Polska

„W studiu «przebijaliśmy sufit»”. Adam Probosz i Dariusz Baranowski wspominają triumf Michała Kwiatkowskiego w Mediolan – San Remo

Finisz Mediolan - San Remo 2017

18 marca to rocznica jednego z największych sukcesów w historii naszego kolarstwa. Dokładnie tego dnia 2017 roku Michał Kwiatkowski po porywającej jeździe wygrał monument Mediolan – San Remo, pokonując na ostatnich metrach Petera Sagana i Juliana Alaphilippe’a. Tę chwilę chwały wspominamy razem z komentującymi wyścig dla Eurosportu Adamem Proboszem i Dariuszem Baranowskim.

„Kwiato” stając na starcie „Wiosennych Mistrzostw Świata” miał za sobą znakomite otwarcie sezonu. Podczas Volta ao Algarve zajął w klasyfikacji generalnej drugie miejsce, ustępując jedynie Primożowi Rogliciowi. Niedługo później w fenomenalnym stylu wygrał Strade Bianche, w pełni kontrolując wydarzenia na trasie i odjeżdżając „na solo” 17 kilometrów przed finiszem.

Mimo to nie był przez analityków uznawany za faworyta. Zdecydowanie wyżej stały akcje Petera Sagana, który już wcześniej, w 2013 roku otarł się o zwycięstwo (zajął 2. miejsce), a swój sezon 2017 również zaczął z wysokiego „C”, błyszcząc w północnych klasykach: Omloop Het Nieuwsblad i Kuurne-Bruksela-Kuurne oraz Tirreno-Adriatico. Lista kandydatów do triumfu była z resztą o wiele dłuższa, a w gronie tych, którzy na Via Roma mogą przeciąć linię mety jako pierwsi wymieniano też Johna Degenkolba, Fernando Gavirię czy Alexandra Kristoffa.

„Wiedzieliśmy, że Michał jest w stanie taki wyścig wygrać. W przeszłości pokazywał wielką formę wiele razy, a monumentu w kolekcji ciągle mu brakowało. Jednocześnie – wiedzieliśmy, jak mocnych miał rywali” – wspomina Adam Probosz.

Mediolan – San Remo charakteryzuje się tym, że z uwagi na wielki dystans pokonywany przez kolarzy (niemal 300 kilometrów) bardzo istotnym czynnikiem jest wysoka wytrzymałość, pozwalająca przejechać w czołówce dwa ostatnie podjazdy: Cipressę oraz Poggio, a najlepiej – będąc w stanie jeszcze na nich zaatakować. Nim peleton dojedzie do podnóża pierwszego z nich, nie dzieje się zazwyczaj zbyt wiele. Tak też było w 2017 roku.

ZROBIŁ TO!!!Michał Kwiatkowski WYGRAŁ KOLARSKI MONUMENT MEDIOLAN – SAN REMO!Na finiszu Polak ograł samego Petera Sagana! Co za finisz! Co za emocje! BRAWO KWIATO!

Opublikowany przez Eurosport Sobota, 18 marca 2017

Emocje rozgorzały na dobre dopiero na zjeździe z Cipressy, gdy na atak zdecydowali się Tony Gallopin i Philippe Gilbert. Ich próbę zneutralizował jednak pracujący dla Sagana Maciej Bodnar i… wszystko wróciło do punktu wyjścia. Stawka ponownie rozciągnęła się na Poggio, gdzie do ataku zerwał się ówczesny mistrz świata, za którym podążyli Julian Alaphilippe i Kwiatkowski.

Adam Probosz: „Kiedy zobaczyłem, jak na 6,5 kilometra przed metą Sagan ruszył, jasne dla mnie było, że to może być decydująca akcja. Kiedy z kolei dołączyli do niego «Kwiato» i Alaphilippe wiadomo było, że ta trójka jest tak mocna, że wydarzyć może się absolutnie wszystko. Razem z Darkiem Baranowskim wariowaliśmy.”

Trójka wypracowała niemal 20 sekund zapasu, ale współpraca w niej nie układała się dobrze. Polak i Francuz nie chcieli dawać zmian Słowakowi, będącemu wtedy zdecydowanie lepszym sprinterem od nich. Z tyłu trwała z kolei dramatyczna pogoń. Różnica zaczynała maleć.

Adam Probosz: „Sagan pracował, ale przewaga stopniała z 19 sekund do zaledwie dziewięciu. Był moment trwogi, czy aby się nie rozjadą i nie wrócą do głównej grupy. W studiu my już dosłownie «przebijaliśmy sufit». Darek kręcił nogami, jakby sam jechał na rowerze, ja podskakiwałem… To było coś niewiarygodnego. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy świadkami historycznego momentu.”

Tercet ostatecznie wjechał razem na ostatni kilometr mając zapas oscylujący na granicy bezpieczeństwa. Kwiatkowski i Alaphilippe nie dali Saganowi żadnej zmiany mimo pokrzykiwań i nerwowych ruchów Słowaka, który robił co mógł, by zmusić rywali do współpracy. Mistrz świata wobec ich bezczynności zdecydował się na długi finisz, ruszając kilkaset metrów przed metą. Początkowo zyskał minimalną przewagę, ale dwójka zdołała go dopaść, na metę wjeżdżając w odstępie ułamków sekundy.

Adam Probosz: „Czy «Kwiatek» wygrał? Nie miałem stuprocentowej pewności. Cała trójka była tak blisko siebie, że przy ujęciu kamery z przodu praktycznie nie dało się tego stwierdzić. Pamiętam, że kiedy Michał podjechał do Marka Sawickiego, to on też nie wiedział, jakie jest rozstrzygnięcie. Razem z Darkiem zadrżeliśmy, ale we dwóch, siłą woli też trochę «dopchnęliśmy» go na to pierwsze miejsce.”

Dariusz Baranowski: „To był wspaniały dzień. Niesamowite emocje. Komentując końcówkę byłem cały mokry, a serce mi waliło, jakbym sam finiszował.”

Porażka z „Kwiato” była w sercu Sagana wielką zadrą. Dał temu wyraz już niedługo po finiszu przekonując, że „był najsilniejszy”, a zwycięstwo uniemożliwił mu „brak współpracy”. O tej klęse nie zapominał bardzo długo, przed kolejną odsłoną wyścigu ponownie wypominając Polakowi jazdę na swoim kole. „Gdybym ja wygrał w taki sposób, nie byłbym zadowolony ze swojego występu. Albo grasz fair, albo wcale” – mówił. Prawdopodobnie to drugie miejsce z 2017 roku „uwiera” go do dziś.

Do historii kolarstwa przeszło ujęcie z finiszu na Via Rona: ratujący się przed wywrotką Sagan, w którego rowerze zsuwa się łańcuch, szarżujący Alaphilippe i „wypadający” spomiędzy nich Kwiatkowski, dający Polsce pierwsze w historii zwycięstwo w monumencie w tak niesamowitych okolicznościach.

Oby jak najszybciej nadeszły kolejne.

To Top