Świat

Domenico Pozzovivo: “Obawiałem się, że mój wypadek skończy się tak, jak Bjorga Lambrechta”

Domenico Pozzovivo
Domenico Pozzovivo / fot. Bahrain-Merida

Domenico Pozzovivo opowiedział “La Gazzetta dello Sport” o makabrycznym wypadku, w którym ucierpiał 12 sierpnia ubiegłego roku. Jak sam przyznał fakt, że przeżył zderzenie z samochodem uważa za cud.

Filigranowy Włoch kilka dni po zakończeniu Tour de Pologne czołowo zderzył się z pojazdem, doznając m.in. złamań ręki, nogi i obojczyka. Ponadto doznał licznych obrażeń wewnętrznych. “Pozzo” zdradził, że po uderzeniu w auto pozostał świadomy, a w jego głowie kołatały się myśli o najgorszym.

“Obawiałem się, że mój wypadek skończy się tak, jak Bjorga Lambrechta, który kilka dni wcześniej zginął w Polsce. Krwawienie wewnętrzne i śmierć” – mówił. Dodał również że fakt, iż udało mu się przeżyć sprawia, że ma się niemal za “cudownie ocalonego”.

Domenico Pozzovivo w materiale “La Gazzetta dello Sport”

37-latek za wszelką cenę chciał powrócić do zawodowego peletonu, w dodatku – najszybciej jak to możliwe. “Pracowałem według zaleceń, których lepiej było nie pokazywać lekarzom. Gdybym to zrobił, prawdopodobnie łapaliby się za głowę” – wspominał. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia był w stanie trenować na rowerze i, jak piszą dziennikarze “Gazzetty”, generować na podjazdach moc powyżej sześciu watów na kilogram masy ciała.

Droga do odzyskania pełnej sprawności wciąż jest jednak bardzo daleka. Pozzovivo zdradził, że w jego ręce wciąż znajdują się cztery metalowe płytki i śruby, “których liczby nie jest w stanie ustalić”. Mimo to nowy pracodawca zawodnika – Team NTT odważył się zaryzykować i podpisać z nim kontrakt. Włoch jest pewien, że będzie w stanie za to odpłacić, choć sam nie ma pojęcia, jak szybko.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top