Świat

Vuelta a San Juan 2020: Miguel Eduardo Florez wygrał na Alto Colorado, niesamowita jazda Remco Evenepoela

Miguel Eduardo Florez (Androni Giocattoli) wygrał piąty, królewski etap Vuelta a San Juan. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej obronił Remco Evenepoel (Deceuninck – Quick Step), który jeszcze u stóp finałowej wspinaczki miał do czołowej grupy ponad minutę straty, a ostatecznie wjechał na metę w czołówce.

Odbywający się po dniu przerwy odcinek z metą na słynnym podjeździe Alto Colorado (18,9 km; 4,4%) miał, według analiz ekspertów przesądzić o losach klasyfikacji generalnej. Dotychczasowy lider – Remco Evenepoel (Deceuninck – Quick Step) musiał bronić wypracowanego w trakcie jazdy indywidualnej na czas zapasu nad najgroźniejszymi góralami, z 43-letnim Oscarem Sevillą (Team Medellin) na czele. Na dystansie 169 kilometrów droga niemal nieustannie się wznosiła, a meta usytuowana była aż na 2624 m.n.p.m.

źr. La Flamme Rouge

Niedługo po starcie zawiązała się ośmioosobowa ucieczka, w skład której weszli: Facundo Cattapan (Rawson Somos Todos), Emiliani Contreras (Puertas de Cuyo), Daniel Juárez (Agrupacion), Gerardo Atencio (Municipalidad de Pocito), Francisco Montes (Reprezentacja Argentyny), Magno Nazaret (Sindicato Empleados), Nelson Soto (Colombia Tierra de Atletas) oraz Antonio Zullo (Amore & Vita). Nie było to szczególnie mocne zestawienie, toteż peleton pozwolił mu odjechać stosunkowo daleko – zapas szybko wzrósł do ponad pięciu minut.

Z czasem słabsi uciekinierzy odpadli od czołówki, w której na niespełna 50 kilometrów przed finiszem pozostała trójka: Atencio, Prado i Soto. Tercet skutecznie bronił zapasu, który nie malał w tempie, jakiego życzyliby sobie faworyci etapu. Może nawet mógłby zacząć marzyć o utrzymaniu przewagi do samej mety, gdyby nie…

… boczny wiatr, który podzielił peleton. Powstały trzy grupy zawodników, a do czołowej nie zdołał się “załapać” lider “generalki”, Evenepoel, a także trzeci Sevilla. Byl w niej za to drugi Filippo Ganna (Team Ineos). Ten moment zaważył na losach ucieczki, która nie miała już sił, by oprzeć się “gonitwie” za swoimi plecami. Grupa Ganny robiła bowiem wszystko, by powiększać przewagę nad liderem i dopędziła śmiałków 21 kilometrów przed “kreską”. W tym momencie miała jednocześnie minutę zapasu nad Belgiem.

Finałowa wspinaczka na Alto Colorado niwelowała znaczenie wiatru, dzięki czemu grupa Remco (w tym on sam) mogła stosunkowo szybko odrabiać stratę. 15 kilometrów od mety wynosiła ona już zaledwie 20 sekund. 8 kilometrów przed finiszem grupy (mocno okrojone) wreszcie się połączyły. Łącznie na czele było 15 kolarzy, w tym m.in. Evenepoel, Ganna, Sevilla, Brandon McNulty (UAE Team-Emirates) i Guillaume Martin (Cofidis).

Kolejne kilometry nie przynosiły żadnych ataków. Od czołówki odpadali jednak kolejni kolarze, między innymi – Matteo Fabbro (BORA-hansgrohe). Tempo w pierwszej grupie nadawał z kolei… lider “generalki”. Jego jazda tego dnia była wręcz nieprawdopodobna. 1,5 kilometra przed metą spróbował on jeszcze ataku, lecz nie zdołał się oderwać.

O losach etapu zdecydował atak Miguela Eduardo Floreza (Androni Giocattoli) kilkaset metrów przed metą. Linię mety przeciął on z kilkusekundową przewagą nad kolejnymi zawodnikami. Prowadzenie w “generalce” obronił oczywiście Evenepoel, który tym samym jest o krok od triumfu w całym wyścigu.

Wyniki 5. etapu Vuelta a San Juan:

  1. Miguel Eduardo Florez (Androni Giocattoli)
  2. Oscar Sevilla (Team Medellin)
  3. Brandon McNulty (UAE Team Emirates)
Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top