Felietony

Na co stać polskie kolarstwo w 2020 roku? Część trzecia: “Grupa pościgowa”

Paweł Bernas
Paweł Bernas / fot. Mazowsze Serce Polski

Zapraszam was moi mili, na trzecią, ostatnią już część moich przedsezonowych wypocin. Na wstępie pewnie kilku z was ucieszę – będzie to część najkrótsza, ponieważ jej tematnie jest moją najmocniejszą stroną. A skoro się na czymś wystarczająco nie znam to po co się wymądrzać. Mam rację? Jasne, że mam. 

Mniemam, że większość czytających artykuły w tym serwisie, orientuje się jak wygląda hierarchia zespołów ścigających się na szosie. Jeśli chodzi o ekipy jeżdżące pod polską flagą to mamy CCC Team na szczycie kolarskiej piramidy – w World Tourze, w dywizji ProTeam (dawniej ProContinental) niestety nie mamy reprezentantów, natomiast w dywizji Continental jest już na kim oko zawiesić.

W sezonie 2020 w trzeciej dywizji będziemy mieli okazję ściskać kciuki za cztery następujące drużyny:

  • CCC Development Team.
  • Wibatech Merx Wrocław, zespół ten połączył swoje siły z Teamem Hurom,
  • Voster – ATS,
  • Mazowsze Serce Polski – nowy punkt na kolarskiej mapie kraju, dowodzony przez dobrze nam wszystkim znanego Dariusza Banaszka

Zadajmy więc sobie po raz ostatni przed zbliżającym się sezonem pytanie: na co stać wyżej wymienionych chłopaków?

Żeby było łatwiej, na początku znów sobie wszystko jakoś sensownie podzielimy. Mamy dwa zespoły obecne na naszej scenie już jakiś czas – Wibatech oraz Voster, do tego doszedł dobrze zapowiadający się team Dariusza Banaszka. I na tym kończą się grupy seniorskie, gdyż młodzieżowe CCC musimy rozpatrywać w całkiem innych kryteriach.

Zacznijmy od seniorów. Nie można mieć wątpliwości, że znajdziemy tam kilka wartych do odnotowania nazwisk, począwszy od zeszłorocznego worldtourowca – Pawła Bernasa, przez Macieja Paterskiego, a na całym klanie Banaszków z Alanem na czele kończąc. Czego tak naprawdę można od tych zawodników i ich drużyn oczekiwać? Przede wszystkim ciekawego kalendarza, wiem oczywiście, że dalekie wyjazdy wiążą się z kosztami, jednak samo klepanie lokalnych polskich „ogórków dookoła komina” to będzie za mało. Tym bardziej, że jest gdzie się ścigać. A co do wyników – gdy już ekipy tam pojadą to niech po prostu dadzą z siebie wszystko. Jestem pewien, że chociażby Wibatech z “Paterą” na liderze może sporo namieszać w ciekawych mniejszych wyścigach, a i Paweł Bernas z pewnością będzie chciał udowodnić swoją wartość po dwustopniowej degradacji.

A gdy już będą jeździć w tych polskich wyścigach “dookoła komina” – nie obraziłbym się, gdyby zapomnieli o słynnej polskiej gościnności i goliliby wszystko jak leci.

Została jeszcze drużyna kontynentalna trochę inna niż powyższe, mianowicie młodzieżowa filia naszego CCC. Tutaj wymagania należy mieć kapkę inne. Budżet z pewnością jest niemały, więc i kalendarz będzie bogaty, o to jestem spokojny. W zeszłym sezonie kilku zawodników CCC Development zapracowało sobie na awans do dorosłej drużyny. I w tym chciałbym po prostu tego samego, niech ten jasny pomarańczowy punkt polskiego kolarstwa nadal daje nadzieję, iż nasza rodzima szosa nie skończy się po Majce i Kwiatkowskim.

Jeśli przy okazji Stasiu Aniołkowski rozstrzygnie kilka sprintów na swoją korzyść, to nic tylko się cieszyć, a rozstrzygnie, zapamiętajcie moje słowa.

Natomiast Panu Banaszkowi dziękuję, że wyciągnął rękę do Karola Domagalskiego, drużyna jeszcze nie przejechała pierwszego kilometra, a już odniosła wielki sukces – zjednała sobie wielu kibiców.

Tomasz Garus

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top