Amatorzy

Amator też potrafi! 234-kilometrowy trening na Zwifcie

Przed kilkoma dniami kolarski świat był pod wrażeniem wyczynu kolarza Astany, Laurensa De Vreese, który przejechał na trenażerze 368 kilometrów. Dla pochodzącego z Gliwic Wojtka Sebzdy wyczyn ten stał się inspiracją do tego, by samemu spróbować, jak długo uda mu się wytrwać w “stacjonarnym” siodle.

Sebzda, jak się okazuje, utrzymuje kontakt z 31-letnim Belgiem. “Podpuścił mnie. To znaczy… zmotywował” – wyjaśniał nam polski amator, który w czwartek przejechał ponad 230 kilometrów ze średnią ponad 33 km/h.

“Od wczoraj (czwartku – przyp.red.) mam wolne, firma nie pracuje, to i czas się znalazł. Wsiadłem na rower i się zaczęło, bez planu, bez celu. Jak trzeba było uzupełnić bidony to zasiadałem i wracałem. Pozwoliłem sobie jeszcze na 10 minut przerwy żeby coś zjeść po przejechaniu dwustu kilometrów” – opisywał.

Ostatecznie Sebzda spędził na rowerze dokładnie siedem godzin, w trakcie których przejechał 234 kilometry. Jak mówi, o ile pod kątem psychicznym poradził sobie świetnie, większym wyzwaniem jazda była dla jego organizmu. “W tym roku ani razu nie przejechałem wcześniej więcej, niż 60 kilometrów” – zdradził.

“Chciałem za przykładem Laurensa pokazać, że nawet taki totalny amator też może zrobić coś fajnego siedząc w domu i wesprzeć trochę akcję znaną pod hashtagiem #zostańwdomu” – podsumował.

To Top