Świat

Czterdziestoletni, ale czy piękny? [1]

Zaczynał swoja zawodową karierę w czasach, kiedy w Polsce na topie była piłkarska reprezentacja Władysława Jerzego Engela i jej as – Emmanuel Olisadebe. W przeciwieństwie do niej nie był meteorem, wręcz przeciwnie, z czasem stał się wręcz symbolem kolarskiej długowieczności. Wygrał niemal wszystko, choć od ponad dekady nad jego karierą unosi się cień dopingowych podejrzeń i dwuletniej dyskwalifikacji. Inaczej niż zazwyczaj, większość kolarskich obserwatorów widzi jednak tylko jego jasną stronę, haseł „Fuentes” oraz „Piti” unikając jak ognia. Postać niejednoznaczna, lecz bez wątpienia wielka. Alejando „El Bala” Valverde.

Początki

Las Lumbreras, rodzinna miejscowość Valverde nie wyróżnia się absolutnie niczym. Po wpisaniu jej nazwy w wyszukiwarkę Google pierwszym pojawiającym się hasłem jest ogłoszenie o sprzedaży „uroczego domku na wsi”. Tai Woffinden, wybitny brytyjski żużlowiec opisując swoje rodzinne Scunthorpe przyznał, że najlepszą w nim rzeczą jest autostrada, którą można się zeń wydostać. Całkiem możliwe, że o swojej, położonej na przedmieściach Murcji mieścinie Valverde ma całkiem podobne zdanie.

Tak czy inaczej, to właśnie licząca 700 mieszkańców wioska 25 kwietnia 1980 roku wydała na świat niepozornego Alejandro. Jako, iż jego ojciec był zapalonym fanem kolarstwa, przyszłość wydawała się w zasadzie przesądzona, a młody Hiszpan niespecjalnie opierał się przeznaczeniu. Już jako dziecko miażdżył konkurencję, wygrywając kilkadziesiąt wyścigów. Na arenie krajowej pierwszym istotniejszym jego sukcesem był srebrny medal mistrzostw w kategorii juniorów. Poza Półwyspem Iberyjskim pozostawał jednak dość anonimowy aż do sezonu 2002 i pierwszego zawodowego kontraktu, który podpisał z grupą Kelme.

Przywitanie z czołówką i ciemne chmury

Premierowy sezon w gronie profesjonalistów był rozgrzewką, choć nie pozbawioną błysków, gdyż Valverde był chociażby bliski wywalczenia etapowego skalpu podczas Volta a Catalunya. Rok 2003 to już zupełnie inna historia i wejście do światowej czołówki. Pierwsze zawodowe zwycięstwo, odniesione niedługo przed 23. urodzinami w Klasika Primavera lecz przede wszystkim – fenomenalna Vuelta a Espana. Dwa wygrane etapy, najniższy stopień podium klasyfikacji generalnej i wygrana klasyfikacja kombinowana. Mało? Na deser srebro mistrzostw świata w kanadyjskim Hamilton jedynie za plecami rodaka – Igora Astarloi.

Równie udany, bo obfitujący w aż 15 (!) zwycięstw sezon 2004 zaowocował przenosinami do formacji Illes Balears – Caisse d’Epargne, w której to… jeździ do dziś, pod szyldem Movistaru. Po zaledwie roku spędzonym pod skrzydłami Eusebio Unzue nad jego karierą zaczęły piętrzyć się ciemne chmury, związane z Operacją Puerto i dopingowym skandalem, sięgającym najwyższych szczebli kolarstwa. Najmroczniejszy bohater całej opowieści – doktor Emiliano Fuentes obecny był w życiu Valverde już w 2002 roku. To jednak temat na kolejny rozdział opowieści…

To Top