Świat

Czas Evenepoela dopiero nadejdzie? Nie, on już trwa

Remco Evenepoel nie wydawał się głównym faworytem Vuelta a Burgos. Oczywiście, był wymieniany wśród najmocniejszych zawodników, ale akcje kilku kolarzy stały wyżej. Belg nic sobie z tego nie robił. Po raz kolejny.

– To będzie ważne, żeby sprawdzić, jak ciało zareaguje na pierwszy wyścig – mówił przed startem hiszpańskiego wyścigu Evenepoel. 20-latek postanowił to zrobić już na 1. etapie, gdy wywołując powszechną ekscytację zaatakował na 35 kilometrów przed metą. To właśnie odcinek otwierający rywalizację w Burgos miał być tym, na którym Belg miał mieć największe szanse na zwycięstwo. Z ucieczki ostatecznie nic nie wyszło, ale aktywna jazda kolarza Deceuninck Quick-Step zwiastowała późniejsze wydarzenia.

Na dłuższych podjazdach mieli rządzić Mikel Landa, Esteban Chaves czy Simon Yates. Tymczasem  to Evenepoel wygrał na trzecim etapie kończącym się na Picon Blanco. I to wygrał z taką przewagą, że sobotnie ataki na Lagunas de Neila szybko okazały się skazane na niepowodzenie. Landa mógł sobie kilka razy przyspieszać, ale gdy w końcu przyspieszył Remco, to jego rywali trudno było dojrzeć w okienku internetowej relacji z hiszpańskiego wyścigu.

Jeśli po ubiegłotygodniowym wyścigu można wyciągnąć jakiś wniosek, to przede wszystkim taki, że Evenepoela trzeba zacząć w końcu stawiać w jednym rzędzie z najlepszymi, również w górach. Należy za to skończyć z traktowaniem jego zwycięstw jako niespodzianek. Tak samo było przecież przed Volta ao Algarve. Wtedy również wielu ekspertów zastanawiało się, czy na podjazdach Remco wytrzyma tempo bardziej doświadczonych rywali. Wszyscy doskonale wiemy, jak było. Belg najpierw zaprezentował atomowy finisz pod górę, a później wytrzymał tempo najlepszych. Co więcej, z rozwojem jazdy w górach Evenepoel wydaje się nie tracić nic ze swojej siły w jeździe na czas. W Portugalii pokonał przecież Rohana Dennisa.

Evenepoel przyznawał w wywiadach, że sam był zaskoczony, jakie postępy poczynił w pierwszych miesiącach w World Tourze. Philipe Gilbert zdradził, że początkowo nie traktował go zbyt poważnie, momentami uważał za aroganckiego. Szybko jednak zorientował się, że nie docenił młodszego rodaka. Kilka dni temu Evenepoela chwalił też Vincenzo Nibali. – Jest mocny i ma osobowość. Lubię go. Tylko szosa może pokazać, czy jest już gotowy na wielki tour – stwierdził Włoch.

Specyfika trzytygodniowego wyścigu każe zachowywać ostrożność względem szans Evenepoela. Ale skoro nawet taki ekspert jak Nibali wymienia Belga wśród największych faworytów Giro, to my wszyscy także musi przestać zastanawiać się, czy jakieś góry nie będą dla Evenepoela za długie albo za strome. To już nie jest wielce utalentowany młokos, którego przyszłość nadejdzie. Ta przyszłość już się zaczęła.

To Top