Świat

Ronde van Vlaanderen: Lockdown Edition. Greg Van Avermaet najlepszy

Greg Van Avermaet (CCC Team) wygrał niedzielny, odbywający się na trenażerach wyścig Ronde van Vlaanderen: Lockdown Edition.

Mająca stanowić namiastkę sportowej rywalizacji w sparaliżowanym przez epidemię koronawirusa świecie impreza oparta była na dość prostych założeniach. Trzynastu kolarzy walczyło na ostatnich 32 kilometrach trasy Ronde van Vlaanderen za pośrednictwem platformy Bkool.

Na starcie niedzielnych zmagań stanęli: Remco Evenepoel, Yves Lampaert, Zdenek Stybar (wszyscy Deceuninck – Quick Step), Thomas De Gendt, Tim Wellens (obaj Lotto Soudal), Mike Teunissen, Wout Van Aert (obaj Jumbo-Visma), Michael Matthews, Nicolas Roche (obaj Team Sunweb), Jasper Stuyven (Trek-Segafredo), Alberto Bettiol (EF Pro Cycling), Oliver Naesen (AG2R La Mondiale) i Greg Van Avermaet (CCC Team).

Niedługo po starcie na czoło wysunęli się Bettiol (triumfator Flandrii w 2019 roku), Roche, De Gendt i Evenepoel. Po dziesięciu kilometrach “dojechali” do nich Van Avermaet i Naesen. Grupka jechała razem aż do wirtualnej wspinaczki na Oude Kwaremont, gdzie kontakt z nią stracił Włoch.

Podczas trzeciej i ostatniej wspinaczki dnia – na Paterberg od czołówki odpadł młody kolarz Deceuninck – Quick Step. W międzyczasie z rywalizacji jadącego w ogonie Michaela Matthewsa wyeliminował… defekt.

Niespełna 12 kilometrów przed metą zaatakował Van Avermaet, wypracowując niewielką przewagę nad Rochem, De Gendtem i Naesenem. Kolarz CCC po dwóch kilometrach samotnej jazdy miał 10 sekund przewagi i bez większego trudu utrzymywał zapas, na finałowych kilometrach powiększając do nawet do niemal 20 sekund.

Ostatecznie to właśnie mistrz olimpijski z Rio de Janeiro okazał się najlepszy. Drugie miejsce zajął Oliver Naesen, zaś podium uzupełnił Nicolas Roche.

Jako ciekawostkę dodać wypada moc generowaną przez triumfatora. Średnio było to 435 watów w 43 minuty i 16 sekund.

To Top