Polska

Tomasz Marczyński: “Drużyna chciałaby bym został, ja też”

Tomasz Marczyński
Tomasz Marczyński / fot. Cycling.Photography / Lotto Soudal

Tomasz Marczyński (Lotto Soudal) epidemię koronawirusa stara się przetrwać w Hiszpanii. Polak, który od 2016 roku broni barw belgijskiej formacji ma nadzieję, że mimo zawirowań w kolarskim świecie podpisze z nią nową umowę.

“Maniek” do Lotto Soudal trafił w 2016 roku z zaledwie kontynentalnego Torku Sekerspor. W barwach formacji wywalczył dwa etapowe skalpy podczas Vuelta a Espana, wielokrotnie popisywał się aktywną jazdą i zyskał sobie renomę jako “wychowawca” młodszego pokolenia kolarzy. 36-latek w rozmowie z “Gazetą Krakowską” zdradził, że rozmawiał na temat przedłużenia kontraktu.

“Wiem, że drużyna jest ze mnie zadowolona, chciałaby bym został, ja również. Rozmawialiśmy więc, jak możemy tę sprawę domknąć, o wysokości kontraktu” – mówił dodając, że z uwagi na zamieszanie wywołane koronawirusem jego sytuacja jest póki co niewiadomą, choć ma nadzieję, że wraz z przedstawicielami grupy uda mu się “znaleźć wspólny interes”.

Epidemia zastała Marczyńskiego w Hiszpanii. Wobec wprowadzonego tam zakazu opuszczania domów nie może on normalnie trenować na szosie, zastępując to trenażerem i… pracą na roli. Na swojej działce uprawia on bowiem drzewka owocowe – pomarańcze, zaś w niedalekiej przyszłości chce posadzić także awokado.

“Przebywanie tutaj jest luźniejsze niż bycie zamkniętym w kilkudziesięciometrowym mieszkaniu. Można popracować, zrobić więcej rzeczy, jest więcej opcji” – opowiadał. Mimo faktu, że na Półwyspie Iberyjskim, mówiąc kolokwialnie, “ma co robić”, tęskni za Polską.

“Dawno mnie nie było w Polsce, od początku stycznia, byłem na Balu Mistrzów Sportu. Miałem dwa tygodnie temu zaplanowany powrót, ale wszystko się skomplikowało. Zostałem, by potrenować w górach Sierra Nevada, a potem szybko nastała kwarantanna. Nie udało się wrócić, a teraz nie mam takiej możliwości” – przyznał.

To Top