Świat

Primoż Roglić: “Cieszę się, że mogłem dołożyć dla zespołu coś od siebie”

Primoż Roglić

Primoż Roglić w podcascie, nagranym dla jednego ze sponsorów swojej ekipy – Visma – opowiedział o swojej przemianie ze skoczka narciarskiego w czołowego kolarza świata.

Słoweniec, numer jeden rankingu UCI w sezonie 2019 w kilka lat z mocno podrzędnego skoczka (jego największym sukcesem jest zwycięstwo w zawodach Pucharu Kontynentalnego w sezonie 2005/2006) stał się wybitnym kolarzem, zdolnym do walki o zwycięstwa w najważniejszych wyścigach świata. Potwierdził to z resztą dobitnie w ciągu kilku ostatnich miesięcy, triumfując m.in. w Tour de Romandie, Tirreno-Adriatico, a przede wszystkim – Vuelta a Espana.

Pytany o swoją przemianę stwierdził, że oba sporty nie mają ze sobą za dużo wspólnego, zarówno jak chodzi o ich specyfikę, jak i metody treningowe. “Skok trwa kilka sekund, w wyścigu jedzie się godzinami. W przeszłości sporo trenowałem na siłowni, oprócz tego pracując nad balansem, rozciągając się i robiąc inne rzeczy. Teraz – głównie spędzam czas na szosie” – podsumował. Dodał przy tym, że według niego kluczem w przemianie był po prostu profesjonalizm.

“Rogla” stwierdził również, iż mimo fali Słoweńców, którzy w kolarskim świecie zaczynają robić spore zamieszanie (oprócz niego do czołówki grandtourowców wkroczył młody Tadej Pogacar, a “uznanymi markami” są też chociażby Matej Mohorić, Luka Mezgec czy Jan Tratnik) daleko jest do tego, by w jego kraju sport ten zyskał miano “narodowego”. “W skokach narciarskich mamy spore tradycje, a Planica słynie z tego, że bije się na niej rekordy w długości lotu. Jazda na szosie to dla ludzi nowość” – ocenił.

Pytany z kolei o swoje sukcesy, nieustannie podkreślał zasługi całej ekipy Jumbo-Visma, siebie stawiając jedynie w roli tego, który kończy pracę drużyny. “W kolarstwie jest tak, że na podium staje trzech zawodników, ale za nimi stoi 21 innych. My z kolei jesteśmy tymi, którzy startują, lecz za nami stoją trenerzy, dyrektorzy sportowi i naukowcy” – mówił.

“Wiele wyścigów wygraliśmy właśnie dzięki takiej pracy zespołu. Cieszę się tylko, że i ja mogłem dołożyć coś od siebie” – dodawał. Przyznał przy tym, że pozycja w drużynie wymogła na nim pewne zmiany – między innymi konieczność zainteresowania się nowinkami technicznymi. Nadal traktuje to jednak bardziej jako konieczność.

Póki co nie wiadomo, w jakich wyścigach będziemy oglądać Roglicia w sezonie 2020. Naturalnym celem wydaje się dla niego Tour de France, lecz z drugiej strony – wciąż nie mamy informacji, czy Słoweniec nie wybierze zamiast tego Giro d’Italia, pozostawiając występ w “Wielkiej Pętli” nowemu nabytkowi ekipy, Tomowi Dumoulinowi. Zagadką jest też, czy “Rogla” chce się pojawić na igrzyskach, choć wydaje się to naturalną decyzją biorąc pod uwagę fakt, że ma realne szanse na medal w jeździe indywidualnej na czas.

Dodaj komentarz

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Popularne

To Top