stosz bądą rywalizować w Tour de Pologne, ich koledzy udadzą się na Czech Cycling Tour (2.1, 6-9 sierpnia), gdzie wystartują też m.in. Mitchelton-Scott, Bora-hansgrohe, Bahrain-Merida, Team Sunweb, Team Jumbo-Visma i NTT Pro Cycling. Mazowsze Serce Polski, które obecnie jest zespołem Continental z największą liczbą zwycięstw w tym sezonie (6), wraca za to do Rumunii, aby wystartować w Cycling Tour of Szekerland (2.2, 5-8 sierpnia). W składzie znalazł się Adrian Kurek, który w Sibiu musiał wycofać się już po prologu. “Po upadku miał zszywany łokieć, co uniemożliwiło mu dalszą jazdę. Leci do Rumunii, a skoro powiedział, że startuje, to znaczy, że jest już w dobrej dyspozycji” mówi Banaszek.

W ubiegłym tygodniu jego grupa zakontraktowała nowego zawodnika. To 23-letn Daniel Staniszewski, który ostatnio z powodzeniem rywalizował na torze. “Chcielibyśmy, żeby się rozwijał. Jest świetnym torowcem, a wiadomo, że ci najlepsi bazują na porządnych wyścigach w dobrych grupach. Jak jest atmosfera, dobre przygotowanie i opieka fizjoterapeutów oraz masażystów, to rozwój kolarza przebiega zupełnie inaczej. A jak Daniel to wykorzysta, to zależy już tylko od niego” – mówi Banaszek. Najprawdopodobniej nowy nabytek zespołu będzie miał kilka okazji do pokazania się, bo jak zapowiadają obaj dyrektorzy sportowi, sezon 2020, choć krótszy, będzie dla ich zespołów bardzo intensywny.

To Top