Polska

Przemysław Kasperkiewicz: To były dwa najgorsze lata mojego życia

Przemysław Kasperkiewicz
Przemysław Kasperkiewicz / fot. IGIHE

Przemysław Kasperkiewicz w sezonie 2020 reprezentować będzie barwy UC Nantes Atlantique. 25-latek w rozmowie z naszym serwisem zwierzył się, że lata spędzone w Delko-Marseille były dla niego bardzo trudne, a on sam nosił się z zamiarem zakończenia zawodowej kariery.

25-letni obecnie Polak nie zdecydował się na pozostanie w jeżdżącym z licencją ProContinental zespole mimo, iż już w lipcu otrzymał ofertę przedłużenia kontraktu. “Już po pierwszym sezonie w Delko obiecałem sobie, że zmienię zespół, choćby nie wiem na jaki. Wydarzyło się w stosunku do mojej osoby sporo złego” – mówił.

Kasperkiewicz zdradził, że szefostwo ekipy nie zachowywało się w stosunku do niego dobrze. “Cała praca która wykonałem była wyrzucona do kosza. Zostałem w wielu ważnych sprawach okłamany. To były dwa najgorsze lata mojego życia” – zdradził, nie ujawniając jednak szczegółów z obawy o dobro kolarzy, którzy zdecydowali się w Delko pozostać.

“Mam w tej drużynie przyjaciół, zawsze czułem duże wsparcie i szacunek ze strony zarówno zawodników, jak i obsługi. Ale jest tam jeden człowiek, który jest jak nowotwór. I on mnie wykończył” – podsumował, nie mówiąc jednak, o kogo dokładnie chodzi.

Zmiana zespołu stała się dla Kasperkiewicza prawdziwą próbą charakteru. Nie porzucił on jednak tego zamiaru nawet mimo skomplikowanej kontuzji obojczyka, odniesionej podczas Tour of Austria. Jej skutki odczuwa do dziś.

“Kiedy razem z menedżerem zaczęliśmy rozmawiać z innymi drużynami, ja się połamałem i zostałem z tym sam. Przeszedłem pierwszą operację, ale obojczyk dalej bolał, bo śruby mocujące się wyrywały. Potrzebny był kolejny zabieg i wstawienie sztucznej kości, bo tamte się nie zrastały” – relacjonował.

Od lipca Polak, mimo iż pojawiał się na trasach wyścigów (m.in. Tour of Norway) jedynie cierpiał i nie był w stanie prezentować pełni możliwości. “Straciłem praktycznie cztery najważniejsze miesiące. Sytuacja na rynku się zmieniała, zaczęły się rozpadać drużyny, pojawiali się młodzi kolarze, na których jest teraz duży popyt. Wiedziałem, że ciężko będzie znaleźć nowy zespół” – wspominał.

Ostatecznie Kasperkiewicz znalazł przystań w drużynie UC Nantes Atlantuque, która co prawda rywalizuje z najwyższą licencją przyznawaną przez francuską federację, lecz nie znajduje się w gronie ekip UCI. Wielu odbierać może to jako wielki regres, lecz według Polaka taki stan rzeczy jest tylko przejściowy.

“Mogłem dołączyć do jakieś ekip Continental. Jeżeli jednak chciałem myśleć o tym, by kiedyś powrócić na poziom ProConti lub nawet World Touru, to musiałem zostać we Francji. Mój menedżer również na to nalegał” – wyjaśniał. Podkreślił przy tym, że w Nantes spotkał się z dużym zrozumieniem swojej sytuacji.

“Długo rozmawiałem z Anthonym Ravardem, który prowadzi drużynę. Sam był kolarzem z najwyższej półki, karierę kończył w AG2R La Mondiale. Wiedział, w jakiej sytuacji się znalazłem i dał mi dużo czasu do przemyślenia wszystkiego. Nie naciskał, pomagał zrozumieć to, co się wydarzyło” – zdradził.

To właśnie dzięki niemu Kasperkiewicz zdecydował się kontynuować walkę i dać sobie jeszcze jedną szansę. “Decyzja była trudna. Na 99% chciałem zakończyć karierę, ale rodzina i narzeczona mi na to nie pozwolili. Ja sam również nie chciałem za kilka lat żałować i mówić, że mogłem jednak spróbować ten ostatni raz” – mówił.

Teraz 25-latka czeka walka o odbudowanie dyspozycji, również w sferze mentalnej. “Muszę znów zacząć być szczęśliwym. Cieszyć się z jazdy na rowerze, ścigania, treningów. Moja głowa musi wrócić na właściwy tor, tak jak to było w AN Post czy KleinConstantia. W kolarstwie bez głowy nic nie jesteś wstanie osiągnąć” – zauważa dodając, że “nie chce być zawodowcem tylko na papierku”, a przeszłość pokazywała już, iż takie ruchy potrafiły przynosić owoce.

Co ciekawe, mimo wciąż niezaleczonej kontuzji i faktu rozstania z Delko Marseille, włodarze ekipy wysłali Kasperkiewicza na jeszcze jeden wyścig – w Chinach, w połowie listopada.

“Traktuję to tylko i wyłącznie jako przygotowanie do kolejnego sezonu. Obojczyk nadal jeszcze nie jest w stu procentach wyleczony, lecz ekipa naciska. Na pewno jednak nie będę tam przesadnie ryzykować” – zapowiedział.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top