Świat

Tom Dumoulin przeciwnikiem wirtualnej rywalizacji. “Wciąż stoi daleko od prawdziwego kolarstwa”

Tom Dumoulin
Tom Dumoulin / fot. Jumbo-Visma

Tom Dumoulin (Jumbo-Visma) podobnie jak Peter Sagan nie jest fanem wirtualnej rywalizacji na trenażerach. Uważa on, że jest ona zwyczajnie niesprawiedliwa. “To lepsze, niż nic ale wciąż stoi daleko od prawdziwego kolarstwa” – stwierdził.

“Motyl z Maastricht” wziął udział w niedzielnym, wirtualnym Amstel Gold Race. Impreza ta miała jednak raczej ciekawostkowy charakter, a obok zawodowców ramię w ramię mogli ścigać się amatorzy. Było to jak dotąd jedyne “wyścigowe” zetknięcie Dumoulina z trenażerem. Na kolejne póki co się nie zanosi.

“To lepsze, niż nic ale wciąż stoi daleko od prawdziwego kolarstwa. Co więcej, wyniki wyścigów nie są wiarygodne, bo urządzenia z których korzystają kolarze są nieprawidłowo skalibrowane i pochodzą od różnych producentów” – stwierdził Dumoulin, cytowany przez “De Limburger”.

Kolarz Jumbo-Visma uważa ponadto, że istotnym problemem jest podawanie przez kolarzy nieprawidłowej wagi. “W trakcie Amstel Gold Race jechałem ze średnią mocą 250 watów – raczej niewielu amatorów byłoby w stanie taką utrzymać. Tymczasem ja nikogo nie wyprzedziłem” – opisywał.

Holender dołącza więc pod tym względem do Petera Sagana, który wyznał niedawno, że cyfrowe zmagania w ogóle go nie kręcą. “Jestem prawdziwym kolarzem, nie wirtualnym” – mówił podczas wideoczatu na swoim instagramowym profilu.

To Top