Świat

“Marco Pantani. Ostatni podjazd”. Biografia legendarnego Włocha już dostępna w przedsprzedaży

Marco Pantani to postać wywołująca wciąż niemilknące dyskusje. Dla jednych to prawdziwy bohater, którego porywający styl jazdy i odnoszone sukcesy stały się prawdziwą inspiracją i uosobieniem romantycznego, acz tragicznego mitu. Dla innych – oszust, którego życiowe wybory i przytłoczenie sławą doprowadziły do smutnego końca. Dzięki biografii “Ostatni podjazd”, która 20 maja ukaże się nakładem wydawnictwa SQN każdy będzie mógł poznać jego życie i wypracować sobie własną, niezależną opinię.

Latem 1998 roku “Pirat” był na samym szczycie. Stał się jednym z zaledwie siedmiu kolarzy w historii, którzy zdołali w pojedynczym sezonie wygrać dwa najbardziej prestiżowe wyścigi kalendarza: Giro d’Italia i Tour de France. Co ciekawe, on sam przed startem “Wielkiej Pętli” nawet nie myślał o klasyfikacji generalnej. Jego celem było zwycięstwo etapowe. Jak przypomina w jego biografii Matt Rendell:

Po triumfie w Tour de France w 1998 roku Marco, wspominając drugie miejsce zajęte na dziesiątym etapie, powiedział: „Gdybym tam wygrał, pojechałbym do domu. Miałbym swoje zwycięstwo etapowe i wracałbym do domu”.

Być może właśnie tak wyglądało całe jego życie: gdy osiągnął już to, po co w swoim mniemaniu się urodził, nie widział sensu w robieniu tego dalej. Po wielu latach uwięzienia w stanie wiecznych nadziei i obietnic – swoistym poranku jego kariery, który upłynął pod znakiem licznych wypadków – doświadczył krótkiej, przedpołudniowej chwili satysfakcji.

Niedługo później jego kariera uległa brutalnemu załamaniu. Podczas Giro d’Italia 1999 tuż przed końcem rywalizacji, będąc jej zdecydowanym liderem został zdyskwalifikowany za zbyt wysoki poziom hematokrytu. Nigdy potem nie wrócił już do tak wysokiej dyspozycji, a jego życie zaczęło chylić się ku upadkowi. Ten nastąpił 14 lutego 2004 roku, kiedy to został znaleziony martwy w hotelu w Rimini – zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od rodzinnego Cesenatico.

Jak podsumował Rendell, czynnikiem dominującym karierę Pantaniego był fatalizm:

W jego niezapomnianych zwycięstwach w Montecampione czy Les Deux Alpes zawsze pozostawała jakaś nutka rezerwy, jakby dawała już o sobie znać nadchodząca noc. Dla każdego innego kolarza udział w wyścigu etapowym polega na szacowaniu potencjalnej wartości i trudności poszczególnych etapów, by odpowiednio rozplanować siły. Można powiedzieć, że inni jeździli, myśląc o przyszłości. Marco o przyszłości nie myślał.

Jego styl życia – tak samo jak jego nałóg kokainowy i śmierć – był liryczny, a nie narracyjny. Zatracił w czasie, a siły, które pozwoliły mu w tym czasie (lub poza nim) żyć, w końcu pochłonęły go tak samo, jak pochłaniają każdego z nas.

Więcej na temat książki dowiedzieć możecie się na specjalnie stworzonej stronie internetowej -> http://idz.do/pantani-kolarsko. Tam też możecie zamówić ją w przedsprzedaży w atrakcyjnej, niskiej cenie. Polecamy, gdyż serwis Kolarsko.pl objął tę pozycję patronatem medialnym.

To Top