Świat

BORA nie rezygnuje ze wsparcia kolarzy. „Chcemy dać przykład”

Paris Nice 2020 - 78th Edition - 3rd stage Chalette sur Loing - La Chatre 212,5 km - 10/03/2020 - Maximilian Schachmann (GER - Bora - Hansgrohe) - photo Nico Vereecken/PN/BettiniPhoto©2020

W czasach, gdy wiele grup kolarskich martwi się o swoją przyszłość, są też pozytywne informacje. BORA zapowiedziała, że nie zamierza ograniczać finansowania zespołu Petera Sagana i Rafała Majki.

W wydanym 1 maja komunikacie niemiecka firma zapewniła, że wywiąże się z umowy sponsorskiej. – Chcemy dać dobry przykład. Nawet w obecnym czasie zamierzamy wypełnić naszą umowę – stwierdził CEO Willi Bruckbauer. BORA wspiera grupę od ośmiu lat, a od pięciu jest sponsorem tytularnym ekipy.

Niemcy zakładają, że efekty sponsoringu nie ucierpią znacznie podczas kryzysu, ponieważ ¾ wartości medialnej i tak powstaje podczas Tour de France, które ma rozpocząć się w końcówce sierpnia i może być jedyną dużą imprezą sportową w tym roku. – Kontynuujemy reklamę w telewizji także dlatego, że liczymy na wysokie wskaźniki oglądalności w tym roku – dodaje Bruckbauer, który pozytywnie ocenia dotychczasowe zaangażowanie firmy w grupę kolarską.

We wspomnianej Wielkiej Pętli może wystartować najlepszy kolarz Bory w pierwszej części sezonu Maximilian Schachman. 26-latek pierwotnie planował występy w Giro d’Italia i Vuelta a Espana oraz w igrzyskach olimpijskich. – Nie myślę, co by było gdyby. Staram się jak najlepiej wykorzystać ten trudny czas i kontynuować trening – mówi Niemiec, który w tym roku zajął drugie miejsce w Volta ao Algarve i wygrał w Paryż-Nicea.

– Widać, że zimowe przygotowania dały efekty. Ja sam też jest coraz bardziej doświadczonym zawodnikiem. Stale się rozwijam i częściej jestem liderem grupy. Gdy jedziesz jako pomocnik, twój rozwój nie jest tak dobrze widoczny, mimo że zachodzi – stwierdził Schachmann w rozmowie z biurem prasowym zespołu.

 Na razie sponsorzy i kolarze muszą zadowolić się e-kolarstwem. Ostatniego dnia rywalizacji w The Digital Swiss 5 Schachmann zajął piąte miejsce. W „szwajcarskim wyścigu” startował też Lukas Postlberger. Austriak między sezonami regularnie korzysta z trenażera, ale nigdy wcześniej nie ścigał się w wirtualnym świecie. – To coś zupełnie innego niż tradycyjne ściganie. Trzeba inaczej racjonować wysiłek, inaczej traktować podjazdy i zjazdy – mówił Postlberger w rozmowie zamieszczonej na stronie internetowej grupy.

– W takich wyścigach dobrze odnajdują się kolarze, którzy potrafią dyktować tempo i dobrzy czasowcy. Aerodynamika nie odgrywa takiej roli jak na szosie, ale ważna jest zdolność utrzymania tej samej mocy przez długi czas. To na przykład zademonstrował pierwszego dnia rywalizacji Rohan Dennis – ocenił Postlberger, który po starcie w belgijskich klasykach na przełomie lutego i marca miał trzytygodniową przerwę od treningów, po której skupił się na ćwiczeniu podstaw. Dlatego był zaskoczony niezłą dyspozycją podczas The Digital Swiss 5.

– Wartość sportowa na pewno nie jest taka jak w normalnych wyścigach szosowych, ale byłem szczęśliwy, że mogę wziąć udział w takim formacie – skomentował Austriak, który potwierdza, że w obecnej sytuacji kolarstwo potrzebuje takich wydarzeń, aby podtrzymać zainteresowanie.

To Top