Felietony

Rafał Majka (znów) samotnym strzelcem?

Rafał Majka
Rafał Majka / BORA-hansgrohe / fot. Michał Kapusta

Analiza składu BORA-hansgrohe na przyszłoroczną edycję Giro d’Italia nie pozostawia wątpliwości – Rafał Majka podczas swojego ulubionego wyścigu ponownie pozostawiony będzie (niemal) samemu sobie.

“Zgred” w tym roku powrócił, po dwóch nieudanych podejściach do Tour de France, do sprawdzonego przez siebie połączenia Giro d’Italia – Vuelta a Espana. Efekty były więcej niż zadowalające – oba wyścigi kończył na szóstym miejscu, po kilku nieco słabszych (i pechowych) sezonach przypominając o sobie kolarskiemu światu.

Dodać warto, że sztuki tej dokonał, mając dość nikłe wsparcie ze strony kolegów z drużyny. Scenariusz pozostawał ten sam – kiedy zaczynały się góry, Majka liczyć mógł wyłącznie na swoje umiejętności. Po dwóch naprawdę dobrych Grand Tourach (które mogły się kończyć nawet lepiej – wszak sam Polak mówił o poczuciu niedosytu) fani nad Wisłą liczyć mogli, że ten stan rzeczy ulegnie w roku olimpijskim zmianie. Niestety – wygląda na to, że nic z tego.

Ostatnie miesiące 2019 roku pozwoliły nam poznać dość dokładnie plany włodarzy Bory na najbliższe dwanaście miesięcy. Wnioski są dość jasne – Giro d’Italia podporządkowane będzie Peterowi Saganowi i wschodzącej gwieździe sprintu – Pascalowi Ackermannowi, zaś Tour de France (na które Majka, choć ma apetyt, niemal na pewno nie pojedzie) – Emanuelowi Buchmannowi.

Przyjrzyjmy się jednak bliżej pierwszemu z wymienionych wyścigów: liderami zespołu będą wspomnieni Sagan i Ackermann. Pewny udziału w Corsa Rosa jest również Maciej Bodnar, a media anonsują także start mających swoje własne ambicje Maximiliana Schachmanna i Patricka Konrada. Doliczając do tego grona Majkę okazuje się, że zostają już tylko dwa “wolne” miejsca.

Trzeba jednak wziąć poprawkę na fakt, że zarówno Słowak jak i Niemiec zapewne chętnie zabiorą ze sobą swoich kluczowych przybocznych – odpowiednio Daniela Ossa i Ruedegira Seliga. A przecież w kolejce chętnych jest jeszcze m.in. Cesare Benedetti, który ma pełne prawo dopominać się swego – wszak w edycji 2019 wygrał jeden z etapów…

Tak naprawdę wszystko wskazuje na to, że walka w klasyfikacji generalnej będzie dla Bory jedynie pobocznym celem, ustępując w kolejce priorytetów etapowym skalpom. Wyjścia są zatem dwa – albo Majka również pójdzie tym tropem (miałby o co grać, bowiem w przypadku zwycięstwa etapowego skompletowałby hat-trick – wygrane w Giro, Tourze i Vuelcie), albo ponownie będzie jak samotny rewolwerowiec. I kto wie, czy pierwsza opcja nie byłaby korzystniejszą.

(fot. Michał Kapusta)

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top