Świat

Kosmiczny podjazd na trasie Vuelta a Costa Rica. 45 kilometrów wspinaczki

Cerro de la Muerte
Cerro de la Muerte / fot. Wikimedia Commons

Podczas niedzielnego, siódmego etapu wyścigu Vuelta a Costa Rica (2.2) kolarze mierzyli się z podjazdem, którego parametry przyprawiają o zawrót głowy – Cerro de la Muerte.

Impreza odbywająca się w Ameryce Środkowej nie cieszy się specjalnie wielkim prestiżem, lecz powody, dla których zainteresowanie nią na Starym Kontynencie jest stosunkowo duże są co najmniej dwa. Pierwszy jest dość oczywisty – w okresie przedświątecznym brak jest innych zmagań na szosie. Drugi to start w wyścigu ekipy zbudowanej przez właścicieli serwisu “Procyclingstats”, do której należeć chciało wielu Polaków.

Okazuje się jednak, że Vuelta a Costa Rica to również dość ciekawy wyścig z jeszcze jednego powodu – w jego trakcie, konkretnie na niedzielnym, siódmym etapie – kolarze pokonywali bowiem podjazd na przełęcz pod górą Cerro de la Muerte. Tuż po starcie rozpoczęli liczącą… 44,9 kilometra wspinaczkę o nachyleniu średnim 5,8%!

fot. La Flamme Rouge

Jako pierwszy na szczycie (położonym na wysokości 3303 metrów nad poziomem morza) zameldował się startujący w barwach reprezentacji Ekwadoru 33-letni dość anonimowy Pablo Caicedo. Ze szczytu do mety pozostawało jednak jeszcze 89 kilometrów – dla rutyniarza to było za dużo.

Cały etap padł łupem jego młodziutkiego kolegi z ekipy, Harolda Lopeza. 19-latek (na codzień reprezentujący barwy kontynentalnego, ekwadorskiego Movistaru) odniósł tym samym największy sukces w dotychczasowej karierze.

(fot. Wikimedia Commons / Lsobrado)

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top