Polska

Rafał – dziękuję za ten sezon!

Vuelta Espana 2019 - 74th Edition - 15th stage Tineo - Santuario del Acebo 154,4 km - 08/09/2019 - Rafal Majka (POL - Bora - Hansgrohe) - photo Luis Angel Gomez/BettiniPhoto©2019

Zaczniemy od małej interakcji z czytelnikiem. Ja pytam, Państwo odpowiadacie. Czy Polska jest potęgą w kolarstwie? Racja, nie jest. Proszę mi zatem teraz wytłumaczyć jak to się dzieje, że podczas każdego wyścigu na najlepszego (w tym sezonie) polskiego kolarza wylewane jest wiadro pomyj? – pisze Tomasz Garus

Majka meldował się dwa razy w Top 10 klasyfikacji generalnej Grand Tourów, co w naszej kolarskiej historii nie jest przypadkiem nagminnym, wydarzyło się dopiero po raz drugi. A na popularnych forach człowiek może się zaczytać w opiniach, że nie atakuje, że jeździ asekuracyjnie, że bez polotu. Rany Boskie.

Dzięki Rafał, że w tym sezonie ciagnąłeś nasze kolarstwo za uszy. Jakże Ty mnie “Zgred” zaimponowałeś. Naprawdę, super Cię widzieć znów na swoim miejscu, czyli w czubie klasyfikacji generalnej trzytygodniówek. Już Tour of the Alps pokazało, że pod górę jest naprawdę dobrze, Giro tylko utwierdziło w tym przekonaniu. A ta otwierająca czasówka… Naprawdę świetnie oglądało się to po tych kilku słabszych sezonach.

Szóste miejsce na koniec Corsa Rosa, przed takimi kolarskimi tuzami jak chociażby Superman Lopez czy Simon Yates pozwoliło Rafałowi zadać pytanie skierowane do całego peletonu: “Guess who’s back?”

Tour de France odpuszczone. I dobrze, niech rany się dobrze zabliźnią i można próbować znów. Czy w Borze? To chyba temat na inny tekst. Przez Tour de Pologne Rafał przemknął treningowo, o co kibice w naszym kraju mieli delikatne pretensje. Jednak ocenianie czegokolwiek po tegorocznym wyścigu dookoła Polski mija się z celem.

Podczas Vuelty jazda Rafała była kapitalna. Warto odnotować, ze nasz kolarz mógł liczyć na naprawdę dobre wsparcie ze strony drużyny. Nie ma co się oszukiwać, takiego nie otrzymał jeszcze nigdy. Jednak w trakcie wyścigu wykruszyły się dwa solidne filary niemieckiej ekipy Davide Formolo i Gregor Mühlberger.

Początek może był w wykonaniu polskiego górala niemrawy, straty w Andorze wynikające z deszczowej pogody która Rafałowi wybitnie nie leży spowodowały spadek w generalce. Jednak trzeci tydzień, czyli popisy w górach godne najlepszych zawodników to było “coś”. A meldowanie się na mecie razem z skocznym Primożem i niestarzejącym się Alejandro to wyśmienite potwierdzenie swojego powrotu do czołówki grandtourowcow.

Wszyscy wiemy, ze gdyby Rafał miał więcej szczęścia i znalazłby się w tej dzikiej ucieczce z chociażby Nairo Quintaną to wyścig skończyłby się polskim akcentem na podium.Jeśli już przywołaliśmy Vueltę należy z tego miejsca pochwalić Pawła Poljańskiego. Wykonał świetną pracę “ciągnąć” grupę na płaskim, a następnie wypruwając sobie żyły w górach.

W Yorkshire Rafał… był. I na tym zakończmy temat mistrzostw świata. Pod koniec sezonu nasz najlepszy tegoroczny kolarz przypomniał o sobie kilkoma solidnymi występami w włoskich jesiennych klasykach. Zabrakło jednego – zwycięstwa. Były wysokie lokaty, wirtualne podia etapowe, ale na zwycięstwo Rafał czeka już ponad dwa lata. Jeżeli jednak będzie po górach hasać tak jak w tym sezonie, wygrane w końcu przyjdą.

Majka dał nam – polskim kibicom w tym sezonie jedna szalenie ważną rzecz – emocje. Emocje w końcówkach najważniejszych etapów najbardziej prestiżowych wyścigów świata. Nawet, jeśli za każdym razem zabrakło mniej czy więcej, zasłużył na wyrazy uznania. A powrócić na wysoki poziom po sezonach kryzysu jest trudniej niż dostać się na niego po raz pierwszy.

Oceniając sezon Rafała mogę być bardzo subiektywny, bo to właśnie jego pościgi za grochami podczas Tour de France uświadomiły mi, że kolarstwo kręci mnie podobnie jak płeć przeciwna.

Tomasz Garus

1 Comment

1 Comment

You must be logged in to post a comment Login

Zostaw Komentarz

To Top