Świat

“Lance Armstrong prawdopodobnie wygrywałby Tour de France nawet bez dopingu”

Filippo Simeoni – były włoski kolarz, znany przede wszystkim z potężnego zatargu z Lancem Armstrongiem jest zdania, że Amerykanin, zdyskwalifikowany dożywotnio za doping “zasłużył na drugą szansę”. “Odebrano mu siedem zwycięstw w Tour de France, ale każdy wie, że tytuły i tak należą do niego” – mówił.

Historia sporu na linii Simeoni – Armstrong sięga 2003 roku i wywiadu Jankesa dla “Le Monde”, w którym nazwał on Włocha, zeznającego przeciwko doktorowi Michele Ferrariemu “kłamcą”. Ten oskarżył rywala z peletonu o zniesławienie, domagając się stu tysięcy euro odszkodowania.

Niespełna rok po tych wydarzeniach, w trakcie 18. etapu Tour de France 2004 Armstrong umyślnie “skasował” ucieczkę, w której jechał Simeoni, odbierając mu szansę na zwycięstwo etapowe. Co więcej, powiedział Włochowi że ten “popełnił błąd, zeznając przeciwko Ferrariemu” a Amerykanin “ma sporo czasu i pieniędzy i może go zniszczyć”.

Z czasem sprawy przybrały wiadomy obrót. Armstronga dożywotnio zdyskwalifikowano, odbierając mu siedem triumfów w Tour de France, a po latach zdobył się on na gest przeprosin względem Simeoniego. Jankes osobiście udał się do Italii i uzyskał przebaczenie. 47-letni obecnie Włoch stał się… obrońcą dawnego rywala i nawet dziś przyznaje, że ataki na jego osobę są zdecydowanie zbyt silne.

“To człowiek, który popełnił błąd i się do niego przyznał. Pora przewrócić stronę i zacząć nowy rozdział” – mówił Simeoni w wywiadzie dla “Il Giornale”. “Każdy zasługuje na drugą szansę, nawet Lance. Wszyscy, którzy rywalizowali z nim w peletonie wiedzą, że nawet mimo formalnej utraty trumfów w Tour de France wciąż jest zwycięzcą siedmiu edycji. Prawdopodobnie wygrałby je nawet bez stosowania dopingu, choć byłoby to trudniejsze” – kontynuował.

Te słowa to rzecz jasna reakcja na kolejną falę krytyki, jaka wylała się na Armstronga po emisji na antenie “ESPN” pierwszej części poświęconego mu filmu dokumentalnego. Amerykanin przyznaje w nim m.in. że po raz pierwszy po doping sięgnął już w 1993 roku, a “EPO jest pod wieloma względami bezpieczne”.

To Top