Świat

Christopher Froome: “Tour de France to dla mnie światełko w tunelu”

Christopher Froome
Christopher Froome / fot. Team Ineos

Christopher Froome (Team Ineos) od czerwcowej kraksy podczas Criterium du Dauphine toczy długą walkę o powrót do wyścigowego peletonu. Jak przyznał, jego motywacją jest przyszłoroczny Tour de France i szansa na piąty triumf w tej imprezie.

34-latek zaliczył bardzo poważny upadek podczas rekonesansu trasy czwartego etapu “Delfinatu”. W jego wyniku doznał licznych złamań (m.in. kości biodrowej, udowej i łokcia) oraz obrażeń wewnętrznych. Szczęśliwie, jego dalsza kariera nie jest zagrożona, lecz powrót do pełnej sprawności zabrał mu naprawdę sporo czasu.

Froome miał pierwotnie wziąć udział już w odbywającym się pod koniec października Saitama Criterium, lecz ostatecznie z tego planu zrezygnował. Jest już jednak w stanie normalnie trenować i wraz z Michałem Kwiatkowskim przeprowadził rekonesans trasy olimpijskiej. Wciąż nie wiadomo jednak, kiedy rozpocznie rywalizację w sezonie 2020. W rozmowie z serwisem “Velonews” przyznał, że bez względu na wszystko, nadrzędnym celem pozostaje dla niego Tour de France 2020.

“To dla mnie motor napędowy, światełko na końcu tunelu. Bez wątpienia myśl o Tourze i walce o piąte zwycięstwo pomagała mi, kiedy przeżywałem najtrudniejsze chwile, jeździłem na wózku inwalidzkim. Dojście do optymalnej formy przed tym wyścigiem to mój wielki cel” – mówił.

Brytyjczyk (w przeszłości jeżdżący z kenijską licencją) przed kilkoma dniami wrócił na rower po ostatniej z operacji – usunięcia metalowej płytki i śrub z biodra i łokcia – która miała miejsce na początku listopada. Jak przyznał, obecnie pracuje nad tym, by jego prawa noga, która najbardziej ucierpiała w wypadku “dogoniła” lewą.

Mimo faktu, że z powodu wypadku stracił większą część sezonu 2019 i wciąż nie wiadomo, kiedy rozpocznie kolejny, Froome cieszy się, że w ogóle jest w stanie ponownie jeździć na rowerze. “Wszystko mogło się skończyć o wiele gorzej. Wiem o tym, choć ostatnie sześć miesięcy było dla mnie bardzo trudne” – podsumował.

Gdyby Froome zdołał wygrać przyszłoroczną odsłonę Tour de France, zrównałby się pod względem liczby wiktorii z rekordzistami – Jacquesem Anquetilem, Eddym Merckxem, Bernardem Hinaultem i Miguelem Indurainem, którzy triumfowali po pięć razy.

(fot. Team Ineos)

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top