Felietony

Brytyjska telenowela

Team Ineos
Team Ineos

Nadchodzący sezon w zespole Ineos może być bardzo ciekawy. I to nie tylko ze względu na wyniki, ale również przez to, że w ekipie jest kilku kolarzy z wielkimi ambicjami, które niezwykle ciężko będzie pogodzić.

Jeśli ktoś śledzi kolarstwo od dłuższego czasu, z pewnością pamięta konflikt między Chrisem Froomem i Bradleyem Wigginsem. „Wiggo” był liderem grupy, wtedy jeszcze Sky i jak na lidera przystało, starał się rządzić autorytarnie. Z kolei pochodzący z Nairobi zawodnik robił coraz większe postępy i coraz wyraźniej widać było, że jest mocniejszy od swojego kolegi z ekipy, tudzież rywala noszącego te same barwy.

Towarzyszące ich konfliktowi emocje wykroczyły daleko poza szosę i przez kilka tygodni rozgrzewały fanów w Wielkiej Brytanii, szczególnie, że bardzo mocno „weszły” w to również ich partnerki. Momentami ta telenowela była nawet ciekawsza niż ich rywalizacja na trasie Tour de France. Ostatecznie zresztą Wiggins musiał abdykować i mimo że w 2012 roku wygrał Wielką Pętlę, rok później był już w zasadzie poza grą jeśli chodzi o Wielkie Toury. Nadszedł czas Froome’a, który teraz z kolei sam będzie musiał walczyć o wpływy.

I wygląda na to, że może czekać nas kolejna efektowna i emocjonująca telenowela. Choć czasy urodzonego w Nairobii kolarza zdają się przemijać, to nadal jego ambicją jest walka o zwycięstwo w Wielkiej Pętli. To samo z pewnością może o sobie powiedzieć Walijczyk Geraint Thomas, Ekwadorczyk Richard Carapaz i oczywiście tegoroczny triumfator Tour de France Kolumbijczyk Egan Bernal.

Ten ostatni ma dopiero 22 lata, czyli kariera dopiero przed nim. To samo może o sobie powiedzieć Carapaz, starszy o cztery lata. Dla Thomasa i Froome’a nadchodzący sezon będzie jednym z ostatnich na takim poziomie, dlatego na pewno nie pogodzą się z rolą pomocników. Zresztą każdy z tej czwórki będzie chciał walczyć o wygraną w którymś z Wielkich Tourów.

Wydaje się, że najłatwiej będzie zaspokoić ambicje Ekwadorczyka. Co prawda w listopadzie mówił, że chciałby dostać szansę obrony tytułu w Giro, ale wspominał też, że zamierza cały czas się uczyć, cieszy go zmiana środowiska i jazda w wielkim zespole. To najpewniej oznacza, że po prostu zaakceptuje rolę pomocnika któregoś z liderów, zadowalając się szansą walki w jednej z mniejszych imprez. No i na igrzyskach, o których marzy.

Dużo trudniej będzie pogodzić ambicje Thomasa i Froome’a. Ten pierwszy już zapowiedział, że jeśli władze ekipy wskażą go jako potencjalnego lidera na Giro, nie będzie to dobre rozwiązanie, bo on sam wolałby skupić się na Wielkiej Pętli, a wyścig we Włoszech pojechałby na 95%. Tam samo zresztą mówi Froome, dodając, że walka o ponowny triumf w Tour de France jest dla niego wielką motywacją i „światełkiem w tunelu”, bo pamiętajmy, że dopiero wraca do dużego ścigania po kraksie w Criterium du Dauphine. Jazda na dwóch liderów bywa bardzo ryzykowna, poza tym zawsze musi przyjść moment, w którym trzeba będzie zdecydować się na jednego z nich.

Albo żadnego, bo nie wolno zapominać o najmłodszym z czwórki Bernalu. On zapewne ma najmniej do powiedzenia, ale sportowo zdaje się mieć najmocniejsze karty. Wygrał TdF 2019, skalą talentu od kilku sezonów zachwyca ekspertów, a na dodatek w przeciwieństwie do dwójki Brytyjczyków jest inwestycją w przyszłość. I zwyczajnie zasługuje na szansę walki o obronę tytułu. Tylko czy ją dostanie?

Obiektywnie trzeba przyznać, że Team Ineos ma u siebie konstelację gwiazd, jakiej nie powstydziłby się „galaktyczny” Real Madryt. W piłce nożnej można jednak poukładać klocki tak, że nawet kilku zawodników może cieszyć się mianem lidera, kluczowego ogniwa, gwiazdy. W kolarstwie zwycięzca jest tylko jeden. I tutaj zaczyna się problem, bo na pewno będzie trzeba zlekceważyć ambicję jednej z wielkich postaci. A biorąc pod uwagę to, że i Thomas i Froome i Bernal za cel obrali sobie Wielką Pętlę, dwóch z nich będzie musiało obejść się smakiem.

Już nie mogę się doczekać tych twitterowych przepychanek, konfliktu partnerek, podjazdowych wojenek i obrzucania się epitetami. Na końcu i tak pewnie jeden z nich wygra Tour, a szefowie zespołu odetchną z ulgą i zaczną pracę nad złagodzeniem nastrojów. I nikt nie będzie pamiętał, że ambicje walki o wygraną w Wielkim Tourze ma nie tylko wspomniana czwórka, ale też kilku innych. Na przykład Michał Kwiatkowski.

Dodaj komentarz

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Popularne

To Top