Świat

Tony Martin myślał o końcu kariery. Koronawirus zmusił go do zmiany planów

Tony Martin
Tony Martin / fot. profil zawodnika

Tony Martin (Jumbo-Visma) planował wiosną podjąć decyzję dotyczącą kontynuowania kariery. Przerwanie sezonu nie pozwala mu myśleć o przyszłości, więc Niemiec stara się cieszyć jazdą na rowerze.

– Z reguły otrzymuję plany treningowe, które dość ściśle wyznaczają przebieg dnia. Zwłaszcza wiosną byłbym poza domem i przygotowywałbym się do wyścigów. Teraz trenuję dość elastycznie, a czasem nawet nie wiem dokładnie, kiedy wrócę z treningu – mówił Martin w wywiadzie dla “Frankfurter Allgemeine Zeitung“.

Doświadczony kolarz podkreślił, że taka wolność jest bardzo korzystna dla jego psychiki. Co prawda, gdyby usłyszał, że Tour de France odbędzie się pojutrze, nie bałby się wystartować, ale obecnie cieszy się samą jazdą na rowerze.

Niegdyś znakomity czasowiec w ostatnich latach musiał się przekwalifikować. Po tym jak zaczął przegrywać w indywidualnych próbach z młodszymi rywalami, stał się ważnym członkiem ekip, będąc ich kapitanem i ważnym pomocnikiem kolarzy walczących w klasyfikacji generalnej.

Ubiegłoroczne wielkie toury nie były jednak dla Niemca udane. Z Tour de France został wykluczony po spięciu z Lukiem Rowem, a jego Vueltę przerwał upadek. Dlatego 35-latek myślał o zakończeniu kariery po sezonie 2020. Z powodu zawieszenia sezonu musiał jednak odroczyć decyzję.

– Chciałem zaczekać na wiosnę, aby znaleźć odpowiedzi na pytania: jak poradziłem sobie z poważnym upadkiem na Vuelcie, czy kolarstwo nadal sprawia mi przyjemność, jak znoszę kolejne tygodnie rozstania z rodziną – mówił Martin dziennikarzowi niemieckiej gazety, dodając, że obecny czas nie jest właściwy do podejmowania takich decyzji.

Martin zapewnił, że moc, którą osiąga na treningach, jest na dobrym poziomie i stara się nie zaprzepaścić pracy wykonanej podczas zimowych przygotowań. W tym sezonie zdążył pojechać tylko w UAE Tour. Teraz skupia się na Tour de France. Wielka Pętla ma rozpocząć się w końcówce sierpnia. Zdaniem Martina organizacja wyścigu będzie miała kluczowe znaczenie dla przyszłości kolarstwa. Niemiec uważa, że jeśli wyścig odbędzie się w tym roku, to sponsorzy byliby zadowoleni i nie byłoby dużych obniżek płatności. – W razie potrzeby, pojedziemy w listopadzie – mówił Martin ze śmiechem.

Kolarz przyznał, że wyobraża sobie też jazdę bez kibiców, jeśli będzie to konieczne. – Lepiej jechać przy pustej trasie, podczas gdy miliony widzów będą czerpać przyjemność chociaż z oglądania w telewizji. Trzeba rozważyć, co byłoby konsekwencją całkowitego odwołania wyścigu: katastrofa kolarstwa – stwierdził Niemiec.

Potencjalne problemy finansowe sponsorów grup kolarskich skłoniły w ostatnim czasie do dyskusji o zmianie sposobu finansowania zespołów. Przykładem może być m.in. polski CCC Team, którego dalsze funkcjonowanie stoi pod znakiem zapytania w obliczu problemów firmy. Martin przyznaje, że sponsor jego teamu – holenderska sieć marketów Jumbo – jest w niezłej sytuacji. Nie uważa też, aby kolarstwo było bardziej narażone na gospodarcze skutki pandemii niż inne dyscypliny sporty.

– Kiedy widzę, że nawet kluby piłkarskiej Bundesligi mają problemy, to nie wiem, czy my jako kolarze jesteśmy w szczególnie niebezpiecznej sytuacji. Wszystko zależy od tego, jak sami sponsorzy przeżyją kryzys. Nasza fascynacja do jazdy na rowerze pozostanie tak samo silna – zapowiedział niemiecki kolarz.

To Top