Felietony

Czy szosa jest kobietą?

Małgorzata Jasińska
Małgorzata Jasińska / fot. Movistar

Żeńska odsłona kolarstwa niestety nie cieszy się w naszym kraju szczególną popularnością. A szkoda, bo mamy tam szanse na spore sukcesy, a Polki coraz szerszą ławą wchodzą do światowej elity – pisze w swoim felietonie Kuba Kędzior.

W kolarstwie kobiet w ostatnich latach poczyniliśmy spory progres. O sukcesach Kasi Niewiadomej nie ma nawet co mówić, bo stała się już sportowcem rozpoznawalnym w skali naszego kraju. Powoli dołączają do niej kolejne zawodniczki, Małgorzata Jasińska, Agnieszka Skalniak czy Marta Lach. Te dwie ostatnie mają zresztą okazję reprezentować barwy polsko-holenderskiej ekipy CCC-Liv, która rywalizuje z kolarską elitą. Niebawem dołączą do nich kolejne Polki i grono Biało-Czerwonych w światowym peletonie jeszcze się powiększy. Tylko jak to przekłada się na popularność dyscypliny w naszym kraju?

Wygląda na to, że dokładnie nijak. Podczas zorganizowanego w Krakowie Kongresu AIOCC Czesław Lang poruszył bardzo ważną kwestię. Pytany o organizację żeńskiej edycji Tour de Pologne przyznał, że nie byłoby problemu ze ściągnięciem topowych zawodniczek, sponsor też mógłby się znaleźć. Brakuje tylko zainteresowania mediów. Żadna telewizja nie wyraziła chęci pokazywania takiego wyścigu i stąd na ten moment nie ma tematu organizacji naszego narodowego touru w „piękniejszej” wersji.

Zakładam, że problemem nie jest tutaj kwestia tego, że prawa do pokazywania takiej imprezy przekraczałyby możliwości budżetowe stacji telewizyjnych w Polsce. Chodzi raczej o koszty takiej transmisji mogłyby być niewspółmierne do zysków. A tutaj chyba trzeba wrócić do początku i zapytać – kogo taki wyścig by interesował?

Ściągnięcie na start Niewiadomej na pewno przysporzyłoby imprezie fanów. Tylko czy to wystarczy? Moim zdaniem nie. Żeby ludzie chcieli, podobnie jak podczas męskiego Tour de Pologne, wyjść na ulicę czy tłumnie zasiąść przed telewizorami, trzeba byłoby promocji na dość szeroką skalę i co najmniej kilku bohaterek, które mogłyby odegrać w wyścigu główne role. Jak już napisałem, kandydatek do tego jest parę, ale warto zadać sobie pytanie, ilu ludzi jest w stanie ściągnąć przed ekran na przykład Agnieszka Skalniak? Mam wrażenie, że niestety wciąż niewielu.

Muszę wrzucić tutaj kamyczek do ogródka fanów kolarstwa. O ile wszyscy „żyją” jazdą Rafała Majki czy Michała Kwiatkowskiego, o tyle sukcesy naszych pań często pozostają niezauważone nawet przed kibiców aktywnie śledzących kolarskie zmagania. Jasne, dobre występy Niewiadomej są komentowane dość szeroko, ale ilu z nas jest w stanie wymienić skład CCC-Liv, było nie było, jedynej polskiej, przynajmniej po części, ekipy w światowej elicie? Kto, bez zaglądania do internetu, może powiedzieć, jakie sukcesy w poprzednim sezonie odnosiła Aurela Nerlo? Ilu w ogóle nie musiałoby jej „googlować”? Tutaj też niestety szpileczkę trzeba wbić fankom kolarstwa. Rzadko niestety wspierają swoje koleżanki. A szkoda, bo przecież w ten sposób mogą udowodnić, że szosa naprawdę jest kobietą.

Każdy, kto miał przyjemność widzieć na żywo zmagania kobiet wie, że emocji tam nie brakuje. Etapy są krótsze, ale też bardzo dynamiczne i ciekawe. Poza tym, konkurencja wśród światowych wyścigów nie jest jeszcze tak duża jak u mężczyzn, a przy zdolnościach organizacyjnych Lang Teamu moglibyśmy szybko wskoczyć na najwyższą półkę. Czesi pokazują, że w żeńskim kolarstwie nie trzeba mieć u siebie bardzo wysokich gór, żeby zorganizować imprezę najwyższej rangi.

To oczywiście nie jest kwestia miesiąca czy dwóch, ale warto więcej mówić o sukcesach naszych pań i „kreować” nowe gwiazdy. Medal Niewiadomej na igrzyskach w Tokio byłby wielkim krokiem dla rozwoju tej dyscypliny, ale i bez tego jest szansa, żeby Polacy zakochali się w rywalizacji kobiet, tak jak to ma miejsce w męskim Tour de Pologne. Koszty organizacji na pewno nie byłyby tak duże, można byłoby pokazać miasta i regiony, które nieco rzadziej, albo wcale nie goszczą na trasie naszego narodowego touru. Dlatego warto zauważać każdy, nawet pomniejszy, sukces naszych zawodniczek, pisać o nim na Twitterze czy Facebooku. I może kiedyś doczekamy podwójnego triumfu w Tour de Pologne.

Ależ byłoby pięknie!

(fot. Movistar)

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top