Świat

Lance Armstrong: “EPO jest pod wieloma względami bezpieczne”

Lance Armstrong

Telewizja “ESPN” w niedzielę wieczorem polskiego czasu wyemitowała pierwszą część filmu dokumentalnego poświęconego Lance’owi Armstrongowi. Amerykanin, bohater jednego z największych dopingowych skandali w historii stwierdził w nim, że sięgnięcie po EPO nie było dla niego trudną decyzją, a sam środek “jest pod wieloma względami bezpieczny”.

Materiał jankeskiej telewizji, którego emisję ogłoszono niespełna dwa tygodnie temu cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem, umiejętnie “podkręcanym” przez kolejne emitowane zwiastuny. Jeszcze przed jego oficjalną premierą dowiedzieliśmy się między innymi, że Armstrong po raz pierwszy po zakazane środki sięgnął jako 21-latek, a ich stosowanie mogło mieć wpływ na rozwijanie się choroby nowotworowej.

Pierwsza część dokumentu pozbawiona jest prawdziwych “bomb”, odsłaniających kulisy dopingowego procederu Lance’a. Opowiada on raczej o swoich przeżyciach, choć prezentowany punkt widzenia bywa mocno zaskakujący. Dowiedzieć możemy się bowiem m.in. że EPO – niesławny środek, który był prawdziwą zmorą kolarstwa lat 90. według Armstronga… nie jest przesadnie szkodliwy.

“Pod wieloma względami EPO jest bezpieczne. Przynajmniej tak długo, jak stosujesz je w ograniczonych ilościach, pod nadzorem lekarza” – mówił. Pytany z kolei o to, czy żałuje sięgania po substancje zakazane, po chwili wahania… zaprzeczył.

48-letni obecnie Armstrong stracił siedem triumfów w Tour de France po tym, jak przyznał się do stosowania dopingu. Jest dożywotnio zdyskwalifikowany, lecz nie robi to na nim większego wrażenia. Regularnie pojawia się w mediach, a na początku roku organizował bajecznie drogie zgrupowanie dla amatorów w Hiszpanii.

To Top