Świat

Alberto Contador: “Czasy, kiedy kładłem się spać potwornie głodny były trudne”

Alberto Contador
Alberto Contador / fot. Instagram

Alberto Contador przyznał, że choć czasy wyczynowego uprawiania sportu przywołują u niego piękne wspomnienia, nie chciałby do nich wracać. Hiszpan całą energię poświęca obecnie rozwojowi swojej ekipy – Kometa-Xstra oraz własnej marki rowerowej, co daje mu gigantyczną satysfakcję.

„El Pistolero”, jeden z zaledwie siedmiu kolarzy w historii, którzy zdołali wygrać wszystkie trzy Grand Toury, zawodową karierę zakończył po Vuelta a Espana 2017. Zrobił to, wciąż będąc w topowej formie – zajął w tamtym wyścigu piąte miejsce, „po drodze” wygrywając etap z metą na morderczym Alto de l’Angliru. Po tym, jak pożegnał się z peletonem, przeszedł płynnie do roli ambasadora marki Trek (z której pod koniec 2019 roku zrezygnował) i działacza, powołując do życia własny zespół kontynentalny.

Hiszpan nie kryje, że tęskni odrobinę za wyścigową rywalizacją. „Lubię się ścigać i zawsze będzie mi tego brakować. Gdyby ktoś mi powiedział, że będę w stanie startować do 60. roku życia, pewnie i tak robiłbym to trzy lub cztery lata dłużej” – mówił w rozmowie z „La Razon”. Z drugiej strony – przyznał otwarcie, iż nie chciałby powracać do treningowego reżimu.

„Jechałem na Teneryfę, by trenować na stokach Teide i poza snem oraz jazdą nie robiłem niczego innego. Czasy, kiedy kładłem się spać potwornie głodny i zwracałem uwagę nawet na to, co piję, by nie przytyć były trudne” – wspominał, dodając przy tym, że „niczego nie żałuje”.

Pochodzący z położonego tuż pod Madrytem Pinto Contador nie ukrywa, że jego obecne zajęcie –  praca z drużyną – daje mu bardzo dużą satysfakcję. „Wkładam w to wiele wysiłku lecz wiem, że nasz kraj potrzebuje takich projektów jak mój. Kolarze muszą mieć miejsce do rozwoju, by nie byli zmuszeni do wyjazdu za granicę” – argumentował dodając, że najtrudniejsze jest, jak nietrudno się domyślić, znalezienie sponsorów, gotowych zainwestować w kolarstwo. Dość powiedzieć, że aktualnie aż 85% partnerów wspierających jego formację to firmy zagraniczne.

Choć chciałby, aby w przyszłości jego projekt mógł znaleźć ujście w postaci ekipy worldtourowej, „El Pistolero” doskonale wie, że nie będzie to łatwe. „Aby zbudować taką ekipę, potrzebne jest wsparcie kompanii o zasięgu międzynarodowym” – argumentował podkreślając, że wyżej na liście priorytetów stoi u niego dalszy rozwój formacji kontynentalnej.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top