Świat

Sobota w piekle. Takiej mocy potrzeba było, by ukończyć Strade Bianche

Tegoroczna edycja Strade Bianche zapadnie w pamięci zawodników na długo. Nie tylko ze względu na kompletnie odmienny, sierpniowy termin, ale przede wszystkim – niebywały upał, towarzyszący im na trasie. Nic dziwnego, że ukończyć rywalizację zdołało zaledwie 42 kolarzy. By tego dokonać, trzeba było w tych nieludzkich warunkach generować średnią moc ponad 250W.

Wyścig, zakończony zwycięstwem Wouta Van Aerta miał niezwykle brutalny przebieg. Dość powiedzieć, że pierwszych jedenastu kolarzy wjeżdżało na metę pojedynczo, samotnie walcząc z upałem i wymagającym podjazdem na Piazza del Campo. W limicie czasu zmieściło się tylko 42 herosów, wśród nich, jako jeden z ostatnich – Simon Pellaud (Androni Giocattoli), który upublicznił dane z przejazdu na Stravie.

184 kilometry przejechał on ze średnią prędkością 34,5 kilometra na godzinę przy średniej temperaturze… 39 stopni Celsjusza. Średnia generowana moc wynosiła z kolei u niego 257W.

Jak to wyglądało w przypadku zwycięzcy? Niestety, Van Aert utajnił dane dotyczące mocy, kadencji i tętna, więc dysponujemy jedynie ogólnikami. W jego przypadku średnia prędkość wyniosła 37km/h.

(fot. RCS Sport)

To Top