Świat

Mediolan – San Remo bez podjazdu na Poggio? Czarny scenariusz coraz bardziej realny

Poggio di San Remo
Poggio di San Remo / fot. Deceuninck - Quick Step

Zagrożenie, że na trasie tegorocznego Mediolan – San Remo zabraknie legendarnego podjazdu na Poggio wciąż jest realne. Zamknięta na początku grudnia nadal nie nadaje się do tego, by mógł przejechać nią rozpędzony peleton.

Przyczyną zamknięcia drogi było osuwisko, które powstało na skutek intensywnych opadów deszczu. Choć została ona już otwarta dla ruchu, nadal nie została w pełni zabezpieczona i wyremontowana. To, w połączeniu z utrzymującą się, fatalną pogodą faktem, że do “Wiosennych Mistrzostw Świata” pozostało mniej, niż trzy miesiące sprawia, iż sytuacja staje się naprawdę poważna.

Sprawę z tego doskonale zdaje sobie burmistrz San Remo, Alberto Biancheri który poprzez wypowiedź dla agencji “ANSA” zaapelował o pomoc ze strony władz centralnych kraju. “Ryzykujemy, że stracimy wyścig” – mówił.

“Nie mam wątpliwości, że potrzebne są środki na szybką interwencję. Nie chodzi o samo miasto, ale i jego okolice. Apeluję do rządu, by ogłosił stan klęski żywiołowej” – dodawał, podkreślając, że tylko w takim wypadku sytuację uda się odpowiednio szybko opanować.

Według szacunków, na samą naprawę podjazdu na Poggio potrzebne jest kilka milionów euro (serwis “Spaziociclismo” wspomina nawet o dziesięciu).

Poggio, tradycyjnie ostatni podjazd przed metą Mediolan – San Remo liczy sobie 4 kilometry o średnim nachyleniu 3,7%. Rokrocznie jedną z największych zagadek przed startem wyścigu jest to, kto zdecyduje się tam na atak i jak duże ma szanse powodzenia.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top