Świat

Movistar nadal będzie przebudowywał skład? Na razie woli kolarzy CCC od Froome’a

Enric Mas
Enric Mas / fot. Movistar

Dyrektor sportowy Movistaru – Max Sciandri zaprzeczył, jakoby jego zespół był zainteresowany sprowadzeniem Chrisa Froome’a. Jednocześnie przyznał, że Hiszpanie z zaciekawieniem przyglądają się sytuacji w CCC Team.

Przed sezonem 2020 grupa kierowana przez Eusebio Unzue przeszła sporą przebudowę. Pozyskano Enrica Masa, doświadczonych Davide Villellę i Dario Cataldo oraz mniej dotychczas znanych Juriego Hollmanna, Einera Augusto Rubio, Sergio Samitiera, Inigo Eloseguiego czy Juana Diego Albę. Z drużyną pożegnali się za to Mikel Landa, Nairo Quintana, Richard Carapaz czy Andrey Amador.

Gwiazdozbiór w hiszpańskiej grupie został więc znacznie przetrzebiony. Kiedy więc kolarskie media obiegła informacja o planach Chrisa Froome’a, który rzekomo chce już teraz zmienić zespół, na jeden z potencjalnych kierunków wytypowano właśnie Movistar. Wśród zainteresowanych sprowadzeniem Brytyjczyka wymieniano także NTT Pro Cycling, Israel Start-Up Nation czy Bahrain McLaren. Lider ostatniej z wymienionych grup Mikel Landa zapewnił jednak, że uwaga zespołu jest skupiona na nim i nie ma możliwości, aby sprowadzono Brytyjczyka.

W sobotę w rozmowie z “Cyclingnews” z grona zainteresowanych czterokrotnym zwycięzcą Tour de France wykluczył się też Movistar. – Nie rozmawialiśmy o tym wewnątrz naszej grupy – stwierdził Max Sciandri. Dyrektor sportowy Movistaru przyznał za to, że hiszpańska grupa śledzi rozwój sytuacji w CCC Team. Jeśli polski zespół rozpadnie się, bez kontraktu zostanie 28 kolarzy. Na razie Sciandri nie zdradził, którzy mogliby dołączyć do jego zespołu. – Kiedy pojawiły się pogłoski o CCC, rozmawialiśmy wewnątrz teamu o kilka ich zawodnikach, ale myślę, że inne zespoły też będą nimi zainteresowane. Teraz jednak priorytetem jest powrót do ścigania – wyjaśnił Sciandri.

53-latek dopiero drugi sezon pracuje w Movistarze. Wcześniej był dyrektorem w… BMC Racing, czyli poprzedniku CCC. Współpracował wtedy m.in. z Gregiem van Avermaetem, Alessandro De Marchim, Michaelem Schaerem czy Francisco Ventoso. Dobrze zna się też z menadżerem CCC Jimem Ochowiczem, z którym spotkał się nie tylko w BMC, ale też – jeszcze jako zawodnik – na początku lat 90. w Motoroli. – Znam go dobrze i jestem pewien, że znajdzie sponsora na następny rok albo dwa. Ma wielu przyjaciół w Kalifornii – powiedział Sciandri.

Swoich najwyżej ocenianych kolarzy, czyli Enrica Masa oraz Alejandro Valverde Movistar zamierza wysłać na Tour de France i Vuelta a Espana, zaś na Giro szansę mają dostać młodsi zawodnicy. We Włoszech grupa będzie bronić tytułu wywalczonego przed rokiem przez Richarda Carapaza. Ekwadorczyk, obecnie kolarz Team Ineos, w ostatnich dniach po raz kolejny chłodno wypowiedział się o relacjach z hiszpańskim zespołem. – Nie wiesz nigdy, czy jutro zespół będzie na ciebie czekać, ponieważ liderem może zostanie ktoś inny. To jak noszenie noża ze sobą, nie wiedząc, czy spadnie na ciebie dzisiaj czy jutro – stwierdził Carapaz w rozmowie na kanale ValentiEstaLoco na YouTube. Zapewnił też, że dobrze dogaduje się z Eganem Bernalem i jest gotów przejąć pałeczkę po Chrisie Froomie i Geraincie Thomasie.

Wypowiedzi Carapaza, a także Nairo Quintany nie wystawiają Hiszpanom najlepszych recenzji. Tymczasem grupa może w najbliższych miesiącach próbować ściągnąć jednego z topowych kolarzy, ponieważ dopiero co odmłodziła skład i musi trochę poczekać, zanim nowi zawodnicy będą gotowi do walki o najwyższe cele.

Przejście Carapaza do Team Ineos dopełniło zdecydowanie płynniej przeprowadzoną zmianę pokoleniową w Team Ineos. Nawet pogłoski o odejściu Froome’a nie robią teraz wrażenia, ponieważ Brytyjczycy w odpowiednim momencie sprowadzili wspomnianego Bernala, Pavla Sivakova czy Ivana Sosę. Tymczasem zdecydowanie najpewniejszym punktem Movistaru wciąż wydaje się być 40-letni Alejandro Valverde.

(fot. Movistar)

To Top