Hyde park

Z bezrobotnymi na Grand Tour. Drużyna kolarzy bez kontraktu

Daryl Impey
Daryl Impey / fot. Mitchelton - Scott

Choć mamy już drugą połowę listopada, bez kontraktu na sezon 2020 wciąż pozostaje aż 34 kolarzy World Touru. Wśród nich znaleźć można kilku, którzy na tym szczeblu byliby nie tylko uzupełnieniem składu, ale i prawdziwym wzmocnieniem. Ba, z “teoretycznie bezrobotnych” da się zmontować całkiem solidną ekipę, która mogłaby stanąć na starcie Grand Touru.

Na wstępie zaznaczyć wypada, że z tych 34 zawodników wymienionych we wstępie, tak naprawdę “do wzięcia” jest tylko 27. Część bowiem albo jest już dogadana z nowym pracodawcą (jak chociażby Sacha Modolo i Petr Vakoc, którzy są “po słowie” z Corendon-Circus) i ogłoszenie zmiany barw jest wyłącznie formalnością, albo… ma na głowie większe zmartwienia (jak Georg Preidler, który po przyznaniu się do stosowania dopingu i wyrzuceniu z Groupama-FDJ kompletnie zniknął z radarów, a oficjalnie nie ogłosił zakończenia kariery).

Nie zmienia to faktu, że nadal jest w kim wybierać, a niepewność w kwestii przyszłości paru gwiazd sprawi, że jeszcze długo będzie o czym dyskutować, choć w teorii w kolarstwie mamy właśnie pełnię “sezonu ogórkowego”. Idźmy więc owym zielonym, ogórkowym szlakiem i złóżmy “drużynę bezrobotnych”, która mogłaby stanąć na starcie jednego z Grand Tourów.

Liderzy – Domenico Pozzovivo (Bahrain-Merida) i Andrey Amador (Movistar)

Filigranowy “Pozzo” za kilka dni skończy 37 lat, ale wiek jest w jego przypadku znikomą przeszkodą. Od ponad dekady Włoch imponuje solidnością – łącznie zanotował w wyścigach trzytygodniowych 7 miejsc w czołowej “10” (6x w Giro, raz w Vuelcie), a w ostatnich dwóch sezonach z powodzeniem wywiązywał się również z roli pomocnika, wspierając Vincenzo Nibalego.

Dlaczego zatem wciąż nie ma kontraktu na sezon 2021? Prawdopodobnie ze względu na sierpniowy wypadek (został potrącony przez samochód) w wyniku którego jego kariera stanęła pod znakiem zapytania. Choć ostatecznie Pozzovivo deklaruje chęć powrotu do peletonu, nie wiadomo, czy będzie w stanie prezentować ten sam poziom, co dawniej.

Amador to kolejny, mocny grandtourowiec bez kontraktu. Potrafił co prawda ukończyć tuż za podium Giro d’Italia (w 2015 roku), lecz walka na własny rachunek w jego przypadku byłaby raczej novum. Jest on bowiem wręcz ikonicznym przykładem pomocnika – kolarza poświęcającego własne ambicje na rzecz kolegów z ekipy, których prowadził do wielkich zwycięstw.

W naszym hipotetycznym zespole mógłby się mimo to cieszyć rolą współlidera. Tak, jak w trakcie Giro 2019 to pierwsze etapy miały zdefiniować, czy liderem grupy będzie Rafał Majka czy Davide Formolo, tak u nas – pierwsza, trudniejsza wspinaczka wskazałaby, czy Amador znów ograniczyłby się do roli gregario, czy też korzystał z pomocy Pozzovivo.

Pomocnicy – Jan Bakelants (Team Sunweb), Carlos Betancur, Eduard Prades (obaj Movistar)

Trio względnie doświadczonych zawodników stanowiłoby mocne wsparcie dla Pozzovivo i Amadora, choć raczej – nic poza tym. Bakelants ma spore doświadczenie, zwłaszcza w Grand Tourach (ukończył ich 13 – wszystkie, w których wystartował), lecz z roku na rok jego gwiazda blednie i wątpliwym jest, by był on w stanie być tak wartościowym członkiem ekipy, jakim był w 2013 roku dla RadioShack – Leopard podczas Tour de France.

32-letni Prades po bardzo dobrym, 2018 roku w ostatnim sezonie obniżył nieco loty. Choć wygrał Vuelta Aragon (2.1), rzadko stawał na starcie mocno obsadzonych wyścigów, a jeżeli już się w nich pojawiał, odgrywał role drugoplanowe. Nie można mu jednak odmówić solidności, dlatego w naszym zespole miałby pewne miejsce. Tak samo, jak “Bananito” – od lat wyśmiewany Kolumbijczyk, który mimo gorszych chwil (i tendencji do nadwagi) jest w stanie “pociągnąć” zespół. Przynajmniej do czasu, kiedy przychodzi pora na kluczowe rozstrzygnięcia.

Łowcy etapów – Nils Politt (Katusha-Alpecin), Daryl Impey (Mitchelton-Scott)

Jako, iż liderzy naszego zespołu nie należą do kolarzy przesadnie dynamicznych, a walka w klasyfikacji generalnej mocno by ich ograniczała w kwestii ucieczek, bój o etapowe skalpy należałoby raczej powierzyć innym zawodnikom. Wybór padł na Politta i Impey’a i trzeba przyznać, że są to naprawdę mocne karty.

Pierwszy z wymienionych – drugi w tegorocznym Paryż-Roubaix i piąty w Ronde van Vlaanderen – idealnie sprawdziłby się w etapach przywodzących na myśl właśnie północne klasyki, a i na pagórkowatych odcinkach w sprzyjających okolicznościach nie byłby bez szans. Większe nadzieje mimo wszystko pokładalibyśmy w Impey’u – kolarz z RPA to prawdziwy specjalista od sprintów z przerzedzonego peletonu. W takich pojedynkach zdarzało mu się pokonywać nawet Alejandro Valverde – czyż potrzeba lepszej rekomendacji?

Specjalista – Rohan Dennis (Wolny zawodnik)

Mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas to tak wielki fachowiec, że w naszej drużynie musiałby mieć zagwarantowany specjalny status (no i sprzęt, bo w innym przypadku moglibyśmy skończyć jak Bahrain-Merida). Australijczyk to specjalista tak wybitny, że zostałby zwolniony z niemal wszystkich zadań na rzecz kolegów z drużyny. Cel byłby tylko jeden – triumfy w “czasówkach”. Nawet, gdyby w swoich rolach zawiedli wszyscy pozostali kolarze, jego klasa mogłaby pozwolić wrócić z Grand Touru “z tarczą” i wybronić się przed sponsorami*

*O ile przed kluczowym startem Rohan by się nie obraził.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top