Świat

Klasyczna przystawka – zapowiedź Cadel Evans Great Ocean Race 2020

https://www.cadelevansgreatoceanroadrace.com.au/ Con Chronis / Getty Images

Przystawka może być podana na ciepło i na zimno. Podgrzani od początku roku są oczywiście Australijczycy, czego dowodem był niemalże standardowy sukces Richie’ego Porte’a w Santos Tour Down Under. W Cadel Evans Great Ocean Race rolę zawodnika Trek-Segafredo powinien przejąć Caleb Ewan i wykorzystać fakt, że pozostali sprinterzy mogą być jeszcze trochę al dente.

Trzymając się dalej kulinarnego wątku również i przystawką zdaje się być sam wyścig. Impreza zorganizowana po raz pierwszy w 2015 roku będzie mieć już szóstą edycję i szybko awansowała do miana pierwszego klasyku z kalendarza World Tour w sezonie stając się doskonałą okazją do przedłużenia ścigania na Antypodach. Na takim rozwiązaniu korzystają zarówno zawodnicy, bo mają okazję ścigać się w dobrych warunkach pogodowych, a organizatorzy, dzięki zblokowaniu razem Tour Down Under i klasyku Cadela Evansa, mają pewność, że lista startowa będzie na odpowiednim poziomie.

Trasa Cadel Evans Great Ocean Race 2020 – 2.02.2020

Po starcie z Geelong peleton ruszy na południe w stronę oceanu, a droga wzdłuż wybrzeża doprowadzi zawodników aż do Bells Beach. Stamtąd powoli zaczną zawracać w kierunku Geelong po drogach wyglądających jakby odrysowano je linijką w losowych miejscach na mapie. Mimo tego, że w początkowej fazie będzie można spodziewać się wiatru wiejącego od Zeally Bay to decydująca dla losów wyścigu powinna być runda w w mieście, które gościło mistrzostwa świata w 2010 roku.

Pętlę peleton będzie musiał pokonać trzykrotnie, a cztery razy zawodnicy będą musieli się wspinać na Challambra Crescent. Dystans ledwo przekraczający 1 kilometr i średnie nachylenie dochodzące do 9% – mimo, że nie jest to najbardziej wymagająca hopka w całym kalendarzu to kto złapie “bombę” będzie mieć problem by odrobić stracony dystans. Po ostatniej wspinaczce do mety pozostanie już niecałe 10 kilometrów i będzie to ostatni moment na przegrupowanie się i przygotowanie do finałowego sprintu z zapewne przerzedzonego peletonu.

Faworyci

Idąc do bukmachera “pewniaczek” to oczywiście Caleb Ewans (Lotto-Soudal). Forma Australijczyka jest w odpowiednim miejscu, a potwierdzeniem tego były dwa etapowe zwycięstwa w Santos Tour Down Under. Tytułu sprzed roku broni Elia Viviani, ale pierwsze starty mistrza Europy w barwach Cofidisu nie są póki co spektakularne. Mimo tego Włoch powinien znaleźć się w końcowej rozgrywce, gdzie ramię w ramię będzie zapewne finiszował z tym który go zastąpił w ekipie Deceuninck-Quick Step, czyli Samem Bennettem. Irlandczyk, podobnie jak Ewans, ma już na koncie dwa zwycięstwa, a jeśli swoją robotę dobrze wykonają Iljo Keisse, Michael Morkov i Shane Archbold to zdaje się, że na pociąg “Watahy” nie będzie mocnych.

Grono sprinterów mogących włączyć się do walki o czołowe lokaty jest dość spore, a najwięcej uwagi wypadałoby zwrócić na Giacomo Nizzolo (Trek-Segafredo), Andre Greipela (Israel Start-Up Nation), Kristoffera Halvorsena (EF Pro Cycling) czy Alberto Dainese (Sunweb).

Profil wyścigu jednak daje szansę zawodnikom o nieco innej charakterystyce, a umiejscowienie ostatniej hopki dość blisko mety rodzi pewne możliwości do sprawienia niespodzianki. Przed dwoma laty w Geelong zwyciężył Jay McCarthy, któremu do bycia sprinterem dość daleko, ale przy odpowiednich okolicznościach zawodnik ekipy Bora-hansgrohe może liczyć się w końcowej walce o zwycięstwo. Groźny może także być duet Afrykanerów Daryl Impey (Mitchelton-Scott) oraz Ryan Gibbons (NTT), a jeśli Elia Viviani nie da rady załapać się do finałowej rozgrywki to rolę głównego zawodnika na którego liczyć będzie Cofidis zapewne przejmie Nathan Haas.

W stawce znajdziemy jednego reprezentanta Polski, którym będzie Łukasz Wiśniowski (CCC Team).

Wyścig będzie można oglądać w usłudze Eurosport Player od godziny 3.00.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top