Świat

Włosi stawiają na rowery. Mają pomóc w “powrocie do normalności”

Podczas, gdy w Polsce rowerzystów często traktuje się jak intruzów, a za poruszanie się tym środkiem transportu do niedawna groziło nawet kilkanaście tysięcy złotych kary, we Włoszech tamtejsze władze przygotowują się do wprowadzenia regulacji, czyniących z roweru główny środek transportu.

Przypomnijmy: ze względu na wprowadzone w naszym kraju ograniczenia w przemieszczaniu się, za jazdę na rowerze w miejscu do tego nieprzeznaczonym (np. na bulwarach czy po parku) groziła kara nawet 30 tysięcy złotych. Z kontrolą i tłumaczeniem policji trzeba było się też liczyć podczas “zwykłej” jazdy po szosie. Od poniedziałku (20 kwietnia) restrykcje te zostały na szczęście zniesione.

We Włoszech wciąż obowiązuje co prawda “pełne zamknięcie”, a poza domem nie trenują nawet zawodowcy, lecz władze już szykują się do tego, by powoli przywracać życie publiczne. Jedną z jego najważniejszych podstaw ma być uczynienie z roweru uprzywilejowanego środka transportu. Jak informują media z Półwyspu Apenińskiego, na czele ze “Spaziociclismo”, Włoska Federacja Środowiska i Rowerów (FIAB) przygotowała projekt, zakładający m.in. zamknięcie części ulic w miastach dla samochodów, ograniczenie prędkości na części dróg do 30km/h i wprowadzenie ułatwień w zakupie oraz używaniu rowerów.

Projekt ten rozesłany został do władz i instytucji, spotykając się z bardzo pozytywnymi reakcjami. W Mediolanie dla przykładu burmistrz zasugerował zakup puli rowerów elektrycznych, mających częściowo zastąpić transport publiczny. Także z Turynu i Rzymu napływają sygnały o wprowadzeniu w życie przynajmniej niektórych założeń projektu FIAB, w tym – zamknięcia części ulic.

Swoją kampanię, zachęcającą do wykorzystywania rowerów uruchomiły też władze regionu Emilia-Romagna, przeznaczając jak na razie na ten cel milion euro.

(fot. FIAB)

To Top