Polska

Kierowca zaatakował dwójkę rowerzystów. Jednego z nich staranował i zepchnął do rowu

Podczas sobotniej przejażdżki po Podhalu dwójka rowerzystów została zaatakowana przez agresywnego kierowcę. Prowadzący pojazd najpierw zepchnął jednego z nich z drogi, a następnie gwałtownie wyhamował, powodując upadek kobiety.

O bulwersującym zdarzeniu doniósł serwis “Tatromaniak.pl”, który dotarł też do dwójki poszkodowanych, jak się okazuje – przewodników tatrzańskich. Jak opisują, sprawcą zdarzenia był młody kierowca, który prawdopodobnie ścigał się z innym pojazdem.

“Zestresował nas bardzo, bo był agresywny. Grześ krzyknął na niego co robi i zaczęło się. Kierowca postanowił pokazać nam kto rządzi na drodze. Specjalnie zepchnął Grzesia z drogi i nagle zahamował pod moimi kołami” – opisuje Ewelina, jedna z poszkodowanych.

Szczęśliwie, dwójka wyszła z całej sytuacji bez poważniejszych obrażeń. Ewelina ma zwichnięty bark, Grzegorz, który uderzony wylądował w przydrożnym rowie jest “tylko” poobijany. “Jeszcze nie mamy głowy do przemyśleń, cieszymy się, że żyjemy. Na pewno ten weekend pokazał ile jest agresji w stosunku do kolarzy” – czytamy.

Całe zdarzenie nagrał wideorejestrator samochodu jadącego za dwójką. Nagranie zobaczyć można poniżej:

KOLARZE, UWAŻAJCIE NA SIEBIE❗Z taką agresją na drodzę nigdy nie mieliśmy do czynienia!Dla mnie i mojego męża Grzesiek Wiercioch to nie był zwyczajny weekend. Postanowiliśmy go spędzić w Niedzicy i tradycyjnie potrenować. Pogoda i warunki były idealne. W sobotę cieszyliśmy się wszystkim: słońcem, fajną formą, pięknymi widokami i wspólnym czasem. Kręciliśmy w rejonie Łapszanki, Nowej Białej, Krempach itd… aż tu nagle nasz super dzień zakończył Młody kierowca, który na niemal pustej drodze trąbił na nas z daleka (jechaliśmy jeden za drugim) bo ścigał się z innym samochodem. Zestresował nas bardzo bo był agresywny. Grześ krzyknął na niego co robi i zaczęło się. Kierowca postanowił pokazać nam kto rządzi na drodze. Specjalnie zepchnął Grzesia z drogi i nagle zahamował pod moimi kołami. Zdążyłam tylko odbić bo uznałam, że mam z nim szanse tylko jak go wezmę bokiem. Uderzenie było tak mocne, że wgniotłam mu tył samochodu. Mieliśmy szczęście bo za nami jechał samochód z wspaniałymi ludźmi, którzy to wszystko nagrali i nam pomogli. Przyznam, że nie wiem, jak to się stało, że jesteśmy w "miare" cali. Mam zwichnięty bark. Grześ jest poobijany, pękł mu kask. Psycha gorzej. Jeszcze nie mamy głowy do przemyśleń, cieszymy się, że żyjemy. Na pewno ten weekend pokazał ile jest agresji w stosunku do kolarzy i to jest smutne… Pilnujcie się na drogach!

Opublikowany przez Ewelinę Wiercioch Poniedziałek, 15 czerwca 2020
To Top