Polska

Rafał Majka: “Wiemy, że mamy na Giro d’Italia mocny skład, tylko że… za dużo liderów”

Rafał Majka

Rafał Majka (BORA-hansgrohe) zdradził w rozmowie z Adamem Proboszem, że jego nadrzędnym celem na sezon 2020 jest Giro d’Italia. Dodał również, iż choć jego grupa szykuje na ten wyścig mocny skład, “za dużo w nim liderów”.

“Zgred” zaliczył jak dotąd w tym roku siedem dni startowych. Byłoby ich więcej, gdyby nie przerwanie, a następnie odwołanie UAE Tour z powodu podejrzenia wystąpienia koronawirusa w kolumnie wyścigu. Z pierwszej fazy sezonu, a zwłaszcza występu w Emiratach, gdzie zajął 5. miejsce Polak jest jednak zadowolony.

“Rzadko zdarza się, żebym na tak wczesnym etapie był na tak wysokim poziomie. Bo piąta pozycja w wyścigu z taką obsadą (startowali m.in. Adam Yates i Tadej Pogacar – przyp.red) to dobry wynik” – ocenił. Pytany o to, czy zamieszanie związane z koronawirusem wpłynie w jakiś sposób na jego przygotowania i program startowy stwierdził, że jest to mało prawdopodobne.

“Jedynym, co może się zmienić jest to, że póki co raczej nigdzie nie wylecę. Proszę tylko, żeby pogoda była dobra, bo w swoich okolicach mam gdzie jeździć. Bo potem jadę tylko Vuelta a Catalunya, po imprezie w Katalonii wyjeżdżam na zgrupowanie do Sierra Nevada, a później wystartuję w Tour of the Alps” – opisywał swój “rozkład jazdy” przed Giro d’Italia.

Rozmawiając z Proboszem o Corsa Rosa Majka potwierdził, że póki co włoski Grand Tour jest tym, “co go najbardziej interesuje”. Pytany o to, co będzie jego celem w wyścigu, wskazał podium klasyfikacji generalnej. “Fajnie byłoby, gdybym był w trójce. Jak będę czwarty – też nie będę narzekał” – stwierdził. Dodał przy tym, że nie obawia się czyhających na trasie “czasówek”. “Patrząc na faworytów wyścigu, tylko Vincenzo Nibali jeździ je wyraźnie lepiej. Reszta jest na podobnym poziomie do mojego” – ocenił.

Ciekawie kolarz z Zegartowic wypowiedział się na temat drużyny, która będzie mu podczas Giro d’Italia towarzyszyć. “Wiemy, że mamy mocny skład, tylko że… za dużo liderów. Wszyscy chcą nim być. Ale dam ci prosty przykład: lidera wyłoni pierwszy górski finisz, na stokach Etny. 20-kilometrowy podjazd zrobi swoje. Ja się akurat o to nie boję” – mówił ze śmiechem.

Całą rozmowę obejrzeć można tutaj:

(fot. Michał Kapusta)

To Top