Świat

House is on fire – zapowiedź Santos Tour Down Under 2020

Daryl Impey
Daryl Impey / sirotti.it / Tour Down Under

Przyzwyczailiśmy się, że połowa stycznia to chwila w której miłość do zawodowego kolarstwa nieco rośnie, populacja fanów Richie’ego Porte’a zwiększa się, a Old Willunga Hill jest podjazdem tak istotnym, że przez chwilę można mieć wrażenie, że rozmowa tyczy się Alpe d’Huez czy innego Tourmalet. To jednak nie są jeszcze belgijskie klasyki otwierające wiosenną kampanię, to nawet nie są hiszpańskie wyścigi uważane przez innych za faktyczny początek sezonu. To Tour Down Under, pierwszy wyścig w roku o randze World Tour, który będzie w tym roku nieco w cieniu i to nie z powodu tenisowego Australian Open.

Australijski wyścig od wielu lat był tym radosnym momentem, kiedy po kilku tygodniach wyszukiwania informacji z kolarskiego świata wreszcie można obejrzeć ściganie. Po tygodniach informacji o nowych kontraktach i zmianach drużyn, o nowych sponsorach lub ich braku, o tym czy nowe koszulki są ładne czy brzydkie i czy Richie Porte ponownie okaże się być najlepszy na Willunga Hill wreszcie będzie można się po prostu przekonać czy Tasmańczyk wciąż jest najlepszy na krótkiej wspinaczce nieopodal Adelajdy. Trudno w tym roku jednak myśleć o Australii w kontekście kolarstwa i można być pewnym, że tym roku nie będzie dużo radosnych zdjęć z koalami.

View this post on Instagram

Spotted! ? #TDU ??

A post shared by Continuum Sports, LLC. (@cccteam) on

W momencie, gdy już za chwilę na drogach Australii Południowej mają pojawić się kolarze przeglądając stronę australijskiej straży pożarnej można cały czas widzieć informację o niedogaszonych lub wciąż pojawiających się nowych pożarach. Skala zniszczeń i potencjalnego zagrożenia jest tak ogromna, że na przełomie roku trzeba było sobie poważnie zadać pytanie czy wyścig powinien się odbyć, a jeśli jednak tak to czy będzie to bezpieczne. Obrazki jakie niemal każdego dnia oglądamy w telewizji przerażają, smucą i nieco odbierają ochotę na zwrócenie uwagi w kierunku pań i panów w lajkrze. Miejmy nadzieję, że rywalizacja w Tour Down Under będzie jednak choćby niewielkim powodem do uśmiechu na australijskich twarzach i pozwoli na moment uciec od tragedii z jaką mieszkańcy tego kontynentu muszą się zmagać od wielu tygodni.

Trasa Santos Tour Down Under 2020

21.01.2020 – 1. etap – Tanunda – 150 km

Męski kalendarz World Tour rozpocznie się od od ścigania wokół Tanundy na pięciu trzydziestokilometrowych rundach, które łącznie dają dystans 150 km. Na każdej z pętli znajduje się wspinaczka prowadząca do Angaston, gdzie na 2 i 4 rundzie umiejscowiono górskie premie, ale kilkusetmetrowy podjazd o średnim nachyleniu 4% nie powinien stanowić większego problemu nawet dla tych którzy dotrą do Australii prosto z urlopu. Na kresce powinniśmy spodziewać się pierwszej w tym sezonie walki sprinterów.


22.01.2020 – 2. etap – Woodside -> Stirling – 135 km

Etap z metą w Stirling może wprowadzić nieco zamieszania w klasyfikacji generalnej. Finałowa runda nie jest specjalnie wymagająca, ale kto w styczniu jest “niedogotowany” (czyli pewnie okolice połowa peletonu) może mieć problemy z utrzymaniem tempa w końcówce. O ile nie wydarzy się nic niespodziewanego to sprinterzy powinni dać radę przejechać niewielkie pagórki, ale nie jest wykluczone, że w walkę o zwycięstwo etapowe może zaplątać się kilku “puncherów“.

23.01.2020 – 3. etap – Unley – > Paracombe – 131 km

Patrząc na profil przychodzi nam na myśl od razu Mur de Huy. Wzniesienie prowadzące do mety w Paracombe ma 1,1 km długości o średnim nachyleniu 9,5%, a najbardziej stromy jest środkowe kilkaset metrów. Wygląda to na idealne miejscy by sprawdzić czy forma Richie’ego Porte’a jest w odpowiednim miejscu.

24.01.2020 – 4. etap – Norwood -> Murray Bridge – 152 km

Gdyby to było Tour de France to etap z Norwood do Murray Bridge byłby idealny pod ucieczkę – kilka hopek w pierwszej części odcinka, a druga połowa niemalże płaska. Jako, że nie jest to jednak francuski grand tour, a Tour Down Under na 4. etapie powinniśmy spodziewać się walki sprinterów.

25.01.2020 – 5. etap – Glenelg -> Victor Harbour – 149 km

Teoretycznie znów jest to dzień dla Caleba Ewana, ale… całkiem niedaleko mety znajduje się górska premia wyznaczona na Kerby Hill. Wydaje się, że może to posłużyć za miejsce będące dobrym gruntem pod całkiem ciekawą akcję i jeśli zawiązałaby się tam kilkuosobowa grupa mocnych kolarzy jest możliwe, że spośród nich znajdzie zwycięzca przedostatniego odcinka.

26.01.2020 – 6. etap – McLaren Vale -> Old Willunga Hill

Crème de la crème ścigania w Tour Down Under. Niecałe 3 kilometry o średnim nachyleniu przekraczającym nieco 7%, które pierwszy raz w tym roku da nam namiastkę ścigania w górach i ostatni raz w tym roku da nam zwycięstwo Richie’ego Porte’a.

Faworyci Santos Tour Down Under 2020

Być może wspominanie w kilku miejscach Richie’ego Porte’a można uznać za ironię, ale Tasmańczyka w Australii trzeba traktować śmiertelnie poważnie. Porte będzie liderem ekipy Trek-Segafredo i naturalnie jest największym faworytem do triumfu nie tylko na Old Willunga Hill, ale i w całym wyścigu.

Nie bez szans jest rzecz jasna Daryl Impey (Mitchelton-Scott). Afrykaner będzie chciał wygrać Tour Down Under po raz trzeci z rzędu, a wtedy przed nim w historii australijskiego wyścigu zostanie już tylko Simon Gerrans.

Trudno przewidzieć jak będzie wyglądać ekipa Ineos. Naturalnym liderem wydaje się być Rohan Dennis, ale nie mam przekonania, że mistrz świata w jeździe na czas poradzi sobie na ostatnim etapie. Jeśli nie to w składzie jest także Pavel Sivakov, a że młody Rosjanin po górkach potrafi jeździć wiemy doskonale.

W szerokim gronie faworytów warto wymienić George’a Bennetta (Jumbo-Visma), Bena Hermansa (Israel Start-up Nation), Lulu Sancheza (Astana) czy Diego Ulissiego (UEA Team Emirates). Trudno wyrokować jak poradzi sobie w australijskich warunkach Romain Bardet (Ag2r) dla którego będzie to pierwszy występ od zeszłorocznej Wielkiej Pętli.

W sprinterskich odcinkach oczywiście wszystkie oczy będą zwrócone na Caleba Ewana (Lotto-Soudal), który będzie chciał poprawić swój dotychczasowy bilans 7 wygranych etapów w Tour Down Under i zbliżyć się do Robbie’ego McEwena. Głównymi rywalami reprezentanta gospodarzy będą zapewne Sam Bennett (Deceuninck-Quick Step), który pierwszy raz będzie mógł skorzystać ze świetnego sprinterskiego pociągu “Watahy” oraz Elia Viviani, który będzie chciał szybko otworzyć bilans zwycięstw w barwach Cofidisu.

Polscy kibice mogą śmiało liczyć, że Szymon Sajnok (CCC Team) nawiąże walkę z najszybszymi w stawce, a poza Polakiem namieszać mogą także Giacomo Nizzolo (NTT), Kristofer Halvorsen (EF Pro Cycling), Jasper Philipsen (UAE Team Emirates) i przede wszystkim mający najwięcej etapowych zwycięstw w Tour Down Under – Andre Greipel (Israel Start-up Nation).

Spośród mniej oczywistych nazwisk na poszczególnych etapach swoich szans mogą upatrywać na pewno Jay McCarthy (BORA-hansgrohe), który potrafił już w tym wyścigu być na 3. miejscu klasyfikacji generalnej, czy Lachlan Morton (EF Pro Cycling). Australijczyk w najlepszej dyspozycji może być w czołówce na Old Willunga Hill, kwestia jednak tego, że “Lachy” rzadko jest w topowej formie. Swoich okazji będzie szukać pewnie rodak Daryla Impeya – Ryan Gibbons (NTT), który potrafi poradzić sobie niemal w każdym terenie i niewykluczone, że na jednym z etapów będzie w stanie zaskoczyć największe nazwiska w stawce.

(fot. sirotti.it/Tour Down Under)

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top