Felietony

Drogi święty Mikołaju…

Peleton
fot. CCC Development Team

Na imię mi Tomek. Jestem kolarzem-amatorem. Felietonistą-amatorem nawet nie jestem, czasem wyduszę z siebie coś mniej lub bardziej sensownego. Piszę do Ciebie coroczny list z prośbą o…

…no jak to o co – o prezenty. Więc tak: pod choinkę chciałbym nowego Venge’a, parę komplecików z Raphy i dobrą formę. No dobrze, bez tego się obejdzie. To były te mniej ważne życzenia.

Czego pragnąłbym najbardziej? Bezpiecznych dróg, dla nas – kolarzy. Amatorów, jak i zawodowców. Większość z nas ma rodziny, najzwyczajniej w świecie ma do kogo wracać z szosy i zawsze chciałoby wracać bezpiecznie.

Ostatnimi czasy, mimo końcówki roku oraz niewątpliwe mało kolarskiej pogody, niemal codziennie docierała do nas informacja dotycząca potrącenia kolarza. Wiem, że my, “chłoptasie na rowerach”, upakowani w stylowe, ciasne ciuszki też mamy swoje za uszami i często naginamy swoje prawa.

Ale drogi święty Mikołaju proszę tylko o to, aby w przyszłym roku nikt nie wyprzedzał nas ,,na trzeciego”. Miło byłoby nie uciekać przed lusterkami samochodów śmigających obok nas w odległości kilu centymetrów. No i do jasnej anielki, chciałbym zaliczyć parę treningów bez strąbienia na koncie.

Co jest kluczem do sukcesu w tym układzie? Przede wszystkim wzajemne zrozumienie. Mikołaju, sprezentuj każdemu z nas szosowców indywidualną listę wybryków rowerzystów, które nas denerwują podczas jazdy samochodem. Przyda się taka chwila refleksji nad swoją jazdą, czy ona naprawdę jest taka nieskazitelna.

Nie wjeżdżajmy znienacka z jezdni na przejście dla pieszych, używajmy oświetlenia, jasnych ubrań po zmroku… Skoro stać nas na kilka kompletów strojów ulubionych firm, to stać nas też na jaskrawą koszulkę. Jazda w słuchawkach po zatłoczonych ulicach też jest raczej passe. Dlatego święty Mikołaju – słuchawek pod choinką nie chcemy. No chyba, że ktoś zimą dla utrzymania formy wybiera się czasem pobiegać.  

Jakieś prezenty dla kierowców? Oczywiście, każdemu się należą. Wystarczy tylko by zrozumieli, że również mamy prawo do skrawka jezdni, a gdy czasem nie jedziemy przyklejeni do krawędzi, to nie złośliwość, lecz prośba o wyczekanie właściwego momentu do wyprzedzania. Ewentualnie – jezdnia przy krawędziach jest tak dziurawa, że nie da się nią jechać.

 No i temat ścieżek rowerowych, wiadoma sprawa, fajne są, sam czasem korzystam. Ale wtedy gdy ta ścieżka jest naprawdę rowerowa, a nie roweropodobna. Naprawdę jeśli idę pokręcić, chcę aby to był dla mnie czas relaksu, a co za tym idzie zdecydowanie kieruję się daleko poza miejskie zabudowania. Gdy jednak muszę jakieś miasto przeciąć staram się w miarę możliwości używać ścieżki. W tym miejscu podkreślam – tylko wtedy gdy ta ścieżka ma chociaż jakiekolwiek oznaki bycia tym, czym według przepisów powinna być.

Naprawdę, nie jest przyjemne śmiganie 23 milimetrową oponą po kostce brukowej, przeciętej co chwilę całkiem wysokimi, raczej przekraczającymi normy budowlane krawężnikami. Dlatego urzędnikom niech Mikołaj sprezentuje po pomyśle na nowe, przyjazne zarówno dla kierowców jak i szosowców ścieżki.

Jeśli już czytasz ten list, to proszę również o spokojny sezon dla zawodowców. Aby nam, kibicom pozostało tylko i wyłącznie emocjonowanie się sportowym aspektem wyścigów. Nikt nie chce czytać o kolejnych wypadkach czy kontuzjach naszych idoli.

Tomasz Garus

(fot. CCC Development Team)

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top