Świat

Miłość w czasach epidemii

A man wearing a surgical masks looks on as the pack rides by during stage five the UAE Cycling Tour from al-Maroom to Jebel Hafeet, in Dubai on February 27, 2020. (Photo by Giuseppe CACACE / AFP)

Miłość do sportu naturalnie. Czy ten tekst tak naprawdę potrzebuje wstępu? Wszyscy dobrze wiemy, co jest głównym tematem w światowych mediach od stycznia tego roku.

Nie jestem lekarzem, a co dopiero epidemiologiem, ba w podstawówce średni byłem z przyry, co za tym idzie z biologii też nie jestem najbieglejszy, a geografii nauczyłem się z wyścigów kolarskich. Czyli już widzicie, że autorytet medyczny ze mnie mierny, dlatego nie mam najmniejszego zamiaru oceniać jak wielkie szkody tak naprawdę może wyrządzić nam nowy wirus. Nie sporządziłem jednak zapasów na nadchodzącą epidemię, ale też nie nazwałbym coraz bardziej rozpychającej się w Europie choroby zwykłą grypką. Wiem jedno, umierają ludzie, niewinni ludzie mający rodziny. Aż się prosi napisać w tym momencie, że są w życiu rzeczy ważniejsze niż sport.

Oczywiście, są w życiu sprawy o wiele ważniejsze niż sport, jednak to wortal sportowy, dokładniej rzecz ujmując kolarski i o tymże sporcie sobie teraz porozmawiamy, a dokładniej o nas, miłośnikach sportu, którym ta epidemia może zafundować separację na bliżej nieokreślony czas z naszymi ukochanymi wydarzeniami. Mamy rok 2020, rok olimpijski, dokładniej rok igrzysk w Azji, rok Euro 2020, które docelowo ma odbyć się w 12 krajach, a w oczy naszej matki ziemi spogląda nieznany nam wirus. O, dokładnie, ludzie boją się nieznanego, mamy do czynienia z całkiem nowym schorzeniem, dlatego ten strach sparaliżował praktycznie wszystkich, wraz z organizatorami wielkich imprez włącznie.

Z bliskich nam wydarzeń sportowych zdecydowanie najgłośniejsza miała miejsce w kraju z stosunkowo małą liczbą zarażonych – Zjednoczonych Emiratach Arabskich, jednak wyścig organizuje tam włoska firma RCS Sport. UAE Tour to zawody World Tourowe, czyli nie jakieś tam pitu-pitu. Kwarantanna objęła wszystkich uczestników wraz z całą kolumną wyścigu z Rafałem Majką, Michałem Gołasiem i CCC Team włącznie. Do teraz nie mamy oficjalnych informacji czy wśród badanych rzeczywiście znajdowała się zarażona osoba. Jednak strach przed nieznanym wzniecił wielki wybuch niepokoju. Tak jak w wielkim niepokoju żyją kibice na świecie – ci kolarscy z pewnością codziennie doszukują się informacji dotyczących nadchodzących włoskich wyścigów, czyli Strade Bianche, Tirreno-Adriatico oraz przede wszystkim startującego z Lombardii, włoskiego ogniska epidemii monumentu Milano – San Remo, a w szerszej perspektywie nawet Giro d’Italia. Czy te wyścigi odbędą się? W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że wspomniany organizator – RCS Sport, mimo wielkich problemów podczas etapówki na bliskim wschodzie zapewnia, że nadchodzące zawody w Italii wystartują zgodnie z planem. Jednak już we wtorek otrzymaliśmy wiadomość, iż włoski rząd planuje zawiesić wszystkie imprezy sportowe na okres 30 dni. Jeśli takowy dekret wejdzie w życie, szanse na ściganie we Włoszech spadają do minimum. Jedynie można mieć nadzieję na pozytywne rozwiązanie sprawy do majowego Giro d’Italia.

Jak to wszystko ugryźć? Cała sytuacja naprawdę spędza sen z powiek organizatorom wszelakich imprez. Mecze piłkarskie, czy zawody biathlonowe odbywają się bez udziału publiczności, niektóre wydarzenia są przenoszone i lokowane w innych miesiącach, a jeszcze inne odwoływane. Co w tym przypadku z bliskim nam kolarstwem? Inny termin z racji rozepchanego do granic możliwości kalendarza raczej nie wchodzi w grę, kolarstwo bez kibiców? Tak, można ograniczyć ilość widzów w mieście startu i mety, jednak zamknąć całej trasy monumentu, najzwyczajniej w świecie się nie da. Z drugiej zaś strony, jaki jest sens uprawiania sportu bez dopingujących żywiołowo widzów? Miejmy nadzieję, że organizatorzy wybiorą rozwiązanie najlepsze zarówno dla kibiców jak i samych zawodników. Najlepsze w tym przypadku oznacza, satysfakcjonujące nas, ale przede wszystkim zapewniające bezpieczeństwo głównym bohaterom oraz wszystkim pracującym przy organizacji nadchodzących zawodów.

A sam wirus, oby wiedział kiedy ze sceny zejść, najlepiej pokonanym.

To Top