Świat

Długowieczny Joop Zoetemelk. Najstarszy mistrz świata wraca na Amstel Gold Race

Joop Zoetemelk
Joop Zoetemelk / fot. Wikimedia Commons

Tom Dumoulin, Greg van Avermaet, Niki Terpstra i… 73-letni Joop Zoetemelk wystartują w niedzielę w wirtualnym Amstel Gold Race. Holenderski weteran już podczas profesjonalnej kariery dał się poznać jako kolarz niezwykle długowieczny. W końcu to najstarszy w historii mistrz świata i zwycięzca Amstel.

Zoetemelk odnosił sukcesy w peletonie, gdy obecnych gwiazd nie było jeszcze na świecie. Zaczął w końcówce lat 60., gdy wygrał Tour de l’Avenir i zdobył złoto w wyścigu drużynowym podczas igrzysk w Meksyku. W 1970 roku – dokładnie pół wieku temu – przeszedł na zawodowstwo i zaczął od dwóch drugich miejsc w Tour de France, gdzie ulegał jedynie legendarnemu Eddy’emu Merckxowi. Później jeszcze trzykrotnie zajmował drugą lokatę zanim w 1980 roku w końcu dopiął swego i założył w Paryżu żółtą koszulkę.

W latach 70. Zoetemelk wygrywał jeszcze między innymi Paryż-Nicea (trzykrotnie), Tour de Romandie i La Fleche Wallonne. Kolejna dekada już tak dobra nie była. Co prawda Holender stanął po raz szósty na drugim stopniu podium Tour de France (to do dziś rekord), ale ważniejszych zwycięstw nie notował. Zbliżał się już jednak do czterdziestki. Gdy rozpoczynał się sezon 1985, miał rocznikowo 39 lat.

Właśnie na początku 1985 roku dał sygnał powrotu do dobrej formy i wygrał Tirreno-Adriatico. Później był też między innymi czwarty w Tour de Romandie i dwunasty w Tour de France. We wrześniu pojechał do włoskiej miejscowości Giavera del Montello na mistrzostwa świata.

Zoetemelk nie był jak Alejandro Valverde, który przez lata stawał na podium mistrzostw świata, nie mogąc doczekać się tęczowej koszulki. Holender przed 1985 rokiem aż trzynaście razy dojeżdżał do mety światowego czempionatu, ale nigdy nie zdobył medalu. Najwyżej plasował się na czwartej lokacie.

Jeszcze przed wyjazdem do Włoch Zoetemelk pewnie pokonał swoich kolegów z reprezentacji podczas wyścigu przygotowawczego w ojczyźnie, ale do faworytów i tak nie należał. Tęczę miał założyć ulubieniec gospodarzy – Moreno Argentin. Regularnie wygrywał etapy Giro d’Italia, a w tamtym roku triumfował też w Liege-Bastogne-Liege. Amerykanie liczyli za to na Grega LeMonda, który miał na swoim koncie już tytuł mistrzowski z 1983 roku. Na liście startowej byli też broniący tytułu Claude Criquielion oraz Robert Millar czy Stephen Roche.

– W poprzednich latach byłem w lepszej formie. No może nie tyle w formie, co po prostu byłem młodszy – wspominał Zoetemelk przy okazji mistrzostw organizowanych w 2012 roku w Valkenburgu. – To była końcówka mojej kariery. Nie myślałem, że mogę wygrać. Byłem zmotywowany przed tym wyścigiem i ciężko trenowałem, żeby przygotować się do drużynowej pracy. Mieliśmy Johana Van Der Velde i wielu innych zawodników, którzy byli wtedy tak dobrzy jak ja.

Rywalizacja miała rozstrzygnąć się na 15-kilometrowych rundach. To właśnie Van Der Velde wraz z Zoetemelkiem i Gerardem Veldscholtenem znaleźli się w kilkunastoosobowej grupie, która na ostatnich kilometrach wyścigu przewodziła stawce. W pewnym momencie zaatakował Stephen Roche, ale jego próbę skasował Greg Le Mond. Jak później relacjonował New York Times, przeciwnicy nastawili się właśnie na Amerykanina i nie pozwalali mu uciec, jednocześnie zmuszając go do pracy.

Po Irlandczyku szczęścia szukali też Duńczyk Kim Andersen i Włoch Claudio Corti. Aż w końcu przyspieszył Zoetemelk. – Ten dzień nie wyglądał tak jak inne. To był bardzo dobry dzień – wspominał później z uśmiechem Holender.

Zoetemelk wypracował drobną przewagę i utrzymywał ją. Tymczasem pościg – między innymi dzięki rodakom Holendra – nie układał się. – Wcześniej atakowałem i goniłem jak tylko mogłem. Kiedy Zoetemelk zaatakował na ostatnim kilometrze, nie miałem zamiaru gonić. Gdybym to zrobił, nie zostałoby mi już nic na finisz – mówił później LeMond.

Amerykanin wygrał finisz z grupy, która wjechała na metę trzy sekundy po Zoetemelku. Trzeci był Moreno Argentin.

Włoch dopiął swego rok później, zwyciężając w Colorado Springs. Zoetemelk musiał oddać tęczową koszulkę (był 52.), ale nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. W 1987 roku odniósł ostatni wielki sukces. Tym razem uciekł rywalom podczas Amstel Gold Race.

Dzięki swojej długowieczności Zoetemelk do dziś dzierży wiele rekordów. Jest najstarszym mistrzem świata w historii i najstarszym zwycięzcą Amstel Gold Race. Z Sylvainem Chavanelm dzieli rekord ukończonych Tour de France (16).

W niedzielę wystartuje wraz z m.in. Tomem Dumoulinem, Gregiem van Avermaetem i Nikim Terpstrą w wirtualnym Amstel Gold Race, podczas którego kolarze pokonają 26 kilometrów trasy zawierające najsłynniejsze podjazdy. Starty przewidziano na godz. 11:00, 12:00 i 13:00. Zmagania są otwarte także dla amatorów.

(fot. Wikimedia Commons)

To Top