Felietony

Niedoszły gwiazdor porno, który wyprzedził swoje czasy

Mario Cipollini

Sam o sobie mówił, że gdyby nie został kolarzem, byłby gwiazdą porno. Kiedy inni wspinali się na alpejskie szczyty, on chwalił się zdjęciami z plaży. Kolarski celebryta, który wyprzedził swoją epokę. Król Lew. Mario Cipollini.

W Polsce o niektórych piłkarzach mówiło się, że nawet wyciągnięci prosto z baru mogą na boisku dać drużynie więcej niż inni. Podobna opinia panowała o Cipollinim, choć jemu raczej pijaństwa nikt nie wytykał. Mówiło się jednak, że potrafi imprezować do rana, a potem bez kłopotu objechać rywali na finiszu i wygrać sprinterski etap na najważniejszych wyścigach świata. Niektórzy uważali, że to tylko poza, mająca wpływać demobilizująco na rywali, ale patrząc na styl życia Super Mario, nie da się wykluczyć, że było w tym trochę prawdy.

Ostatnio w sieci pojawiło się zdjęcie siedzącego nago na rowerze Tomasza Marczyńskiego, które Cesare Benedetti skomentował pisząc, że Cipollini był tylko jeden. I chociaż Polakowi akurat fantazji nie można odmówić, to do Super Mario mu jeszcze daleko. Właśnie stroje były jednym z elementów całego show Cipolliniego. Oprócz słynnego cielistego kostiumu, mogliśmy oglądać go przebranego za zebrę (!), tygrysa (!!) czy w futurystycznej koszulce inspirowanej filmem „Tron” Stevena Lisbergera. Podczas dnia przerwy w Tour de France 1999 on i jego koledzy z zespołu Saeco przebrali się za rzymski legion, by uczcić urodziny Juliusza Cezara. A przy okazji cztery z rzędu etapowe triumfy włoskiego sprintera.

Z Wielką Pętlą kojarzy się zresztą jego „afera koszulkowa”, bo Cipollini niczego nie robił na pół gwizdka. Kiedy więc został liderem wyścigu i założył żółtą koszulkę, postanowił założyć cały strój w tym kolorze, malując również rower na żółto. Został za to ukarany, ale w kolejnych latach organizatorzy zaczęli przymykać na to oko i innym zawodnikom już na to przyzwalali. Super Mario okazał się trendsetterem, chociaż dla jego ekipy przez całą karierę było to bardzo kosztowne. Inna sprawa, że cielisty kostium został sprzedany na aukcji za ponad 40 tysięcy dolarów, co przekroczyło wartość wszystkich kar.

Niektóre jego zachowania budziły uśmiech, inne uważano za aroganckie. Zdarzało się, że Cipollini przyjeżdżał tylko na początkowe etapy wyścigu, wygrywał kilka, a potem rezygnował, nawet nie próbując przejechać przez góry. Potem, kiedy inni sprinterzy walczący w klasyfikacji punktowej cierpieli na podjazdach, on w gazetach chwalił się zdjęciami z plaży, wygrzewając się na piasku z szerokim uśmiechem, co u niektórych budziło niesmak. Z kolei w 2000 roku wyrzucono go z Vuelty za przewrócenie na ziemię Francisco Cerezo przed startem jednego z etapów.

Cipollini znany był również z tego, że był obiektem uwielbienia tysięcy kobiet. Choć przez większość kariery miał żonę, to uchodził za kobieciarza i playboya. Sam zresztą nie walczył z taką opinią, co finalnie skończyło się rozwodem. Zresztą jego słowa o karierze w branży pornograficznej nie były tylko przechwałkami, piski fanek na mecie świadczyły o tym, że pewne predyspozycje faktycznie w tym względzie posiadał.

Wydaje się, że Włoch wyprzedził swoją epokę, doskonale wyczuwając, że miłość fanów i zainteresowanie mediów przyciąga się nie tylko samą jazdą, ale i swoich zachowaniem poza szosą. Wszystkie kreacje, specyficzny sposób bycia, a nawet szokujące niektórych zachowania przysparzały mu ogromną popularność. Gdyby to dziś Cipollini królował na trasach wyścigów kolarskich, jego konto na Instagramie miałoby miliony obserwujących, a każde zdjęcie byłoby komentowane w mediach plotkarskich na całym świecie. Wyobraźcie sobie tylko, jaki to ogromny potencjał marketingowy! Aż szkoda, że w jego czasach o mediach społecznościowych nikt nie słyszał, a funkcję Twittera spełniały oderwane kawałki kartek papieru przekazywane w szkołach pod ławkami.

Przede wszystkim jednak Cipollini był znakomitym kolarzem, być może najwybitniejszym sprinterem w dziejach. Odniósł mnóstwo zwycięstw, utrzymywał się na topie przez wiele lat i był prawdziwą gwiazdą, rozpoznawalną w całej Europie. Na Giro, gdzie był niekwestionowanym królem, wygrał 42 etapy, bijąc przy tym rekord słynnego Alfredo Bindy. Był mistrzem świata, triumfował w klasykach i na etapach wszystkich Wielkich Tourów. Jego kolorowa osobowość sprawiła, że pamięta się wiele jego wybryków, ale to dzięki zwycięstwom po fantastycznych finiszach zapisał się w historii. I choć pewnie kilka kobiet żałuje, że jednak nie został gwiazdą porno, to jednak zdecydowanie więcej cieszy się do dziś na wspomnienie uniesionych w górę rąk po kolejnych zwycięstwach Lwa z Toskanii.

(fot. Wikimedia Commons)

Dodaj komentarz

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Popularne

To Top